Różne pokolenia przy jednym stole. "Yapa" i "Yoshi" łączą dwa światy
Spotkanie "Yapy" i "Yoshiego" to nie tylko zderzenie dwóch pokoleń, ale przede wszystkim fascynująca podróż do świata współczesnych pasji. "Yoshi", znany z ogromnych zasięgów w internecie, zaprosił kultowego prowadzącego z lat 90. do swojego mieszkania, które sam urządził w tzw. stylu dopaminowym. Miejsce to oddaje energię i indywidualizm gospodarza, a każdy szczegół ma tu swoje znaczenie - od pamiątkowych ciasteczek z Nowego Jorku, po kolekcjonerskie figurki i karty Pokémon.
- Zbieram dużo figurek, interesuję się kartami kolekcjonerskimi, bardzo dużo rzeczy zbieram. (...) Moje pokolenie strasznie jara się teraz kartami - przyznał Filip.
- Jest małym chłopcem, który zbiera te swoje "pierdółki" takie tam, gromadzi, mówi o nich z taką miłością, oczy mu płonęły - komentował Krzysztof.
"Yoshi" nie tylko pokazuje swoje zbiory, ale także opowiada o nich z ogromną pasją, tłumacząc, jak wygląda życie internetowego twórcy i ile trzeba poświęcić, by odnieść sukces w sieci. "Yapa", choć początkowo zagubiony w świecie nowych technologii i trendów, szybko daje się porwać atmosferze spotkania. Obaj panowie dzielą się swoimi wspomnieniami z dzieciństwa, odkrywając zaskakujące podobieństwa - od zbierania kucków pony, po fascynacje westernami.
- Od słowa do słowa w ogóle okazało się, że gdzieś tam podobne klimaty nas jarają. Sam w ogóle chcę żyć na wsi, na naszym... polskim Dzikim Zachodzie czyli na Podhalu, więc jakąś tam synergię łapiemy coraz bardziej - przyznaje "Yoshi"
Kolekcjonerska pasja i biznes na wielką skalę
Jednym z najbardziej emocjonujących momentów wizyty była prezentacja kolekcji kart przez "Yoshiego". Influencer z dumą opowiada o wartościach poszczególnych egzemplarzy - niektóre z nich osiągają ceny nawet kilkunastu tysięcy euro! Krzysztof z niedowierzaniem słucha o tym, jak wygląda rynek kart kolekcjonerskich oraz ile pracy i pieniędzy wymaga prowadzenie takiego kanału na YouTube.
"Yoshi" miesięcznie potrafi wydać ponad 100 tysięcy złotych na materiały do swoich filmów, a jego firma zatrudnia już ponad 30 osób na etatach. To fascynujący obraz nowoczesnego biznesu, w którym pasja przeplata się z profesjonalizmem i ogromnym nakładem pracy. - To prawdziwy biznesmen - komentuje "Yapa".
- Widać, że bardzo go cieszyło to patrzenie, co jest dalej. Bardzo go cieszyło patrzenie na te obrazki. I szczerze, serducho mi się mega raduje, bo to jest też taka rzecz, którą zrobiliśmy razem i która spowodowała, że miło spędziliśmy czas - mówi Rafał. - Ja bym nie chciał w tym świecie żyć, bo ja wolę słuchać śpiewu ptaków - podsumował "Yapa".
Zobacz także:
- Gawronek i Manuela Michalak o popularności w różnych czasach. "Patrzą na nas jak na idoli"
- Genialne DUETY: Zoja Skubis i Michał Żebrowski. "Czuję, że ja bym się mogła dużo z tego nauczyć"
- Joanna Senyszyn włożyła strój Gen Z i przeszła "test na nastolatkę". "Już nie ma profesorki, teraz jest Joasia"