Nowe zasady żywienia w szkołach. Jak rewolucja na talerzu wygląda w praktyce?

Co dziś na szkolnym talerzu? 
Co dziś na szkolnym talerzu? 
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Mniej soli, cukru i żywności wysoko przetworzonej, a w zamian więcej warzyw, owoców, ryb oraz roślin strączkowych – od 1 września w polskich szkołach obowiązują nowe wytyczne Ministerstwa Zdrowia dotyczące żywienia dzieci. Rewolucja na szkolnych stołówkach ma na celu promocję zdrowych nawyków, jednak jej wdrażanie budzi różnorodne emocje wśród uczniów, rodziców i kadry szkolnej.

Zmiany w szkolnej diecie. O co chodzi?

Wprowadzone przez resort zdrowia przepisy kładą duży nacisk na zbilansowaną dietę oraz ograniczenie produktów uznawanych za niezdrowe. W jadłospisach musi znaleźć się więcej posiłków bezmięsnych oraz dań bogatych w wartościowe składniki odżywcze, a całość ma wpisywać się model żywieniowy nazywany dietą planetarną. Ta została opracowana przez międzynarodowych ekspertów i ma na celu ochronę środowiska oraz poprawę zdrowia ludzi.

– Ograniczamy cukier, sól, produkty wysoko przetworzone, stawiamy na warzywa, owoce i ryby – tłumaczyła Apolonia Filipek, dyrektorka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 4 w Katowicach. O odpowiednie zbilansowanie posiłków dbają intendentki i kuchenny personel. – Posiłek musi składać się z białka, tłuszczy i węglowodanów – dodała Barbara Piorunowska, intendentka w Szkole Podstawowej nr 1 we Wrocławiu. – Dwa razy w tygodniu muszą pojawić się posiłki, które nie zawierają mięsa.

Zmiany widać już na talerzach w szkołach w całej Polsce. We Wrocławiu stawia się na tradycyjne smaki wzbogacone o większą porcję warzyw. Szkolne kucharki szukają kreatywnych sposobów na to, by przekonać najmłodszych do nowych smaków. Przemycają warzywa na różne sposoby, serwując je między innymi w formie zup kremów czy warzyw gotowanych na parze do drugiego dania.

Co na to dzieci? Tradycja kontra ciekawość

Przekonanie uczniów do zmian bywa sporym wyzwaniem. Dzieci przyzwyczajone do klasycznych potraw nie zawsze chętnie sięgają po nowości.

– Jak jest rosół, filet z kurczaka albo schabowy, to dzieci zjadają – przyznają pracownicy szkolnych kuchni, dodając, że czasami nietrafione potrawy wracają na talerzach w całości.

Wśród uczniów nie brakuje jednak ciekawości i pozytywnego nastawienia. – Jeszcze nigdy nie jadłem kotleta z soczewicy, ale ciekawi mnie ta nazwa i może być dobry – przyznał jeden z uczniów.

– To jest ciekawy pomysł. Mam nadzieję, że będą smakować dobrze, bo wiadomo, lepiej żeby wszyscy jedli, niż żeby później jedzenie szło w kubeł – zauważył inny chłopiec.

Dieta planetarna w szkołach. Rodzice podzieleni

Wśród rodziców opinie na temat nowych zasad są zróżnicowane. Część z nich uważa, że oswojenie dzieci z roślinami strączkowymi i obiadami bezmięsnymi wymaga czasu, ale docenia wyższą wartość odżywczą posiłków. Inni zwracają uwagę na praktyczną stronę zmian.

– Nawet jeśli będzie to najzdrowszy obiad, a dziecku nie będzie smakował, to z tego obiadu nic nie będzie. Natomiast to, że składników odżywczych jest więcej, jest oczywiście na plus – skomentował jeden z rodziców.

Do tematu zmian i podejścia społecznego odniosła się także psychodietetyczka dziecięca, terapeutka karmienia i edukatorka żywieniowa Małgosia Talaga-Duma, zwracając uwagę na ideę diety planetarnej.

– Umówmy się, to nie jest tak, że się dzieciom coś zabiera, tu chodzi tak naprawdę tylko o jeden posiłek. Jak się wchodzi na kuchnię przedszkolną lub szkolną, to się okazuje, że te potrawy często już funkcjonowały. Problemem jest nasze podejście – to, że coś nam narzucono, sprawia, że jesteśmy do tego negatywniej nastawieni – podsumowała ekspertka.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Karolina Reszkowska
Reporter: S. Repeła, A. Sieniewska