"Nie pchajcie się, ku*wa, na mnie". Russell Crowe w ostrych słowach do fanów. Zobacz nagranie
- Russell Crowe pojawił się w Paryżu, by na żywo śledzić zmagania tenisistów na turnieju French Open.
- Aktor, wychodząc z hotelu, został otoczony przez grupę fanów i łowców autografów.
- Gwiazdor Hollywood w mocnych słowach ustalił zasady rozdawania podpisów.
- Nagranie z incydentu trafiło do sieci i stało się viralem.
- Russell Crowe odniósł się do całej sytuacji w mediach społecznościowych i skomentował swoje stanowcze zachowanie.
Dalsza część tekstu poniżej.
Russell Crowe na turnieju Roland Garros. Aktor stanowczo zwrócił się do fanów
Russell Crowe od lat uchodzi za wielkiego miłośnika sportu. Często pojawia się na meczach rugby, piłki nożnej czy tenisowych turniejach. Tym razem nowozelandzko-australijskii aktor zawitał do Paryża, by oglądać zmagania tenisistów podczas trwającego turnieju Roland Garros.
W trakcie pobytu hollywoodzkiego gwiazdora w stolicy Francji doszło do opisywanego szeroko w zagranicznych mediach incydentu. W momencie, w którym Crowe opuszczał hotel i kierował się w stronę lotniska, tuż przed drzwiami budynku otoczyła go grupa fanów i tzw. łowców autografów, którzy prosili o podpisy i wspólne zdjęcia. Napierający tłum wywołał zdecydowaną reakcję aktora.
Russell Crowe postanowił wprowadzić porządek i jasno określić zasady spotkania. Wideo z tego momentu, opublikowane przez portal TMZ, pokazuje, jak stanowczo zwraca się do zgromadzonych.
- Zostańcie tam, gdzie stoicie. Nie pchajcie się, ku*wa, na mnie, a podejdę do każdego z was. Dajcie wszystkim trochę przestrzeni. Jeśli ktoś zacznie zachowywać się jak dupek, to znikam stąd. Rozumiecie? Czy to jest jasne? - słyszymy na nagraniu.
Mimo napiętej atmosfery aktor dotrzymał słowa i po chwili rozdawał autografy - głównie na zdjęciach z kultowego filmu "Gladiator". W pewnej chwili jeden z fanów poprosił go, by dodał do podpisu imię Maximusa, w którego Crowe wcielał się w produkcji Ridleya Scotta. Gwiazdor odmówił, po czym kontynuował podpisywanie kolejnych fotografii.
Russell Crowe użył mocnych słów w trakcie rozdawania autografów. Teraz komentuje swoje zachowanie
Nagranie z paryskiego incydentu szybko trafiło do sieci. Niektórzy internauci uznali zachowanie aktora za przejaw arogancji, inni bronili go, tłumacząc, że gwiazdor miał prawo reagować i chronić swoją prywatność.
Wobec rosnącej liczby komentarzy i sugestii portalu TMZ, jakoby Russell Crowe potraktował fanów zbyt obcesowo, aktor postanowił odnieść się do sprawy.
- Clickbait. Wszyscy dostali autograf i selfie, przejście do hotelu pozostało wolne dla gości, a ja i tak zdążyłem na lotnisko. Jeden człowiek, bez ochrony. Załatwione. Jaki macie problem? - napisał na platformie X odtwórca roli Maximusa w filmie "Gladiator".
Clickbait. Everybody got their autograph and selfie, the passage to the hotel was kept free for guests, and I still got to the airport on time. One man, no security. Handled. What’s your problem ? https://t.co/Yxo2BIFSe9
— Russell Crowe (@russellcrowe) May 26, 2026
Zobacz także:
- Tom Holland wyjawił, co lubi robić z Zendayą w wolnych chwilach. "To mnie wyłącza"
- Siostra Jacka Nicholsona okazała się jego matką. "To najbardziej porąbana rzecz, jaką słyszałem"