Poparzenie oka po laminacji brwi i rzęs
Laminacja brwi i rzęs to popularny zabieg kosmetyczny, który ma podkreślić oprawę oczu i nadać włoskom odpowiedni kształt. Choć dla wielu osób jest to rutynowa wizyta w salonie kosmetycznym, w niektórych przypadkach może dojść do poważnych powikłań. Przekonała się o tym Paulina, która wybrała się na zabieg laminacji brwi i rzęs. Bezpośrednio po jego wykonaniu nic nie wskazywało na to, że może dojść do problemów. Początkowo wszystko wydawało się w porządku. Sytuacja zmieniła się następnego dnia. Paulina zaczęła odczuwać w oku nieprzyjemne wrażenie ciała obcego. Początkowo objaw nie wydawał się szczególnie alarmujący, jednak z czasem zaczął się nasilać. Pojawiła się również opuchlizna.
Zaniepokojona kobieta udała się na SOR. Tam otrzymała leki przeciwalergiczne. Konieczna była również konsultacja lekarska. Mimo podjętego leczenia z dnia na dzień nie następowała jednak poprawa. Wręcz przeciwnie, dolegliwości się nasilały. Dopiero podczas drugiej wizyty na oddziale ratunkowym udało się ustalić właściwą przyczynę problemu. Okulista rozpoznał zapalenie brzegów powiek i spojówek oraz oparzenie chemiczne oka i przydatków oka.
- Początkowo leczono mnie na alergię, dopiero druga diagnoza była trafna. Leczenie ukierunkowane na poparzenie chemiczne przyniosło ulgę. Po wyjściu z gabinetu nie było żadnych dolegliwości, jedyne, na co zwróciłam uwagę to brak efektu. Pani powiedziała jednak, że przy pierwszej laminacji tak może być - wyjaśniała Paulina.
Laminacja brwi i rzęs - jak robić to bezpiecznie?
Historia Pauliny nie jest odosobnionym przypadkiem. Jak wynika z relacji kobiet korzystających z usług kosmetycznych, podobne problemy mogą pojawić się zarówno po laminacji brwi i rzęs, jak i po przedłużaniu rzęs. W grę mogą wchodzić między innymi podrażnienia, reakcje alergiczne czy chemiczne uszkodzenia skóry i okolic oczu.
Czy oznacza to, że z laminacji należy zrezygnować? Niekoniecznie. Zdaniem ekspertki sam zabieg nie musi być niebezpieczny, o ile jest wykonywany prawidłowo, z zachowaniem odpowiednich procedur i po wykluczeniu przeciwwskazań.
- Laminacja jest zabiegiem, który ma pomóc układać włosy, zmiękcza włoski i dzięki temu nie wracają do naturalnej fazy wzrostu. Nie wtedy trzeba używać żelu do ich układania. To jest jednak zabieg chemiczny, pracujemy na dwóch preparatach i każdy z nich jest na bazie chemii. Trzeba więc ostrożnie pracować - powiedziała Wiktoria Buczek, kosmetolog.
Jak podkreśla ekspertka, znaczenie ma nie tylko sam sposób wykonywania zabiegu, ale również wiedza na temat używanych preparatów.
- Zasady sanepidowskie są takie, aby posiadać informacje, skąd dany produkt jest w razie, gdyby lekarz potrzebował składu produktu - wyjaśniła.
Co więcej, przed zabiegiem niezwykle istotny jest prawidłowo przeprowadzony wywiad z klientką. Stylistka powinna wiedzieć między innymi, czy w ostatnim czasie wykonywane były inne zabiegi chemiczne lub złuszczające, oraz czy klientka stosuje kosmetyki zawierające retinol, gdyż to wyklucza zabieg na przynajmniej 3 dni.
- W przypadku Pauliny nie chciałbym zarzucać stylistyce, że coś zrobiła źle, bo przyczyn może być wiele. Może być to źle dobrany preparat, źle przeprowadzony wywiad z pacjentką - podsumowała.
Zobacz także:
- Makijażowy trend na jesień 2025: toasted make-up. "W tym sezonie mamy wszystko bardzo naturalne"
- Jak namalować piegi, aby wyglądały naturalnie? Porady makijażystki
- Makijaż w skandynawskim stylu podbija serca Polek. Jego wykonanie to nic trudnego