Taffy z "Kochaj albo wróć" zaprzyjaźniła się z teściową
"Kochaj albo wróć" przedstawia historie par, których codzienność kształtują między innymi różnice pokoleniowe i kulturowe. Jedną z bohaterek reality show jest Qin "Taffy" Tang. Młoda kobieta przyjechała z Chin do Polski, gdzie buduje wspólne życie ze swoim partnerem Maciejem.
Ważną osobą w jej polskiej codzienności stała się również mama Macieja, Jolanta Czerepak. Początki znajomości kobiet nie były jednak łatwe.
- Na początku na pewno było trudno. Przede wszystkim chodziło o to, że nie mogłyśmy ze sobą tak naprawdę porozmawiać, bo ta bariera językowa była najtrudniejsza. Ale tak po dwóch, trzech miesiącach, kiedy Taffy już dużo załapała języka polskiego i już zaczęłyśmy trochę ze sobą rozmawiać, to na pewno ta relacja była głębsza. Poza tym Taffy jest taką otwartą, zawsze uśmiechniętą, przyjazną dziewczyną, że po prostu nie da się jej nie lubić - stwierdziła w studiu Dzień Dobry TVN Jolanta Czerepak.
Dziś ich relacja jest na tyle bliska, że Taffy przyznała, iż traktuje Jolantę jak mamę, choć samo zwracanie się do niej w ten sposób wciąż nie przychodzi jej łatwo.
- Ja chciałam nazywać ją mamą, ale to trudne dla mnie. Ale traktuję ją jak mamę. Maciej nazywa ją "Jola" i czasami też mówię "Jola" - wyjaśniła Qin "Taffy" Tang, uczestniczka programu "Kochaj albo wróć".
"Kochaj albo wróć". Taffy wskazała kulturową różnicę w wyrażaniu miłości
W studiu Dzień Dobry TVN Taffy zwróciła również uwagę na sposób, w jaki jej zdaniem okazywana jest rodzicielska miłość w Polsce i w Chinach. Odniosła to do własnych doświadczeń z mamą oraz relacji, jaką udało jej się stworzyć z Jolantą.
- Czuję, że tutaj Jola daje mi miłość i wsparcie. Jednocześnie moja mama chyba nie za bardzo mnie rozumie i chce robić coś dla siebie, nie dla mnie. Sposób wyrażania miłości też jest inny. Tutaj wyraźnie widać miłość, a w Chinach to jest takie trochę tajemnicze. Trudne czasami - wytłumaczyła Taffy.
Decyzja młodej kobiety o życiu w Polsce od początku budziła obawy jej bliskich. Rodzice Taffy martwili się między innymi ze względu na wojnę toczącą się w sąsiedniej Ukrainie.
- Moja mama przede wszystkim bardzo się martwiła. Myślała, że w Polsce jest niebezpiecznie, bo tuż obok jest Ukraina. Rodzice bali się o mnie. Prosili, żebym cały czas wysyłała wiadomości, czy jeszcze żyję. Chciałabym pokazać rodzicom, ze jest tutaj inaczej. Oni uważają, że w Chinach jest najlepiej, a ja chciałabym pokazać im coś innego, żeby przełamać ten stereotyp - zaznaczyła bohaterka programu "Kochaj albo wróć".
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Filip Chajzer szczerze o konflikcie ze swoją nową teściową. "Padło straszne kłamstwo"
- "Nie musimy się kochać, ale bądźmy uprzejme". Jak zbudować dobrą relację synowa-teściowa?
- Teściowa - postrach czy skarb? "Są takie matki, które cały czas opieką otaczają"