Uzależnili się od hazardu jako nastolatkowie. "Potrafiłem przegrać 40 tys. zł w jeden dzień"

Uzależnili się od hazardu jako nastolatkowie. "Potrafiłem przegrać 40 tys. zł w jeden dzień"
Dzieci uzależnione od hazardu
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Dzień Dobry TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Uzależnienie od hazardu to problem, z którym zmaga się wiele młodych osób. Pogoń za adrenaliną i zastrzykiem gotówki, chęć rywalizacji - to tylko niektóre z czynników skłaniających graczy do podejmowania ryzyka. Do czego może prowadzić długotrwała gra o pieniądze? Odpowiedź znajdziecie w materiale Dzień Dobry TVN.

Uzależnienie od hazardu w młodym wieku

Problem uzależnienia od hazardu coraz częściej dotyka ludzi w bardzo młodym wieku, niszcząc ich życie na długo przed wejściem w dorosłość. Wstrząsające historie bohaterów materiału Bartka Dajnowskiego dla Dzień Dobry TVN pokazują, jak niewinnie zaczynająca się gra internetowa lub zakład bukmacherski mogą szybko przerodzić się w dramatyczny nałóg.

- Nałogowo gram przez pół życia, przez około 12 lat. Od 18. roku życia, czyli - można powiedzieć - po 6 latach grania zacząłem się leczyć - wyjaśnił 25-latek. - Zacząłem pożyczać pieniądze od rodziców, znajomych. Zabrałem pieniądze mojego taty, które miał odłożone w domu i też je przegrałem w zakładach bukmacherskich.

- Zaczynałem grać, jak miałem 14/15 lat. Od lat nastoletnich każde wakacje wiązały mi się z pracą wakacyjną. Zbierałem sobie na wymarzony samochód. W wieku 18 lat po prostu wszystko przegrałem, tak bardzo szybko. Wtedy zacząłem zauważać, że to jest problem - podkreślił drugi gracz.

O swoim uzależnieniu opowiedział również 19-letni widz Dzień Dobry TVN.

- Koledzy w liceum interesowali się piłką, wszyscy w nią graliśmy. Ktoś tam miał konto od rodzica (w zakładzie bukmacherskim - przyp. red.), ja też takie założyłem i ukrywałem to przed mamą, grałem na koncie mojego taty. Na początku wygrałem 50 zł, potem 200 zł, a później zacząłem dużo przegrywać - zdradził 19-latek.

Kolejny rozmówca Bartka Dajnowskiego dziennie potrafił przegrać nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.

- Ja zazwyczaj sobie wybierałem te kręcące się maszyny. To jest coś takiego, jak na maszynach, tylko że przez Internet. Na początku wygrałem i trochę żałuję, że wtedy wygrałem, bo może, jakbym wtedy przegrał, to bym w życiu już do tego nie podszedł. Zaczynałem od zakładów bukmacherskich. To były kwoty po 5-10 zł. Później potrafiłem przegrać już 40 tys. zł w jeden dzień - wyznał 34-latek.

Hazard niemal doprowadził go do samobójstwa

Na rozmowę z pokazaniem swojej twarzy zgodził się 18-letni Olivier, który uzależnił się od kupowania skrzynek ze skórkami (efektami zmieniającymi wygląd wirtualnej broni - przyp. red.) do gry komputerowej. Choć sama gra nie stosuje mechanizmu hazardowego, robią to pośrednicy na różnych stronach internetowych.

- Wygrywałem dużo, przegrywałem, ale codziennie grałem. Nikt mnie nie diagnozował, ale miałem nawet skrót na pulpicie do tej hazardowej strony i codziennie musiałem coś wpłacić. Bardzo łatwe jest to, żeby dzieci się wkręciły w ten hazard - wyjaśnił młody mężczyzna.

O tym, jak poważnym problemem jest hazard, doskonale wie prezes prywatnego ośrodka dla osób uzależnionych Monika Grzyb.

- Pamiętam historię 12-latka, który przestał chodzić do szkoły. Jadł tylko dlatego, że mama mu pod nos przynosiła to jedzenie. W momencie, w którym mama wyłączyła mu komputer, to wyskoczył przez okno z drugiego piętra. Te zakłady internetowe są tak skonstruowane, żeby mylić młode osoby - podsumowała ekspertka.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Aleksandra Kokot
Reporter: Bartek Dajnowski, Radosław Męczykalski
Czytaj także: