kurator

    Materiały z ukrytej kamery mrożą krew w żyłach.

    Britney Spears jakiś czas temu podzieliła się ze swoim fanami radosną nowiną - wokalistka spodziewa się trzeciego dziecka. Gwiazda jest bardzo aktywna w swoich mediach społecznościowych, ale tego nikt się nie spodziewał. Britney opublikowała na Instagramie bardzo odważne zdjęcia. O niepokoju fanów i specjalistów show-biznesu powiedziała Sandra Hajduk- Popińska.

    Projekt zmian w kodeksie budzi sprzeciw.

    Britney Spears bardzo długo czekała na ten moment. W piątek 12 listopada 2021 r. sąd w USA zwolnił ją z kurateli, która trwała od 2008 roku. Przez 13 lat nie miała kontroli nad swoim życiem prywatnym, a także majątkiem szacowanym na 60 mln dolarów. Wokalistka wyznała w mediach społecznościowych, że to najlepszy dzień w jej życiu.

    "Panie, zmiłuj się nad ich duszami, jeśli kiedykolwiek udzielę wywiadu"

    Britney Spears zwróciła się do swoich fanów, dziękując za wsparcie w usunięciu jej ojca z funkcji kuratora. Gwiazda nie ukrywała łez wzruszenia. Po 13 latach piosenkarka jest wolna.

    Powstał kolejny film o życiu gwiazdy.

    Jamie Spears złożył wniosek o zakończenie kurateli nad 39-letnią gwiazdą. To kolejny punkt zwrotny w burzliwej historii ubezwłasnowolnionej piosenkarki. Dokumenty w tej sprawie trafiły do sądu w Los Angeles.

    Britney Spears nie może decydować o sobie i swoich finansach. Tak kilkanaście lat temu zdecydował amerykański sąd. Od tego czasu kuratelę nad piosenkarką sprawuje jej ojciec. Gwiazda rozpaczliwie usiłuje odzyskać niezależność, ale po raz kolejny spotkała się z odmową.

    Britney Spears nie chciała, żeby ojciec nadal sprawował nad nią opiekę prawną. Dlatego skierowała sprawę do sądu, jednak ten odrzucił wniosek piosenkarki. Skąd wzięły się problemy gwiazdy?

    Britney Spears wystąpiła do sądu o odebranie ojcu kontroli nad jej życiem zawodowym i prywatnym. 19 sierpnia w Los Angeles zapadł wyrok, wniosek artystki został odrzucony, a czas opieki ojca nad piosenkarką przedłużony do przyszłego roku.

    Z inicjatywy wadowickiej Rady Kobiet, z okazji Międzynarodowego Dnia Dziewczynek w jednej ze szkół czytano książkę "Damy, dziewuchy, dziewczyny", która zawiera historie znanych i silnych kobiet. Pomysł nie spodobał się małopolskiej kuratorce, która stwierdziła, że uczennice nie potrzebują takiej motywacji i nie trzeba ich dowartościowywać. Czy miała rację? Rozmawialiśmy o tym w Dzień Dobry TVN z autorką wspomnianej książki Anną Dziewit-Meller i psycholog dr Ewą Jarczewską-Gerc. Co robić, aby dziewczynki wyrosły na silne kobiety?