Od marzeń do wielkiej sceny - początki Barbary Wrzesińskiej
Barbara Wrzesińska zadebiutowała na deskach teatru jako osiemnastolatka - dokładnie siedemdziesiąt lat temu. W rozmowie wspomina, że jej dzieciństwo nie zapowiadało wielkiej kariery aktorskiej. Wychowywana w religijnej rodzinie, marzyła nawet, by zostać księdzem - fascynowała ją teatralność kościelnych rytuałów, złote ornaty i muzyka. Mimo że rodzice często chodzili do teatru i opery, sama nie przejawiała początkowo zainteresowania sztuką sceniczną.
- Nie chciałam z nimi chodzić. Raz jak powiedzieli, że jest Królewna Śnieżka, to poszłam na to z rodzicami. Krasnoludki mi się podobały - wspomina aktorka.
Zamiast tego, pociągała ją przyroda i nauka, a jej dziadek był kolejarzem i ogrodnikiem z zamiłowania. Wszystko zmieniło się dopiero za sprawą nauczycielki polskiego i nieco przypadkowego wyboru szkoły teatralnej tuż po maturze. Zmagała się jednak zawsze w dużą tremą.
- Ja byłam najlepszą aktorką w teatrze bez publiczności na próbach. Życie na scenie, to inne życie. To że wchodziłam na scenę, już nie jestem żadna Basia Wrzesińska. Myśmy wtedy wyjeżdżali, byłam w Ameryce sześć razy, przecież nie prywatnie, żeby sobie wypić kawę. Tylko z teatrem - mówi artystka.
Barbara Wrzesińska szczerze o miłości i świecie pełnym sztuczności
Mimo oszałamiających sukcesów w teatrze i filmie, Barbara zawsze stawiała rodzinę na pierwszym miejscu. Artystka podkreśla, że najważniejsza była dla niej możliwość powrotu do domu - to właśnie tam czuła się najlepiej i najbardziej potrzebna. Praca aktorki bywała wymagająca, a konieczność utrzymania domu sprawiała, że każda chwila z bliskimi liczyła się podwójnie.
Miłość nie zawsze układała się po jej myśli. Jej wyobrażenie o uczuciu opiera się na przyjaźni i szlachetności, a nie na kłamstwach i rozczarowaniach. Barbara szczerze mówi o tym, że nie zawsze była szczęśliwa w życiu osobistym, a współczesny świat - pełen sztucznej inteligencji i powierzchownych relacji - czasami ją przeraża. Mimo to nie żałuje swoich wyborów i cieszy się, że mogła przez sztukę docierać do ludzi, wzruszać ich i inspirować do refleksji.
Barbara Wrzesińska wspomina swoje kultowe role
Wielu widzom Barbara Wrzesińska na zawsze kojarzyć się będzie z rolą panny Basieńki w Kabarecie Olgi Lipińskiej, choć jej dorobek obejmuje dziesiątki innych, niezapomnianych kreacji teatralnych i filmowych. Sama aktorka przyznaje, że Basieńka była postacią inteligentną, naiwną i pełną emocji, a zarazem wyjątkowo bliską widzom. Podkreśla jednak, że równie ważne są dla niej dramatyczne role - jak choćby w "Kto się boi Virginii Woolf?" czy "Lalce".
- Ja dwa razy grałam w Virginii. U Axera grałam, a potem grałam to samo w Teatrze Scena Prezentacje. I tam grałam. I na premierę przyszedł Bardini. I jak się to skończyło, przyszedł do mnie Bardini, nic mi nie powiedział, mnie tak przytulił do serca - podsumowuje Barbara.
Zobacz także:
- Natalia Grosiak stawia na solową karierę. W Dzień Dobry TVN zaprezentowała swój utwór
- Piosenka o wolności i dystansie. "Jutro będzie futro" w wykonaniu Gośki Chruściel
- Filip Lato na scenie Dzień Dobry TVN. Posłuchaj utworu z najnowszej płyty artysty