Psychologia

Poczucie winy za "przyczynienie się" do śmierci. "Kierowca zaczyna być swoim wewnętrznym prokuratorem"

Psychologia

Autor:
Dominika
Czerniszewska
Wypadek samochodowy

Spowodowanie śmiertelnego wypadku niejednokrotnie pozostawia trwałe szkody psychiczne. Jak sobie z tym poradzić? Gdzie szukać pomocy? Jak wesprzeć osobę, która niesłusznie się obwinia? Na te pytania w rozmowie z serwisem dziendobry.tvn.pl odpowiedział Piotr Czyrka, psycholog Fundacji Nagle Sami.

Poczucie winy za "przyczynienie się" do czyjejś śmierci - jak sobie z nim poradzić?

Według policyjnych statystyk w wakacje doszło do 375 wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym. W niektórych zdarzeniach przeżyli wyłącznie kierowcy, a ich pasażerowie (często krewni) – zginęli na miejscu. Jak pomóc tym, którzy niesłusznie się obwiniają? Jechali zgodnie z przepisami, ostrożnie, lecz nie udało im się powstrzymać tragedii.

Piotr Czyrka, psycholog Fundacji Nagle Sami: To poczucie winy, które się pojawia, jest naturalnym mechanizmem. Można je rozumieć jako złość kierowaną do siebie. Taki kierowca staje się w pewien sposób swoim wewnętrznym prokuratorem. Ten etap jest nie do przeskoczenia. Wtedy próba racjonalizowania zdaniem: "Słuchaj, to nie twoja wina" wydaje się trudnym zadaniem, ale mimo wszystko ta osoba powinna to usłyszeć, czasami niejednokrotnie. Często trzeba skorzystać z pomocy specjalistów, którzy towarzyszą w procesie godzenia się z zaistniałą tragedią: normalizują to, co się przeżywa, nazywają uczucia, a także edukują, jak wygląda żałoba i odbarczają z poczucia winy. Uświadamiają, że ma się prawo do różnych trudnych myśli. Czasami musimy poczekać, aż pacjent uzna: "Ok, faktycznie to nie moja wina. Nie miałem pojęcia, że to zwierzę wybiegnie na jezdnię. Nie miałem na to wpływu". To jest proces, do którego się dochodzi.

Jak wygląda jego pierwszy etap?

W pierwszym etapie zazwyczaj jest szok i wyparcie. Pojawia się niedowierzanie, świat wydaje się nierzeczywisty, a wypadek snem, z którego się zaraz obudzimy. Potem przychodzi etap szukania winnych i dręczenia się myślami: "Co by było, gdyby?". Może pojawić się gniew skierowany na zewnątrz lub do środka (poczucie winy). Czasami dzieje się tak, że poczucie winy jest tak ogromne, że dochodzi do pewnego rodzaju zawężenia poznawczego. Wydaje się wtedy, że jedyną ulgą i wyjściem z sytuacji może być tylko unicestwienie siebie samego (myśli samobójcze) - to sytuacja alarmowa (potrzeba interwencji innych).

Dopiero z czasem dochodzi się do tego, że na ten konkretny wypadek wpłynęło wiele czynników. Ważne jest, żeby taka osoba usłyszała, że spowodowanie wypadku nie było jej zamiarem. Bo przecież, gdyby wiedziała, tego dnia nie wsiadłaby do samochodu.

Zobacz wideo: Kiedy warto skorzystać z pomocy terapeuty?

Kiedy warto skorzystać z pomocy terapeuty?

Firewalking dodaje odwagi
Firewalking dodaje odwagi Dzień Dobry TVN
wideo 2/5

Mimo to często pojawiają się myśli typu: "Mogliśmy nie jechać na te wakacje", "Gdybym tylko nie pożyczyła mu samochodu…". Jak je odgonić?

To jest pewien sposób radzenia sobie z sytuacją. Człowiek próbuje ją zrozumieć i nadać jej sens, właśnie przez obwinianie się. Nie ma jednej złotej rady, jak odgonić te myśli. Pewne rzeczy muszą zostać wypowiedziane na głos, usłyszane i opłakane. Często jest to możliwe dopiero po interwencji specjalisty. Myślę, że w tym wszystkim niezbędny jest czas.

Czyli można zaryzykować stwierdzeniem, że czas leczy rany?

Nie do końca się z tym zgadzam. Czas dużo zmienia, ale powiedzenie osobie: "Słuchaj, czas leczy rany" to błąd. Nie powinno się na siłę pocieszać. Za radami zazwyczaj kryją się dobre intencje, ale nikt nie ma pojęcia, co tak naprawdę przeżywa ta osoba. Dlatego gabinet jest rodzajem bezpiecznej przestrzeni, w której można "wypakować się" z tych trudnych odczuć. Uznajemy to, co się zadziało. Bo, jak wspomniałem na wstępie, osoba będąca w żałobie zaprzecza. 

Mógłby Pan przytoczyć przykład?

Mam klientkę, której pół roku temu mąż zginął w tragicznym wypadku w pracy. Dopiero teraz przymierza się do tego, by uznać jego śmierć. Przychodziła do mnie na sesje i mówiła: "On wyjechał". Uznanie: "On nie żyje" było dla niej na ten moment za trudne i nie do udźwignięcia. Jednak by pójść dalej, musi w końcu uznać, że on już nie wróci.

Pomoc psychologiczna po wypadku samochodowym

Niejednokrotnie osoby, które spowodowały wypadek, są obwiniane przez bliskich zmarłego. Mierzą się z ostracyzmem. Jak temu zapobiec?

Jak zadała pani to pytanie, od razu przypomniał mi się film "Boże Ciało". Tam dokładnie była taka sytuacja, że społeczność uznała za winnego jedną osobę. Żona tego pana, który spowodował wypadek, była wykluczona. Tam przydała się rola społecznego, lokalnego autorytetu w postaci młodego "księdza", który za pomocą nieoczywistych sposobów uruchomił w nich różne procesy żałoby. Dzięki temu oni wszyscy mogli pójść dalej.

Jeśli mamy do czynienia z podobnymi sytuacjami, powinniśmy spróbować odbarczać tę osobę z poczucia winy i ochronić ją przed komentarzami i ostracyzmem. To należy również do roli mediów, by nie pozwalały na komentarze, które są karygodne. Taka osoba musi też wykonać własną pracę nad oddzieleniem tego, co się faktycznie wydarzyło, od reakcji innych. Często jest tak, że bliscy nie radzą sobie z sytuacją, a znajdując winnego pojawia się w nich gniew. Jednak jeśli nie zmienią toku myślenia, utkwią w tej żałobie. Dlatego ważną rolę odgrywa nasze środowisko, które powinno dawać wsparcie.

Jak fachowo powinno ono wyglądać?

W pierwszej fazie żałoby należy przede wszystkim być otwartym na różne reakcje i w tym towarzyszyć. Bez zbędnych słów. Można zaproponować wyjście na wspólny spacer, przygotować obiad. By ta osoba wiedziała, że jesteśmy. Trzeba to jednak odpowiednio wyważyć. Bo jeśli ktoś chce być sam, to również trzeba to uszanować, dać mu tę przestrzeń, lecz jednocześnie nie odpuszczać w przypominaniu, że jest się dla tej osoby, kiedy tylko tego potrzebuje. Często mówimy: "Jak będziesz czegoś potrzebował, to zadzwoń". Ta osoba sama z siebie nie zadzwoni. Pamiętajmy, by wykonać telefon i zapytać: "Jak się dzisiaj czujesz?", "Czy dzisiaj pojawiła się jakaś myśl, która cię niepokoi?".

Wspomniał pan o myślach samobójczych. Kiedy jeszcze powinna nam się zapalić czerwona lampka, że sytuacja wymyka się spod kontroli i bez pomocy specjalisty się nie obejdzie?

Jeśli osoba ma problemy ze snem, przestaje jeść, wycofuje się z kontaktów społecznych, sięga po używki, pojawiają się myśli rezygnacyjne, osoba wydaje się tkwić w jednym miejscu od długiego czasu i nic się w jej przeżywaniu nie zmienia, ma negatywne przekonania na temat świata, własnej osoby i przyszłości - to są sygnały alarmowe, którymi trzeba się zająć. Pamiętajmy, że według Jaspersa, śmierć jest sytuacją graniczną. Wtedy wszystko się zmienia. Na pytanie: "Kim jestem?" przed wypadkiem udzielimy zupełnie innej odpowiedzi niż po nim. Być może rolą terapeutów jest, by spróbować pomóc osobie znaleźć nową odpowiedź na to pytanie. Odwagą jest, by odbudować się, kiedy nie chce się żyć.

Wielu Polaków wstydzi się jednak korzystać z pomocy specjalisty. Jak zachęcić osobę, która uparcie twierdzi, że: "Sam/a sobie poradzę"?

To jest dobre pytanie. Jako społeczeństwo mamy do odrobienia bardzo dużo pracy domowej w dziedzinie odczarowywania psychiatrii i psychologii. Niektórym łatwiej przychodzi udanie się do znachora niż skontaktowanie się ze specjalistą. Wciąż istnieje przekonanie, że jak się pójdzie do psychologa, to ludzie pomyślą, że jest się "nienormalnym" itp. Pamiętajmy, że specjaliści są po to, by ulżyć naszemu cierpieniu i pomóc. Jak mamy chore serce, to zazwyczaj nie wstydzimy się iść do kardiologa.

A jak przekonać? Czasem bywa tak, że im bardziej naciskamy, tym ta osoba nasila swój upór. Jest pewna, że sama sobie poradzi. Trzeba to uszanować i zaznaczyć: "Jak będziesz czuł, że nie dajesz już sam rady, to tutaj zostawiam ci numer do fundacji" albo "Jak już będziesz gotów, to przyjadę po ciebie i zabiorę cię do ośrodka".

Fundacja Nagle Sami jest pierwszą w Polsce organizacją pozarządową zajmującą się w sposób kompleksowy pomocą dla osób w żałobie. Oferuje indywidualne spotkania z psychologiem, grupy wsparcia oraz telefon wsparcia 800 108 108.

Zobacz wideo: W Polsce powstaje Centrum Psychiatrii Dzieci i Młodzieży

W Polsce powstaje Centrum Psychiatrii Dzieci i Młodzieży
W Polsce powstaje Centrum Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Źródło: Dzień Dobry TVN

Centrum Psychiatrii Dzieci i Młodzieży - jak wesprzeć budowę

Fundacja TVN buduje Centrum Psychiatrii Dzieci i Młodzieży. Jest to jedno z działań podjętych w kierunku kompleksowej aktywności zmierzającej do poprawy sytuacji dzieci i młodzieży zmagającej się z problemami. Jeśli chcesz ją wesprzeć, możesz:

  • wysyłać SMS o treści "Pomagam" pod numer 7356 (koszt SMS 3,69 zł z VAT);
  • wysyłać przelew na Telefon BLIK na numer 509 559 966;
  • dokonać wpłaty na konto PL 25 1140 1010 0000 2581 1800 1001;
  • bezpośrednio na stronie Fundacji TVN;
  • na Facebooku i Instagramie Fundacji, klikając przycisk "przekaż datek".

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Dominika Czerniszewska

Źródło zdjęcia głównego: Witthaya Prasongsin/Getty Images

Pozostałe wiadomości