Magdalena Boczarska zagrała w horrorze. "Tylko tam, gdzie jest wyjście ze strefy komfortu, jest rozwój"
Magdalena Boczarska w horrorze "Òpi". Aktorka wyszła ze strefy komfortu
Magdalena Boczarska tym razem zmierzyła się z zupełnie innym gatunkiem. Po rolach w filmach biograficznych, political fiction i produkcjach z wątkiem erotycznym pojawiła się w horrorze inspirowanym kaszubskimi wierzeniami. Jak przyznała, była to dla niej szansa na aktorską metamorfozę i wyzwanie, którego wcześniej nie podejmowała.
- Lubię dobre filmy i lubię mierzyć się z wyzwaniami. Mam takie poczucie, że nie ma nic fajniejszego w zawodzie aktora niż metamorfoza. Podjęcie decyzji o udziale w horrorze było dużym wyjściem ze strefy komfortu, ale uważam, że tylko tam, gdzie jest wyjście ze strefy komfortu, jest rozwój - zaznaczyła rozmówczyni Kingi Burzyńskiej.
Aktorka zwróciła uwagę, że film czerpie z dawnych wierzeń. Jednym z nich była wiara w to, że zmarły może powrócić i zagrozić swojej rodzinie. Aby temu zapobiec, stosowano brutalne praktyki, które z czasem ulegały zmianom.
- Jeśli chodzi o Kaszuby i całą ideologię wierzenia w Òpi, to praktyki dotyczące Òpi, czyli to, żeby zmarły [...] nie wstał po śmierci z grobu i nie zabił całej rodziny, odcinano mu głowę żelazem. Potem uznano to za zbyt drastyczne, więc obcinano palec, wrzucano do kawy i pito tę kawę. Ostatnie przypadki są w latach 70., to znaczy, że żyją gdzieś ludzie, którzy praktykowali Òpi albo ciągle się to robi - tłumaczyła aktorka.
Jak podkreśliła, produkcja nie ogranicza się wyłącznie do budowania grozy. Jej zdaniem pod warstwą horroru kryje się opowieść o traumach i doświadczeniach, które mogą być przekazywane z pokolenia na pokolenie.
- To, co mi się wydaje fajne w tym filmie, to że działa na wielu płaszczyznach. Mówi trochę o traumach. To jest trochę horror feministyczny. Akcja dzieje się w obrębie jednej rodziny. Podoba mi się druga warstwa tego filmu, opowiada o traumach, które przenosimy - wyjawiła gwiazda kina.
Magdalena Boczarska o odpuszczaniu w życiu
Magdalena Boczarska przyznała w rozmowie z naszą dziennikarką, że przez lata była osobą, która lubiła mieć wszystko pod kontrolą. Perfekcjonizm nie zawsze jednak pozwala cieszyć się codziennością, dlatego z czasem nauczyła się odpuszczać. Duży wpływ na zmianę jej podejścia ma macierzyństwo.
- Jestem mamą niespełna 9-latka. Jak nie odpuszczasz, to polegniesz. Życie ma to do siebie, że uczysz się odpuszczać i myślisz sobie, czy to naprawdę jest takie ważne - skwitowała aktorka.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Nie tylko Beckhamowie. Te słynne rodziny od lat żyją w cieniu skandali
- Liam Gallagher, były frontman Oasis, został dziadkiem. Córka pokazała zdjęcia
- "Najlepsza na świecie gitara" została sprzedana. Nabywca zapłacił prawdziwą fortunę