Tom Rhys Hines o psychologii strachu w "Clayface"
Praca na planie horroru "Clayface" była dla Toma Rhysa Hinesa prawdziwą przygodą, pełną wyzwań i emocji. Aktor zdradza, że rola Matta Hagena wymagała od niego nie tylko ogromnej transformacji fizycznej, ale także głębokiego wejścia w psychikę postaci. Sceny były często ekstremalne - szczególnie ta w samolocie, podczas której bohater przecina sobie powieki, a turbulencje tylko potęgowały napięcie.
- Ta scena to jakieś totalne szaleństwo. Miałem na oczach charakteryzację protetyczną. Nożyczki, którymi to przecinałem, były prawdziwe, a ta konstrukcja, w której siedziałem, która się trzęsła, potrząsali nią członkowie ekipy. Wiedziałem, kiedy zacznie się trząść, bo James Watkins, reżyser dawał sygnał przez głośnik na planie. Naprawdę bardzo podoba mi się efekt końcowy - wskazuje odtwórca głównej roli.
Aktor przyznaje, że Gotham City to dla niego wyjątkowe miejsce - kultowe, mroczne i pełne symboliki. Praca nad filmem była nie tylko zawodowym wyzwaniem, ale także okazją do osobistej refleksji nad naturą strachu i przemiany. Aktor zdradza, że musiał zmierzyć się nie tylko z własnymi lękami, ale i oczekiwaniami widzów, którzy kochają uniwersum DC. Każda scena była dla niego nowym doświadczeniem, które wymagało pełnego zaangażowania i autentyczności.
Body horror. Jak powstaje kino, które przeraża i fascynuje?
Body horror to gatunek, który wywołuje w widzach skrajne emocje - od fascynacji po odrzucenie. James Watkins, reżyser tłumaczy, że źródło tego lęku tkwi w naszej pierwotnej obawie o własne ciało i to, co może się z nim stać. Aktor przyznaje, że dla niego najważniejsze było, by horror nie był tylko szokujący, ale także autentyczny i dotykający głębokich pokładów ludzkiej psychiki.
- To trochę jak jazda rollercoasterem. I właśnie takie elementy prawdziwej jazdy bez trzymanki są charakterystyczne dla body horroru. Jak czytałem tekst sceny w samolocie, kiedy jego oczy wariują, a on szaleje, [...] to pomyślałem: "wow, naprawdę mogę zrobić z tego coś odważnego i jedynego" - wyjaśnia.
- Jednym z powodów, dlaczego obsadziłem Toma, było to, że gdy przyszedł na casting, poczułem, że może przeprowadzić widzów przez tę przemianę. Od sympatycznego faceta do kogoś znacznie mniej sympatycznego - dodaje.
Reżyser wskazuje, że zależało mu na stworzeniu postaci, która pomimo przemiany w potwora, pozostaje bliska widzowi i budzi empatię. To wyzwanie wymagało ogromnej pracy nad emocjami oraz współpracy.
- Tom jest naprawdę świetnym aktorem, więc chodziło o to, żeby w każdej scenie być tu i teraz, żeby wszystko było osadzone w rzeczywistości, żeby było prawdziwe - podsumowuje James.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Wstrząsająca historia z czasów PRL w nowym serialu Jana Holoubka. Jest pierwszy zwiastun
- Magdalena Cielecka i jej "Zmora". "Na poziomie kryminalnym mamy morderstwo"
- "Dziewczyny" wracają! Lena Dunham opowie dalsze losy bohaterek kultowego serialu