Marta Wierzbicka-Sokolik otrzymała pomoc medyczną na planie "Szpitala św. Anny". "To była najgorsza podróż mojego życia"
- Aktorka trafiła na plan w bardzo złym stanie po zatruciu
- Najgorsze objawy pojawiły się już podczas podróży pociągiem
- Mimo trudności Wierzbicka-Sokolik dokończyła pracę na planie
Marta Wierzbicka-Sokolik o pracy na planie "Szpitala św. Anny"
Praca na planie serialowym bywa nieprzewidywalna, a aktorzy często muszą radzić sobie w ekstremalnych warunkach. Marta Wierzbicka-Sokolik przyznała, że jedna z takich sytuacji szczególnie zapadła jej w pamięć i była związana z nagłym pogorszeniem stanu zdrowia jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć.
- Jest jedna historia z moim złym samopoczuciem na planie. Zatrułam się czymś niestety bardzo niefortunnie przed wyjazdem z Warszawy i dopadło mnie w pociągu. To była najgorsza podróż mojego życia, jeżeli chodzi o pociąg - relacjonuje aktorka.
Marta Wierzbicka-Sokolik: profesjonalizm mimo kryzysu zdrowotnego
Choć sytuacja była poważna, produkcja musiała reagować natychmiast, a aktorka potrzebowała pilnej pomocy. Jak sama przyznaje, interwencja była konieczna, by mogła kontynuować pracę i stanąć przed kamerą.
- Jak dotarłam na plan, to byłam w tak strasznie złym stanie, że trzeba było reagować i po prostu kroplówka jakieś tam wsparcie, więc uratowali mnie w szpitalu św. Anny, ale tam się naprawdę dzieją magiczne rzeczy - mówi Wierzbicka-Sokolik.
- Dowiozłam ostatecznie. Chyba nie było nigdy takiej sytuacji, żebym nie dowiozła. Taka moja uroda - dodaje aktorka.
Zobacz także:
- Czy Marta Wierzbicka to jesieniara? "Dajmy sobie nic nie robić"
- Jak tanio podróżować? Marta Wierzbicka zdradza swoje patenty. "W granicach nieprzekraczających budżetu"
- Marta Wierzbicka chętnie podróżuje po Polsce, ale najbardziej kocha jedno miejsce. "Jest najpiękniejszy"