Profilaktyka zdrowia

Pan Marcin pokonał raka. Teraz namawia innych mężczyzn do badań. "Naprawdę nie ma się czego bać"

Profilaktyka zdrowia

Autor:
Katarzyna
Oleksik
archiwum prywatne Męskie nowotwory

Listopad to miesiąc, który koncentruje się przede wszystkim na męskim zdrowiu. Akcja społeczna Movember zachęca mężczyzn do tego, aby zatroszczyli się o siebie i regularnie wykonywali badania w kierunku raka prostaty oraz jąder. Choć akcja cieszy się ogromnym zainteresowaniem, to statystyki pokazują, że wielu mężczyzn trafia do specjalisty zbyt późno. Jak odwrócić ten trend i przełamać strach przed badaniem? Na ten temat rozmawialiśmy z Marcinem Żywińskim, który wygrał walkę z nowotworem i zachęca innych mężczyzn do dbania o siebie.

Męskie nowotwory - co warto o nich wiedzieć?

Jak dowiedział się Pan o chorobie?

Marcin Żywiński: Chyba jak większość pacjentów - przez przypadek. Muszę przyznać, że wcześniej się nie badałem. Nie miałem żadnych objawów, a do lekarza poszedłem dopiero wtedy, gdy pojawił się silny ból w okolicy moszny.

Poszedł Pan od razu?

Nie, zwlekałem jeszcze kilka dni, ale kiedy ból stał się trudny do wytrzymania, nie mogłem już tego dłużej odkładać.

Co powiedział lekarz?

Po USG moszny lekarz od razu powiedział, że mam nowotwór i że zmiany są już zaawansowane. Jednak, dla pewności skierował mnie do szpitala na badania. Tam trafiłem pod opiekę bardzo fajnego urologa. Powiedział mi, że nie ma już na co czekać i konieczna jest operacja. Tak naprawdę od potwierdzenia diagnozy do wykonania zabiegu minęło zaledwie kilka dni.

Co Pan pomyślał, kiedy lekarz powiedział, że to rak?

Szczerze? Moją pierwszą myślą było, że to świetny prezent na moje czterdzieste urodziny, które miałem niedługo obchodzić. Przed badaniem trochę poczytałem i wiedziałem, że nowotwór dotyka, głównie młodych mężczyzn. Byłem przekonany, że nie należę do grupy ryzyka. Czerwona lampka nie zapaliła mi się w głowie nawet po tym, jak kilka lat wcześniej mój brat zachorował na nowotwór.

Jak rodzina zareagowała na Pana diagnozę?

Myślę, że oni przejęli się moją chorobą bardziej niż ja sam. Moje rozmowy z innymi pacjentami pokazały mi, że chorzy potrafią to sobie jakoś ułożyć, natomiast ich najbliżsi znoszą taką sytuację znacznie gorzej.

Nie bał się Pan? Nie pojawiały się myśli, że coś może pójść nie tak?

Nie, od samego początku byłem przekonany, że wszystko będzie dobrze. Zdarzył mi się tylko jeden trudniejszy dzień, gdy przyszło mi do głowy, że może się stać coś złego.

Zobacz wideo: Rak jądra, nowotwór z którym można wygrać

Rak jądra, nowotwór z którym można wygrać
Rak jądra, nowotwór z którym można wygrać
Dzień Dobry TVN

Jak zachęcić mężczyzn do badań?

Współpracuje Pan z Movember Polska i Fundacją Światełko, które od 2014 roku organizują akcję Movember i zachęca mężczyzn do wykonywania badań w kierunku męskich nowotworów. Skąd w ogóle wziął się pomysł, żeby pomagać innym?

O męskim zdrowiu mówi się mało. Akcji dla kobiet, które mają zachęcać je do profilaktyki, jest bardzo dużo, a o mężczyznach się zapomina. Uznałem, że dzięki moim doświadczeniom mogę o tym opowiadać i przekonać innych mężczyzn do badań i spróbować przełamać ten opór i strach, bo wielu z nich boi się, że badanie jest bolesne i bardzo nieprzyjemne. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna. Myślę, że ta moja historia pozwoliła mi przekonać setki mężczyzn do badań, którzy bardzo często nawet nie wiedzą, że takie badania można w ogóle wykonać za darmo. Dlatego jeszcze w szpitalu nawiązałem kontakt z osobami odpowiedzialnymi za Movember.

Dlaczego mężczyźni się nie badają? Chodzi tylko o strach?

Myślę, że powody są dwa. Pierwszy to przekonanie, które ma wielu mężczyzn, że są nieśmiertelni i nic złego nie może się im przydarzyć. Bo skoro nic ich nie boli, to na pewno wszystko jest w porządku. Drugi to lęk. Dotyczy on nie tylko samego badania, ale tego, że coś wykryje. Ten niepokój widać u mężczyzn, którzy w końcu zdecydują się przyjść i przebadać się w kierunku raka prostaty czy jądra. Mówimy im wtedy, że te badania są po to, aby ewentualne zmiany wykryć możliwie jak najwcześniej, bo wtedy szanse na pełne wyleczenie są największe. Zwlekanie i zaniedbywanie pewnych spraw może spowodować, że na leczenie będzie już za późno.

Co mężczyźni wiedzą o męskich nowotworach?

Kto przychodzi się badań?

Przede wszystkim młodzi mężczyźni, ale przychodzą też starsi, tj. powyżej 40 roku życia. Co roku chętnych jest coraz więcej i to bardzo cieszy.

Czyli świadomość rośnie.

Tak, choć wydaje mi się, że to kobiety są w tym przypadku cichymi bohaterkami. To one najczęściej namawiają swoich mężczyzn do badań.

Mówi Pan, że mężczyzn na badania przychodzi coraz więcej. Mimo to statystki pokazują, że bardzo wielu z nich trafia do specjalisty zbyt późno. Dlaczego tak się dzieje?

Mężczyźni ciągle mają o nich za małą wiedzę. Bardzo często nie wiedzą, co ich czeka w gabinecie, nie znają przebiegu badania i są przekonani, że będzie ono raz nieprzyjemne, dwa inwazyjne, trzy bolesne. Akcja Movember i jej podobne zrobiły bardzo dużo, ale to ciągle za mało. Potrzebna jest edukacja i tłumaczenie, że naprawdę nie ma się czego bać.

Staram się także pokazać mężczyznom, których spotykam, że warto realizować swoje marzenia i nowotwór nie musi być żadną przeszkodą. Jestem m.in zimowym pływakiem i żywym dowodem na to, że nawet po takiej chorobie można wrócić do zdrowia uprawiania sportu i po prostu cieszyć się życiem.

Zobacz także:

Autor:Katarzyna Oleksik

Źródło zdjęcia głównego: archiwum prywatne

Pozostałe wiadomości