"Nie śpię, bo trzymam kredens" - skąd wziął się ten mem?
Kultowy już tekst "Nie śpię, bo trzymam kredens" na stałe wpisał się w ulubione powiedzonka Polaków. Najczęściej używany jest, gdy chcemy odpowiedzieć wymijająco na pytanie związane z tym, czym się obecnie zajmujemy.
-To zdanie jest dość absurdalne, a takie lubimy. Absurdalność połączenia tego spania z trzymaniem kredensu. To dwie czynności, które mogą nas śmieszyć. To może nas bawić - wyjaśnił językoznawca profesor Jerzy Bralczyk. Zdanie "Nie śpię, bo trzymam kredens" pierwszy raz pojawiło się w 2008 roku na łamach "Super Express". Było częścią wypowiedzi Andrzeja Bednarka, który do dziś posiada wspomniany mebel. Jego dom wciąż usytuowany jest przy ruchliwej ulicy, przez którą przejeżdżają rozpędzone tiry. Przed laty samochody wprawiały dom w drgania, sprawiając, że kredens faktycznie się chybotał. - Ja się właśnie bałem nawet spać, żeby w czasie snu człowieka nie zabił, gdzie jakieś sklepienie się zarwało - wspominał senior.
Warto dodać, że artykuł z tym zdaniem pomógł Andrzejowi Bednarkowi wygrać proces ze starostwem, dzięki czemu mógł wyremontować swój dom.
Kultowe teksty, które trafiły do mowy potocznej
Tekstów oraz haseł, które zostały wyrwane z pierwotnego kontekstu i zaczęły żyć własnym życiem, jest znacznie więcej. "Nie chcem, ale muszem", "Andrzeju, nie denerwuj się", "To je aleminium" to tylko kilka przykładów "skrzydlatych słów", których używamy na codzień. Bardzo często są przerywnikami, wyrażają nasze emocje, bywają dowcipną puentą lub niwelują niezręczną ciszę.
- Zdania, które zostają w kulturze, to interesująca sprawa, ale tajemnicza. [...] Bardzo często są to zdania, które po prostu dobrze się układają, ale reguł tu nie ma i to jest świetne - dodał profesor Jerzy Bralczyk.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Jak mówimy, gdy się czegoś boimy? Tłumaczy prof. Jerzy Bralczyk
- Czy Jerzy Bralczyk jest amantem? Lucyna Kirwil: "To nie są wianuszki, to są wieńce kobiet"
- W gościnie u samego prof. Jerzego Bralczyka