Reżyser filmowej "Lalki" o serialowej: "W lodziarni lody truskawkowe nie walczą z czekoladowymi"
"Lalka". Czego obawiali się twórcy filmu? Reżyser Maciej Kawalski wspomina o serialowej wersji
Ekranizacja jednej z najważniejszych polskich powieści od początku była projektem obciążonym wysokimi oczekiwaniami. Nic więc dziwnego, że podczas pracy nad filmem twórcom towarzyszyły różne emocje, choć niekoniecznie wynikały one z porównań do wcześniejszych adaptacji.
O to, czy bał się konfrontacji z istniejącymi już interpretacjami "Lalki", Berenika Olesińska zapytała reżysera Macieja Kawalskiego. Filmowiec podkreślił, że jego największą obawą nie były porównania, lecz odpowiedzialność za wykorzystanie wyjątkowej szansy.
- Obawiałem się zmarnowania pewnej szansy. Wynika to z poczucia odpowiedzialności, że jest to wybitna powieść, że pracują przy tym filmie absolutnie najwybitniejsi twórcy, więc zależało mi, żeby nie stracić tej szansy. Natomiast inne adaptacje "Lalki" nie były dla mnie referencją ani antyreferencją. Przede wszystkim nie widzę żadnego konfliktu z innymi adaptacjami - zaznaczył reżyser.
Maciej Kawalski odniósł się również do powstającej niemal równolegle serialowej adaptacji "Lalki" w reżyserii Pawła Maślony. Jak podkreślił, nie postrzega obu projektów jako konkurencji, lecz jako różne sposoby opowiadania tej samej historii.
- Znam się z Pawłem Maśloną od studiów, bardzo go lubię, jesteśmy przyjaciółmi, więc trzymam kciuki. Mam takie poczucie, że w lodziarni lody truskawkowe nie walczą z czekoladowymi - wręcz bardzo dobrze to działa razem. Bardzo polecam spróbowanie jednych, spróbowanie drugich - to jest w zupełności ok. Potem przeczytanie książki. To jest mój przepis na jesień - stwierdził filmowiec.
O poczuciu odpowiedzialności związanym z udziałem w tak dużym przedsięwzięciu mówił także Maciej Stuhr. Aktor przyznał, że podobne wątpliwości są nieodłącznym elementem pracy zawodowej.
- Tego typu obawy towarzyszą właściwie co drugiej sprawie, w jakiej bierzemy udział. Musimy być trochę ludźmi bezczelnymi w tym naszym fachu, żeby zrobić to, za co i tak będą bęcki - zwłaszcza, jeżeli bierzemy udział w czymś tak monumentalnym. (...) Z tą całą naszą bezczelnością rzucamy się w wir zdarzeń, licząc na to, że jednak to, co zaproponujemy ludziom, uchyli trochę serca, da do myślenia, zachwyci czymś - np. scenografią, rozmachem obrazem albo kunsztem Marka Kondrata, który wraca do nas we wspaniałej formie - wymienił aktor.
Kogo Agata Kulesza gra w "Lalce"? "Jest pełna werwy i ma fajne poczucie humoru"
W filmowej wersji "Lalki" Agata Kulesza wciela się w panią Meliton, postać dobrze znaną czytelnikom powieści Bolesława Prusa. W rozmowie z Bereniką Olesińską aktorka została zapytana o to, jak postrzega swoją bohaterkę.
Choć niektórzy mogliby dostrzegać w pani Meliton cechy cyniczne, tworząca tę kreację aktorka ma na ten temat inne zdanie.
- W ogóle nie nazwałabym tego cynizmem. Absolutnie nie. Nazwałabym to ironią, sarkazmem leciutkim - tak myślę o pani Meliton. Nie myślę, żeby była cyniczna, mimo tego że uwikłuje dziewczęta w różne małżeństwa, to jednak tutaj, w "Lalce", kiedy widzimy jakiś wycinek jej życia, to myślę, że jest pełna werwy i ma fajne poczucie humoru, i że Wokulski bardzo dobrze się przy niej czuje - stwierdziła Agata Kulesza.
Zobacz także:
- Najciekawsze kreacje na premierze "Lalki". Od tych gwiazd trudno było oderwać wzrok
- Urzędowska zagrała w gorsecie Jandy. Kołnierzyk pamięta czasy Prusa. Poznaj ciekawostki o kostiumach z filmu "Lalka"
- Mateusz Damięcki marzył o roli Stanisława Wokulskiego. "Pamiętam taką perwersyjną sytuację"