- Ślub Taylor Swift i Travisa Kelcego odbył się 3 lipca w Nowym Jorku.
- Wesele miało miejsce w Madison Square Garden i zgromadziło ok. 1000 gości.
- Dekoracje utrzymano w brzoskwiniowo-białych tonach, a przysięgi były samodzielnie przez parę młodą napisane i odczytane.
- Wśród gości pojawili się m.in. Steven Spielberg, Lynette Howell Taylor, Eric Stonestreet i Joanna Jordan.
- Według relacji uczestników ceremonii atmosfera była "intymna, emocjonalna i pełna miłości".
Dalsza część tekstu poniżej.
Kulisy wesela Taylor Swift i Travisa Kelcego - jak przebiegała uroczystość?
Nowojorski Madison Square Garden, zwykle wypełniony dźwiękami koncertów i sportowych emocji, tym razem zamienił się w scenerię ślubną, jakiej nikt wcześniej nie widział. Taylor Swift i Travis Kelce zorganizowali ceremonię, o której plotkowano od miesięcy, ale której szczegóły udało się utrzymać w tajemnicy niemal do samego końca.
Według relacji Adama Arona, dyrektora generalnego AMC, który w dniu uroczystości opublikował (a później usunął) szczegółowy wpis na platformie X, "wszystko - podłogi, ściany, sufity - było udekorowane brzoskwiniowo-białą tkaniną, a na wystawie znajdowały się duże, powiększone zdjęcia Taylor i Travisa w każdym wieku, rok po roku, od narodzin do późnej młodości".
Aron dodał też, że atmosfera była pełna ciepła i symbolizmu - gości przywitał ogród stworzony w środku hali, wypełniony zielenią, kwiatami i sztucznymi drzewkami. - Przysięgi były długie, zabawne, osobiste, urocze, emocjonalne, niekonwencjonalne i wzruszające - ocenił dyrektor AMC.
Oprawa zapierała dech w piersiach, a emocje wśród gości i nowożeńców sięgały zenitu. Ciotka panny młodej, Robin Gentry, zaczepiona przez reportera LBC News, gdy opuszczała Madison Square Garden, zdradziła: "Płakali, śmiali się, tańczyli, przytulali się i całowali".
Z kolei prowadzący program "Good Morning America" ujawnili, że mimo rozmachu wydarzenia, podczas ceremonii udało się zachować wyjątkową kameralność.
- Było tak intymnie, jak to tylko możliwe, biorąc pod uwagę, że to był Madison Square Garden - stwierdził George Stephanopoulos.
- Wśród gości byli sąsiedzi, przyjaciele z liceum. To było jak każde wesele, na które się idzie - dodała Robin Roberts.
- To było ich wymarzone wesele i naprawdę było niesamowite - skomentował Michael Strahan.
Roberts zdradziła również, że Taylor i Travis "napisali własne przysięgi", a Stephanopoulos doprecyzował, że zostały odczytane z małych książeczek.
Gwiazdy relacjonują wieczór w Madison Square Garden
Ślub Taylor Swift i Travisa Kelcego stał się medialnym wydarzeniem numer jeden. Internetowe wpisy oraz fotorelacje gości uchyliły rąbka tajemnicy i odsłoniły kulisy tej nocy.
- Byłam świadkiem, jak moja ulubiona piosenkarka zakochuje się i wychodzi za mąż. Gratulacje z okazji najpiękniejszego ślubu. Wciąż płaczę i tańczę - napisała na Instagramie Kelsea Ballerini.
Reżyser teledysków, Joseph Kahn, który również był obecny w Madison Square Garden, także podzielił się w sieci wrażeniami z uroczystości.
- Ślub był o wiele zabawniejszy i bardziej emocjonalny, niż się spodziewałem, a mimo że był wielki, to jednocześnie bardzo intymny. I tak, dosłownie wszyscy tam byli - zaznaczył.
- Z okazji naszej rocznicy mieliśmy zaszczyt być świadkami ślubu dwojga ludzi, którzy są dosłownie dla siebie stworzeni. Cóż za wyjątkowa noc, celebrująca miłość w jej najszczerszej i najczystszej postaci - stwierdziła prezydentka Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej, Lynette Howell Taylor.
- Miłość unosiła się w powietrzu, miasto było magiczne, a każdy szczegół po prostu niezapomniany! - dodała Joanna Jordan.
Swoje emocje wyraził także aktor Eric Stonestreet, który napisał: "Chyba mogę już to powiedzieć. Wczoraj wieczorem byliśmy na weselu w Nowym Jorku. Dwie naprawdę wyjątkowe osoby odnalazły siebie. Co za radość móc to świętować".
Zobacz także:
- Taylor Swift spełniła swoje marzenie z dzieciństwa. "To przygoda, którą chcę przeżywać dalej"
- Iga Świątek dostała list od Taylor Swift. Pokazała treść. "O mój Boże"
- Klaudia Halejcio pokazała film ze ślubu. Deszcz, kilka kreacji i romantyczne kadry. "Warto było poczekać 2 lata"