Młodsi widzowie zobaczą "Lalkę" po raz pierwszy? Andrzej Chyra: "Dzisiaj się już nie ogląda filmów sprzed lat"

Czy Andrzej Chyra przyjął rolę w "Lalce" bez wahania?
Czy Andrzej Chyra przyjął rolę w "Lalce" bez wahania?
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Nowa ekranizacja "Lalki" już podczas uroczystej premiery wzbudzała wiele rozmów o tym, jak klasyczne dzieło Bolesława Prusa odnajduje się we współczesnym kinie. Andrzej Chyra, który wcielił się w profesora Geista, opowiedział w rozmowie z reporterką Dzień Dobry TVN Online Bereniką Olesińską o fenomenie powieści, swojej tajemniczej postaci oraz o tym, dlaczego porównywanie nowej adaptacji do wcześniejszych wersji nie musi mieć dziś większego znaczenia. Zobacz materiał wideo.

Dlaczego "Lalka" jest fenomenem? Kogo gra w niej Andrzej Chyra?

"Lalka" od lat zajmuje wyjątkowe miejsce w polskiej kulturze, a każda kolejna adaptacja przyciąga uwagę zarówno miłośników literatury, jak i kina. Zdaniem Andrzeja Chyry siła tej historii tkwi między innymi w bogactwie bohaterów i wątków, które pozostają inspirujące dla kolejnych twórców.

- Myślę, że to jest jedna z lepszych powieści polskich, a na pewno takich, która daje bogaty materiał do sfilmowania. (...) Widzimy, że [w obsadzie - przyp. red.] zgromadzili się z wielką ochotą ci, których najczęściej oglądamy, których najbardziej lubimy - zaznaczył aktor.

W filmie Andrzej Chyra wciela się w profesora Geista, jedną z bardziej intrygujących postaci w świecie stworzonym przez Bolesława Prusa. Choć bohater nie pojawia się na ekranie zbyt często, odgrywa ważną rolę w historii Stanisława Wokulskiego.

- To jest z mojego punktu widzenia, bardzo ciekawa, tajemnicza postać, która może nie jest obecna cały czas, ale daje bardzo mocny wkład, daje dodatkowy napęd dla akcji. Tak jak ta postać widzi Wokulskiego, tak i my, widzowie, zaczynamy widzieć Wokulskiego i zastanawiamy się, czy to jest człowiek dojrzały - wskazał odtwórca prof. Geista.

Nowa "Lalka" a poprzednie adaptacje. Andrzej Chyra ocenia: "Nieporównywalne"

Każda nowa ekranizacja klasyki literatury wywołuje pytania o porównania z wcześniejszymi wersjami. W przypadku "Lalki" widzowie mogą mieć w pamięci zarówno film Wojciecha Jerzego Hasa, jak i telewizyjną adaptację z Jerzym Kamasem i Małgorzatą Braunek.

Andrzej Chyra uważa jednak, że współcześni odbiorcy coraz częściej patrzą na takie produkcje bez odniesienia do wcześniejszych ekranizacji. Jego zdaniem dla wielu młodszych widzów będzie to pierwsze spotkanie z historią Wokulskiego w filmowej formie.

- Dzisiaj się już nie ogląda filmów sprzed lat. Dzisiejsi widzowie mają tak dużo filmów, które ukazują się na bieżąco, że właściwie mogą już nie pamiętać "Lalki". Już nie mówię o "Lalce" Hasa, ale nawet tej telewizyjnej z Kamasem i Braunek. Ten kontekst zaczyna znikać, w związku z tym to jest zupełnie nowe mięso na stół - nieporównywalne. Oczywiście, możemy sobie prowadzić własne rankingi, ale dzisiejsi młodsi widzowie widzą tę historię po raz pierwszy, w związku z tym jesteśmy dla nich nowymi Wokulskimi, nowymi Geistami - stwierdził Andrzej Chyra w rozmowie z Bereniką Olesińską.

Zobacz także:

Reporter: Berenika Olesińska