Czy powrót do byłego partnera po latach może się udać? "Pamięć autobiograficzna jest wybiórcza"
Dalsza część tekstu znajduje się poniżej.
Powrót do byłego partnera - czy to dobra decyzja?
Katarzyna Oleksik, dziendobry.tvn.pl: Czy powroty do byłych partnerów mają sens?
Marzena Stelmach-Tondos, psycholog, psychoterapeutka z PsychoMedic: To zależy nie tyle od samego faktu powrotu, ile od tego, co za nim stoi. Z badań nad tzw. relacjami on-again/off-again (m.in. prace Dailey, Rossetto, Pfiester i Surry) wyłania się dość wyraźny podział: pary, które wracają po realnym rozwiązaniu konfliktu, który je rozdzielił, radzą sobie zupełnie inaczej niż te, które wracają z tęsknoty, samotności czy presji sytuacyjnej – świąt, wspólnych znajomych, lęku przed byciem samemu.
Drugi typ powrotu statystycznie kończy się gorzej, a sam cykl rozstań i powrotów potrafi z czasem nadwyrężyć zaufanie do związku jako takiego i utrwalić niepewny styl przywiązania. Powrót ma sens wtedy, gdy realnie zmieniło się coś w ludziach albo w okolicznościach – nie wtedy, gdy jedynym paliwem jest tęsknota.
Skąd w ogóle bierze się ta tęsknota i przekonanie, że "stara miłość nie rdzewieje"?
Działa tu kilka mechanizmów naraz. Po pierwsze, pamięć autobiograficzna jest wybiórcza – z czasem emocje związane ze złymi wspomnieniami blakną szybciej niż te związane z dobrymi (tzw. fading affect bias), stąd wrażenie, że kiedyś było lepiej, nawet jeśli obiektywnie tak nie było. Po drugie, znajomy, choć trudny partner bywa psychicznie "bezpieczniejszy" niż niepewna przyszłość z kimś nowym – to raczej efekt lęku przed niepewnością niż sygnał jakości relacji. Po trzecie, jeśli rozstanie nie zostało domknięte – nie było wyjaśnienia, było nagłe albo niesprawiedliwe – psychika często wraca do tego wątku, próbuje uzyskać zamknięcie i łatwo pomylić to z miłością.
Do tego dochodzą kryzysy tożsamościowe – rozwód, żałoba, kryzys wieku średniego – które często aktywują powroty do dawnych relacji jako próbę odzyskania stabilności. Powiedzenie o starej miłości jest więc trafne jako opis zjawiska emocjonalnego, ale nic nie mówi o jakości tamtej relacji – destrukcyjne wzorce równie dobrze mogły przetrwać nietknięte.
Powrót do byłego partnera. Jak zbudować dobrą relację z kimś, z kim już raz nam nie wyszło?
Czy da się zbudować dobrą relację z kimś, z kim już raz to się nie udało?
Owszem, i klinicznie zdarza się to widywać, zwłaszcza gdy od rozstania minęło sporo czasu i oboje przeszli niezależnie od siebie realny rozwój osobisty. Pytanie nie brzmi czy to ci sami ludzie, tylko czy to już nie są ci sami ludzie w tych samych okolicznościach. Jeśli każde z nich przepracowało indywidualnie to, co niszczyło związek – uzależnienie, niedojrzałość emocjonalną, wzorce wyniesione z domu – druga szansa bywa spotkaniem dwóch nowych wersji siebie, a nie powtórką starej historii. Warto ją dać sobie wtedy, gdy oboje potrafią precyzyjnie nazwać, co wtedy zawiodło, gdy ta przyczyna rzeczywiście się zmieniła (w zachowaniu, nie tylko w deklaracji), i gdy motywacją nie jest głównie lęk przed samotnością czy presja otoczenia.
To co zrobić, aby ta nowa-stara relacja mogła się udać?
Trzeba dotrzeć do mechanizmu, a nie tylko do wydarzenia – nie wystarczy powiedzieć "zdradziłem" albo "kłóciliśmy się o pieniądze", trzeba zrozumieć, co za tym stało: unikanie bliskości, konflikt lojalności wobec rodziny, deficyt komunikacji pod wpływem stresu. Potrzebne są też nowe umiejętności, nie same dobre chęci – jeśli para wraca z tym samym repertuarem komunikacyjnym, który doprowadził do rozpadu, prawdopodobieństwo powtórki jest wysokie.
Gottman mówi tu o zdolności do tzw. repair attempts – wychodzenia z eskalacji, zanim konflikt eskaluje do punktu bez powrotu. Ważna jest uczciwa rozmowa o tym, co się zmieniło u każdego z osobna (nie tylko deklaratywnie w związku) oraz gotowość na nowe zasady zamiast powrotu do starych ról i niedopowiedzeń. Ale najważniejszy jest czas i próba w realnych warunkach.
Można to przepracować samemu, bez pomocy terapeuty?
Jest to możliwe, ale tylko wtedy, gdy obie strony mają dobry wgląd w siebie, potrafią z dystansem obserwować własne reakcje i naprawdę chcą rozmawiać, a nie tylko unikać tematu. Pomoc specjalisty znacząco zwiększa jednak szansę powodzenia.
Wsparcie może być potrzebne, gdy pojawiły się zdrada, przemoc, uzależnienie; gdy para w kółko wraca do tej samej kłótni i nie potrafi jej samodzielnie rozbroić; gdy trudno im dostrzec własny udział w dawnym rozpadzie (częsta pułapka, w której każde z nich widzi winę głównie po drugiej stronie); albo gdy potrzebują struktury i neutralnego świadka procesu.
Terapia par nie jest warunkiem koniecznym, ale zwykle skraca drogę i zabezpiecza przed nieświadomym odtwarzaniem starego wzorca pod nową postacią.
Zobacz także:
- Po ośmiu latach odeszła z zakonu. "Jest to niesamowite przeżycie, negatywne"
- Zachowali czystość seksualną aż do ślubu. "Widziałam dużo plusów w tym czekaniu"
- Mieszkanie z teściami - wady i zalety. "Musieliśmy podjąć taką decyzję w dzień"