Zmiany w szkolnej diecie. O co chodzi?
Wprowadzone przez resort zdrowia przepisy kładą duży nacisk na zbilansowaną dietę oraz ograniczenie produktów uznawanych za niezdrowe. W jadłospisach musi znaleźć się więcej posiłków bezmięsnych oraz dań bogatych w wartościowe składniki odżywcze, a całość ma wpisywać się model żywieniowy nazywany dietą planetarną. Ta została opracowana przez międzynarodowych ekspertów i ma na celu ochronę środowiska oraz poprawę zdrowia ludzi.
– Ograniczamy cukier, sól, produkty wysoko przetworzone, stawiamy na warzywa, owoce i ryby – tłumaczyła Apolonia Filipek, dyrektorka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 4 w Katowicach. O odpowiednie zbilansowanie posiłków dbają intendentki i kuchenny personel. – Posiłek musi składać się z białka, tłuszczy i węglowodanów – dodała Barbara Piorunowska, intendentka w Szkole Podstawowej nr 1 we Wrocławiu. – Dwa razy w tygodniu muszą pojawić się posiłki, które nie zawierają mięsa.
Zmiany widać już na talerzach w szkołach w całej Polsce. We Wrocławiu stawia się na tradycyjne smaki wzbogacone o większą porcję warzyw. Szkolne kucharki szukają kreatywnych sposobów na to, by przekonać najmłodszych do nowych smaków. Przemycają warzywa na różne sposoby, serwując je między innymi w formie zup kremów czy warzyw gotowanych na parze do drugiego dania.
Co na to dzieci? Tradycja kontra ciekawość
Przekonanie uczniów do zmian bywa sporym wyzwaniem. Dzieci przyzwyczajone do klasycznych potraw nie zawsze chętnie sięgają po nowości.
– Jak jest rosół, filet z kurczaka albo schabowy, to dzieci zjadają – przyznają pracownicy szkolnych kuchni, dodając, że czasami nietrafione potrawy wracają na talerzach w całości.
Wśród uczniów nie brakuje jednak ciekawości i pozytywnego nastawienia. – Jeszcze nigdy nie jadłem kotleta z soczewicy, ale ciekawi mnie ta nazwa i może być dobry – przyznał jeden z uczniów.
– To jest ciekawy pomysł. Mam nadzieję, że będą smakować dobrze, bo wiadomo, lepiej żeby wszyscy jedli, niż żeby później jedzenie szło w kubeł – zauważył inny chłopiec.
Dieta planetarna w szkołach. Rodzice podzieleni
Wśród rodziców opinie na temat nowych zasad są zróżnicowane. Część z nich uważa, że oswojenie dzieci z roślinami strączkowymi i obiadami bezmięsnymi wymaga czasu, ale docenia wyższą wartość odżywczą posiłków. Inni zwracają uwagę na praktyczną stronę zmian.
– Nawet jeśli będzie to najzdrowszy obiad, a dziecku nie będzie smakował, to z tego obiadu nic nie będzie. Natomiast to, że składników odżywczych jest więcej, jest oczywiście na plus – skomentował jeden z rodziców.
Do tematu zmian i podejścia społecznego odniosła się także psychodietetyczka dziecięca, terapeutka karmienia i edukatorka żywieniowa Małgosia Talaga-Duma, zwracając uwagę na ideę diety planetarnej.
– Umówmy się, to nie jest tak, że się dzieciom coś zabiera, tu chodzi tak naprawdę tylko o jeden posiłek. Jak się wchodzi na kuchnię przedszkolną lub szkolną, to się okazuje, że te potrawy często już funkcjonowały. Problemem jest nasze podejście – to, że coś nam narzucono, sprawia, że jesteśmy do tego negatywniej nastawieni – podsumowała ekspertka.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Mniej cukru, więcej warzyw i produktów zbożowych. Od 1 września sporo się zmieni w szkolnych stołówkach i sklepikach
- Szkolne stołówki wprowadzą zmiany. Będzie więcej dań z diety planetarnej
- Edukacja zdrowotna w szkołach - czego obawiają się rodzice? "Trzeba sprawdzić"