Udostępnianie lokalizacji w związku - kontrola czy troska o bezpieczeństwo? "Sprawdzam i jestem spokojniejsza"

Udostępnianie lokalizacji w związku - kontrola czy troska o bezpieczeństwo?
Lokalizacja partnera – permanentna inwigilacja?
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Anita Walczewska/East News
Miłość, zaufanie i... GPS. Coraz więcej par udostępnia sobie lokalizację w telefonie, by móc na bieżąco sprawdzać, gdzie znajduje się ukochana osoba. No właśnie - to tylko monitorowanie czy może już kontrola? Gdzie przebiega ta cienka granica? O tym w Dzień Dobry TVN mówili Kamila Cieśla, która razem z narzeczonym korzysta z tej funkcji w telefonie oraz Konrad Łukowski, który nie udostępnia żonie swojego położenia ani ona jemu.

Udostępnianie lokalizacji w związkach - czy to potrzebne?

Kamila Cieśla i jej narzeczony udostępniają sobie lokalizację głównie z powodu poczucia bezpieczeństwa.

- Jeżeli wychodzę gdzieś wieczorem z domu, na przykład biegać, to mniej więcej wiem, ile powinno mnie nie być, gdzie planuję pobiec. Jeżeli nie byłoby mnie dłużej, niż planowałam, to narzeczony wie, gdzie jestem. W każdym momencie, jeżeli coś by się stało, może mnie zlokalizować. Jeżeli wracam wieczorem sama taksówką, no to też warto, żeby chociaż ta jedna osoba znała nasze położenie. Słyszy się o wielu takich nieprzyjemnych sytuacjach. Nam na szczęście nigdy to się nie przydało i mam nadzieję, że tak zostanie. Jednak czuję dużo większe poczucie bezpieczeństwa, jeżeli wiem, że narzeczony w każdym dowolnym momencie może sprawdzić, gdzie jestem - powiedziała gościni Dzień Dobry TVN.

W przypadku Kamili dostęp do lokalizacji nie oznacza nadmiernej kontroli czy braku zaufania.

- My z narzeczonym mówimy sobie tak naprawdę o wszystkim. Ja też zostałam tak wychowana, że jak wychodzę z domu, to informuję: gdzie idę, z kim, kiedy wrócę, żeby ta druga osoba po prostu się nie martwiła. Jest to też moim zdaniem takie okazanie szacunku tej drugiej osobie. To, że on może w dowolnym momencie sprawdzić, gdzie jestem, nie jest dla nas niczym dziwnym - zaznaczyła Cieśla.

Udostępnienie lokalizacji partnerowi - tak czy nie?

Konrad Łukowski jest ze swoją żoną 8 lat i nigdy w ich rozmowach nie padła propozycja, by udostępnić sobie nawzajem lokalizację. Za to znają swoje kody do odblokowania telefonu.

- Ufamy sobie w stu procentach. Ja nic nie ukrywam przed żoną, więc ona może wziąć mój telefon, sprawdzić, wysłać maila. Nie ma z tym żadnego problemu. Ufamy sobie, ja ufam jej, ona ufa mi i to jest stop - stwierdził Łukowski. - Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, to ja nie mam żadnego problemu, żeby włączyć tę funkcję. Jeżeli dzisiaj żona powie, żebyśmy to zrobili, to oczywiście włączamy - dodał gość naszego programu.

Kamila dodała w dyskusji, że sprawdzenie lokalizacji narzeczonego ma też bardzo praktyczny aspekt.

- Używam tej opcji, kiedy na przykład narzeczony wraca do domu po pracy i ja się zastanawiam, czy mam wstawić już obiad do piekarnika, czy jeszcze chwilę poczekać. Czy on stoi jeszcze w korku, czy nie. Zamiast dzwonić do niego, kiedy prowadzi samochód i mu przeszkadzać, rozpraszać w trakcie prowadzenia. Tak na co dzień totalnie tego nie śledzę, ale jak już faktycznie coś się dzieje, czy chcę sprawdzić, czy wszystko jest w porządku, a nie odbiera telefonu, to wtedy sprawdzam i jestem spokojniejsza - powiedziała Cieśla.

Dalszą część rozmowy znajdziesz w materiale wideo.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Justyna Piąsta