Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo:
- 8 czerwca 2026 roku Piotr Fronczewski skończył 80 lat.
- Aktor, który swoją przygodę ze sceną rozpoczął w młodym wieku, dał się poznać szerszemu gronu publiczności dzięki wielu znanym produkcjom, takim, jak "Tygrysy Europy", "Dzień świra" czy "Akademia pana Kleksa".
- W rozmowie z Weekend.Gazeta.pl. Piotr Fronczewski opowiedział o propozycji, jaką otrzymał od samego Stevena Spielberga.
Piotr Fronczewski miał szansę na podbicie Hollywood
Piotr Fronczewski od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego kina. Choć pierwsze doświadczenia aktorskie zdobywał już jako dziecko, jego zawodowa kariera na dobre rozpoczęła się pod koniec lat 60. W 1968 roku artysta ukończył warszawską Państwową Wyższą Szkołę Teatralną, otrzymując dyplom z wyróżnieniem. Jego talent został prędko doceniony przez reżyserów - zarówno filmowych, jak i teatralnych - i zaowocował angażem w cenione przez widzów produkcje.
Piotr Fronczewski dał się poznać szerszemu gronu publiczności dzięki takim tytułom, jak "Tygrysy Europy", "Miłość ci wszystko wybaczy", "Akademia pana Kleksa" i jej kolejne części, "Rodzina zastępcza" czy "Dzień świra".
Nie każdy wie jednak, że utalentowany Polak miał również szansę na rozwój kariery w Hollywood. Wszystko za sprawą filmu Stevena Spielberga pod tytułem "Lista Schindlera" - słynnej produkcji nagrodzonej siedmioma Oscarami. W 1992 roku legendarny reżyser wytypował Piotra Fronczewskiego, cieszącego się wówczas niezachwianą pozycją w polskiej branży, na kandydata do tytułowej roli. Aktor wspominał w swojej książce, że - choć castingi były dla niego wówczas nowością - postanowił przesłać do wytwórni nagranie z monologiem, będącym fragmentem scenariusza do "Listy Schindlera".
"Nagrałem to, taśma poleciała do wytwórni w Hollywood, a potem jeszcze spotkałem się ze Spielbergiem, gdy przyjechał do Krakowa robić dokumentację do filmu. Pogadaliśmy sobie miło o wszystkim i o niczym, wziąłem od niego autograf dla córek i tyleśmy się widzieli" - czytamy w "Ja, Fronczewski. Piotr Fronczewski w rozmowie z Marcinem Mastalerzem".
Piotr Fronczewski otrzymał od Stevena Spielberga "nagrodę pocieszenia"
Mimo że Steven Spielberg docenił zaangażowanie Piotra Fronczewskiego, ostatecznie rola Oskara Schindlera przypadła Liamowi Neesonowi. Jak czytamy na stronie Gazeta.pl, decyzja ta została podjęta w oparciu o opinię producentów z Universal Studio, którzy uznali, że o hollywoodzkim gwiazdorze będzie głośniej niż o nieznanym aż tak szerokiej grupie publiczności aktorze z Europy Wschodniej.
Piotr Fronczewski nie miał jednak o to żalu - w wywiadach wielokrotnie podkreślał, że zagraniczna kariera nigdy nie była jego najważniejszym celem.
"Mój zmysł samokrytyczny, mój psychologiczny mechanizm hamujący nie pozwalały mi aż tak popuszczać wodzy fantazji, żeby robić sobie nadzieje na zostanie gwiazdą Hollywood. Od początku do końca traktowałem rzecz całą jako miły epizodzik bez specjalnego znaczenia" - wyjaśnił aktor w rozmowie z Weekend.Gazeta.pl.
Steven Spielberg zaproponował jednak Piotrowi Fronczewskiemu zagranie epizodu. Aktor nie był nim jednak zainteresowany.
"Nie jestem raczej chorobliwie ambitny, ale nie przepadam za nagrodami pocieszenia. Odmówiłem" - przyznał, cytowany przez Gazeta.pl.
Zobacz także:
- Tom Cruise na zdjęciu z adoptowanymi dziećmi
- Weronika Rosati zagrała w filmie z Nicolasem Cagem. "W końcu przełamałam ten stereotyp"
- Lily Mo Sheen zagrała córkę Nicolasa Cage'a. "Miał dla mnie wielką cierpliwość"