Styl życia

Czy jesteśmy uzależnieni od telefonu komórkowego? Odpowiedź na to pytanie nie musi być oczywista

Styl życia

Tim Robberts/Getty Images

Wiele osób nie wyobraża sobie dnia bez telefonu komórkowego. Smartfon, oprócz spełniania podstawowych funkcji komunikacyjnych, zastępuje nam telewizję, gazetę, odtwarzacz multimedialny czy aparat fotograficzny. Z okazji Światowego Dnia bez Telefonu Komórkowego zapytaliśmy eksperta, czy w obecnych czasach celebracja takiego święta w ogóle jest możliwa oraz, czy istnieją przesłanki, aby mówić o uzależnieniu od smartfonów.

Światowy Dzień bez Telefonu Komórkowego – czy ma sens?

W świecie, w którym z każdej strony dochodzi do nas wiele bodźców i zalewa nas lawina informacji, czasami każdy z nas potrzebuje na chwilę przejść do trybu "offline". Dobrym pretekstem ku temu może być Światowy Dzień bez Telefonu Komórkowego, który przypada na 15 lipca. Pojawia się jednak pytanie – czy w czasach, gdy niemal wszystko można załatwić przez Internet, a telefon komórkowy służy nam nie tylko do przeprowadzania rozmów telefonicznych, taki dzień w ogóle ma rację bytu?

Okazuje się bowiem, że w świecie, który zmaga się z pandemią i w którym wciąż funkcjonuje wiele obostrzeń wpływających na relacje międzyludzkie, telefon to narzędzie ułatwiające komunikację i zdobywanie informacji na różne tematy. Niektórzy uważają, że to nieodzowny element naszej codzienności. Inni wskazują, że codzienne korzystanie z niego może prowadzić do uzależnienia.

Uzależnienie od telefonu komórkowego – jak rozpoznać?

Wiele osób nie rozstaje się ze swoim smartfonem nawet na moment, czuje nieodpartą potrzebę ciągłego sprawdzania powiadomień, a kiedy tego nie zrobi, ma poczucie, że omijają go ważne rzeczy (w tym kontekście używany jest termin FOMO, czyli "fear of missing out"). Takie zachowania mogą być uznane przez niektórych jako symptomy uzależnienia od telefonu. Do tego dochodzi unikanie bezpośrednich kontaktów z innymi ludźmi, strach przed tym, że telefon się rozładuje, ciągłe oczekiwanie na dzwonek bądź wibrację w telefonie oraz sięganie po niego tuż po przebudzeniu i na chwilę przed pójściem spać.

Według ekspertów trudno jest jednak mówić o uzależnieniu w odniesieniu do telefonów komórkowych. - Uzależnienie od telefonu nie występuje jako jednostka chorobowa. Istnieją publikacje, w których adaptuje się kryteria uzależnia od innych chorób, np. uzależnienia od hazardu, substancji psychoaktywnych czy alkoholu, ale jest to dosyć duże nadużycie, ponieważ jest to tworzenie nowych jednostek teoretycznie chorób psychicznych, które de facto nie występują i nie mają uznania w świecie nie tylko nauki, ale i klinicystów – wskazuje dr Andrzej Silczuk, lekarz, specjalista psychiatra, Ordynator Dziennego Oddziału Terapii Uzależnień Mazowieckiego Specjalistycznego Centrum Zdrowia w Pruszkowie i Dyrektor Kliniczny w Mindgram sp. z o.o..

- Natomiast, jeśli założymy, że istnieje coś takiego, jak problemowe używanie telefonu, możemy przyjąć, że to jest taki model korzystania z telefonu, który szkodliwie wpływa na funkcjonowanie danej osoby - np. powoduje pogorszenie wzroku albo tzw. kciuk smartfonowy, czyli ból w kłębie kciuka, w okolicy nadgarstka u osoby, która nadużywa takiego urządzenia. Możemy też zastanawiać się, czy używanie smartfonu nie tylko wpływa na pogorszenie wyników w nauce, ale też na regularne spóźnianie się i konsekwencje z tym związane - nie tylko u młodzieży, ale też u dorosłych. Do tego dochodzi nadmierne korzystanie z sieci społecznościowych kosztem realizacji swoich zadań czy też np. opieki nad dziećmi oraz pogorszenie relacji rodzinnych w sytuacji, gdy siedząc przy jednym stole, zamiast ze sobą dyskutować, każdy jest pochłonięty tym, co ma w smartfonie – dodaje.

Wciąż niewiele osób zgłasza się po poradę specjalistów w tej kwestii. Najczęściej są to rodzice młodzieży, którzy zaniepokojeni zachowaniem swoich dzieci proszą o ocenę sytuacji. - Współczesna młodzież nadmiernie zaangażowana w telefony to ofiary quazi komfortu, który kiedyś sami sobie organizowaliśmy, pokazując dzieciom bajki w telewizji, a obecnie dając dwulatkowi tablet do rąk - teraz nawet bardzo małe dzieci są w stanie wykonywać dość skomplikowane operacje na ekranach dotykowych - tylko po to, żeby dziecko "odurzone" bodźcami z kreskówek czy gier dla dzieci, siedziały w jednym miejscu. Pozornie bezpieczne i pod opieką. W rzeczywistości są one przez to pozbawione kształtowania umiejętności dyskusji, narracyjnego opowiadania o tym, co je dotyczy, budowania więzi z rówieśnikami lub z rodzicami – wskazuje dr Silczuk i dodaje:

Świat bardzo przyspieszył, mamy ciągłe zapotrzebowanie na świeżą informację, potrzebujemy kontrolować wiadomości przychodzące na skrzynki mailowe, sprawdzamy, co wydarzyło się u naszych znajomych, przeglądamy portale społecznościowe i to też nie do końca jest coś, co należy piętnować. Jesteśmy przecież w stanie powiedzieć, że dzisiaj bardzo dużo narzędzi zawodowych przeniosło się do przestrzeni internetowej. W czasie pandemii ludzie nawet święta spędzali ze sobą za pośrednictwem komunikatorów internetowych. To sprawia, że wszystkie robocze kryteria diagnostyczne, które wcześniej próbowano stworzyć w ramach potencjalnie uzależniającego wpływu smartfonów i tabletów, nagle - zgodnie z zasadami bezpieczeństwa epidemicznego - zostały w jakimś stopniu podważone. Nasze dzieci przez blisko rok korzystały z tabletu czy smartfonu po kilka godzin dziennie w ramach lekcji prowadzonych zdalnie przez szkoły

Jak ograniczyć korzystanie z telefonu komórkowego?

O tym, że nadmierne i bezrefleksyjne korzystanie z telefonu komórkowego może być niebezpieczne, mówi się już od dawna. W wielu miastach europejskich pojawiły się kampanie, w ramach których przy przejściach dla pieszych na asfalcie napisane było: "jesteś przy przejściu dla pieszych - rozejrzyj się". To miało wpłynąć na pieszych, którzy zapatrzeni w ekrany smartfonów nierzadko doprowadzali do wypadków. Z kolei kilka lat temu pochodzący z USA fotograf Eric Pickersgill wykonał serię portretów ludzi w zwykłych, codziennych sytuacjach, w których obecnie większość korzysta ze smartfonów czy tabletów. W ramach projektu "Removed" ("Usunięte") usunięto urządzenia z dłoni bohaterów. Powstały przez to nieco kuriozalne sceny, skupiające naszą uwagę na uzależnianiu ludzi od urządzeń przenośnych. - Tych zdjęć jest bardzo dużo i one miały alarmujący przekaz: "Hej, ludzie! Zobaczcie, co sami sobie robicie" – zauważa dr Andrzej Silczuk.

Jak według psychiatry można ograniczyć korzystanie z telefonu komórkowego? - Najbardziej istotne jest rozważenie, czy to, w jaki sposób używamy danej substancji, danego medium, zaburza codzienne funkcjonowanie, czy nie. Jeśli przynosi negatywne konsekwencje to może być obszarem do podjęcia działań profilaktycznych lub leczących. I tutaj pojawia się kolejny problem - czy jesteśmy w stanie używać medium jako leczenie przeciwko temu medium. Istnieją funkcjonalności, które służą indywidualnej ocenie tego, w jaki sposób używaliśmy smartfonu, np. ile minut w tym tygodniu używaliśmy telefonu do rozmów, ile do sprawdzenia skrzynki mailowej, a ile czasu spędziliśmy grając lub korzystając z komunikatora. Mamy możliwość samooceny i autoograniczenia, ale sporo osób wyłącza te funkcjonalności po to, żeby nie drażnić się tymi komunikatami, które mogą nas przecież skłonić do autorefleksji – mówi ekspert.

Okazuje się także, że telefony zaczynają być przydatne w kolejnych dziedzinach nauki, także w leczeniu różnych schorzeń. - Od kilku lat prowadzi się bardzo intensywne prace nad stworzeniem aplikacji leczących, np. w celach rehabilitacji przy chorobie Parkinsona czy stwardnieniu rozsianym. Dzięki nim pojawia się możliwość przeprowadzania rehabilitacji bez wychodzenia z domu. Powstają też aplikacje pomagające osobom uzależnionym, z depresją. Nie możemy być w 100 proc. krzyżowcami przeciwko mediom cyfrowym i używania smartfonów. Cała trudność polega na tym, że z każdej substancji legalnie dopuszczonej do obrotu, np. z alkoholu, niektóre osoby mogą czerpać przyjemność pod warunkiem, że korzystają z niej w sposób rozsądny i odpowiedzialny. Tak samo będzie z mediami cyfrowymi i urządzeniami takimi jak smartfon. Korzystanie z nich musi być bezpiecznie i nie może zaburzać naszego życia zawodowego, społecznego, rodzinnego. Warto też zauważyć, że z powodzeniem prowadzone są prace nad platformą z dostępem poprzez smartfon czy komputer, zawierającą system oddziaływań poprawiających dobrostan osób, czyli tzw. mental wellbeing, w środowiskach generujących dużo stresu. Chodzi o to, aby można było przy ich pomocy skorzystać z funkcji relaksujących lub leczniczych, np. rozmowy z psychologiem. To są piękne rzeczy – podkreśla dr Andrzej Silczuk.

Zobacz wideo: 5 najgorszych porannych nawyków. Jak je zmienić?

Zobacz także:

Autor: Kamila Glińska

Pozostałe wiadomości