Czy powrót do byłego partnera po latach może się udać? "Pamięć autobiograficzna jest wybiórcza"

para, która trzyma się za ręce
Powrót do byłego partnera. Czy taki związek może się udać?
Źródło zdj. gł.: Rawpixel/Getty Images
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Miłość potrafi zaskoczyć i zdarza się, że wracamy do osób, z którymi spotykaliśmy się wiele lat temu. Czy faktycznie "stara miłość nie rdzewieje"? Czy można zbudować dobry związek z kimś, z kim już raz nam nie wyszło? O tym w rozmowie z serwisem dziendobry.tvn.pl opowiedziała Marzena Stelmach-Tondos, psycholog, psychoterapeutka z PsychoMedic.

Dalsza część tekstu znajduje się poniżej.

Klatka kluczowa-542530
Związek po kryzysie – czy da się do niego wrócić? - napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN

Powrót do byłego partnera - czy to dobra decyzja?

Katarzyna Oleksik, dziendobry.tvn.pl: Czy powroty do byłych partnerów mają sens?

Marzena Stelmach-Tondos, psycholog, psychoterapeutka z PsychoMedic: To zależy nie tyle od samego faktu powrotu, ile od tego, co za nim stoi. Z badań nad tzw. relacjami on-again/off-again (m.in. prace Dailey, Rossetto, Pfiester i Surry) wyłania się dość wyraźny podział: pary, które wracają po realnym rozwiązaniu konfliktu, który je rozdzielił, radzą sobie zupełnie inaczej niż te, które wracają z tęsknoty, samotności czy presji sytuacyjnej – świąt, wspólnych znajomych, lęku przed byciem samemu.

Drugi typ powrotu statystycznie kończy się gorzej, a sam cykl rozstań i powrotów potrafi z czasem nadwyrężyć zaufanie do związku jako takiego i utrwalić niepewny styl przywiązania. Powrót ma sens wtedy, gdy realnie zmieniło się coś w ludziach albo w okolicznościach – nie wtedy, gdy jedynym paliwem jest tęsknota.

Skąd w ogóle bierze się ta tęsknota i przekonanie, że "stara miłość nie rdzewieje"?

Działa tu kilka mechanizmów naraz. Po pierwsze, pamięć autobiograficzna jest wybiórcza – z czasem emocje związane ze złymi wspomnieniami blakną szybciej niż te związane z dobrymi (tzw. fading affect bias), stąd wrażenie, że kiedyś było lepiej, nawet jeśli obiektywnie tak nie było. Po drugie, znajomy, choć trudny partner bywa psychicznie "bezpieczniejszy" niż niepewna przyszłość z kimś nowym – to raczej efekt lęku przed niepewnością niż sygnał jakości relacji. Po trzecie, jeśli rozstanie nie zostało domknięte – nie było wyjaśnienia, było nagłe albo niesprawiedliwe – psychika często wraca do tego wątku, próbuje uzyskać zamknięcie i łatwo pomylić to z miłością.

Do tego dochodzą kryzysy tożsamościowe – rozwód, żałoba, kryzys wieku średniego – które często aktywują powroty do dawnych relacji jako próbę odzyskania stabilności. Powiedzenie o starej miłości jest więc trafne jako opis zjawiska emocjonalnego, ale nic nie mówi o jakości tamtej relacji – destrukcyjne wzorce równie dobrze mogły przetrwać nietknięte.

Powrót do byłego partnera. Jak zbudować dobrą relację z kimś, z kim już raz nam nie wyszło?

Czy da się zbudować dobrą relację z kimś, z kim już raz to się nie udało?

Owszem, i klinicznie zdarza się to widywać, zwłaszcza gdy od rozstania minęło sporo czasu i oboje przeszli niezależnie od siebie realny rozwój osobisty. Pytanie nie brzmi czy to ci sami ludzie, tylko czy to już nie są ci sami ludzie w tych samych okolicznościach. Jeśli każde z nich przepracowało indywidualnie to, co niszczyło związek – uzależnienie, niedojrzałość emocjonalną, wzorce wyniesione z domu – druga szansa bywa spotkaniem dwóch nowych wersji siebie, a nie powtórką starej historii. Warto ją dać sobie wtedy, gdy oboje potrafią precyzyjnie nazwać, co wtedy zawiodło, gdy ta przyczyna rzeczywiście się zmieniła (w zachowaniu, nie tylko w deklaracji), i gdy motywacją nie jest głównie lęk przed samotnością czy presja otoczenia.

To co zrobić, aby ta nowa-stara relacja mogła się udać?

Trzeba dotrzeć do mechanizmu, a nie tylko do wydarzenia – nie wystarczy powiedzieć "zdradziłem" albo "kłóciliśmy się o pieniądze", trzeba zrozumieć, co za tym stało: unikanie bliskości, konflikt lojalności wobec rodziny, deficyt komunikacji pod wpływem stresu. Potrzebne są też nowe umiejętności, nie same dobre chęci – jeśli para wraca z tym samym repertuarem komunikacyjnym, który doprowadził do rozpadu, prawdopodobieństwo powtórki jest wysokie.

Gottman mówi tu o zdolności do tzw. repair attempts – wychodzenia z eskalacji, zanim konflikt eskaluje do punktu bez powrotu. Ważna jest uczciwa rozmowa o tym, co się zmieniło u każdego z osobna (nie tylko deklaratywnie w związku) oraz gotowość na nowe zasady zamiast powrotu do starych ról i niedopowiedzeń. Ale najważniejszy jest czas i próba w realnych warunkach.

Można to przepracować samemu, bez pomocy terapeuty?

Jest to możliwe, ale tylko wtedy, gdy obie strony mają dobry wgląd w siebie, potrafią z dystansem obserwować własne reakcje i naprawdę chcą rozmawiać, a nie tylko unikać tematu. Pomoc specjalisty znacząco zwiększa jednak szansę powodzenia.

Wsparcie może być potrzebne, gdy pojawiły się zdrada, przemoc, uzależnienie; gdy para w kółko wraca do tej samej kłótni i nie potrafi jej samodzielnie rozbroić; gdy trudno im dostrzec własny udział w dawnym rozpadzie (częsta pułapka, w której każde z nich widzi winę głównie po drugiej stronie); albo gdy potrzebują struktury i neutralnego świadka procesu.

Terapia par nie jest warunkiem koniecznym, ale zwykle skraca drogę i zabezpiecza przed nieświadomym odtwarzaniem starego wzorca pod nową postacią.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Katarzyna Oleksik