Styl życia

"Kuchenne Rewolucje" w Miastku. "Kolejna bylejakość"

Styl życia

Autor:
Milena
Jaworska
Player.plMagda Gessler

W 9. odcinku "Kuchennych rewolucji" Magda Gessler zawitała do Miastka. Mieści się tam Kawiarnia Marysieńka, prowadzona przez małżeństwo Dorotę i Marka. Czy słynnej restauratorce udało się stworzyć przytulny lokal, chętnie odwiedzany przez klientów?

"Kuchenne rewolucje" w Miastku

Miastko to dziesięciotysięczna miejscowość leżąca na Pomorzu. Wokół jeziora i lasy, na miejscu nieco historii. Okolica idealna do odpoczynku na łonie natury, z dala od powszechnego miejskiego zgiełku. Wśród zabudowań kryje się niepozorna kawiarnia Marysieńka. Dorota i Marek prowadzą restaurację już od przeszło 25 lat i chociaż początkowo miejsce cieszyło się popularnością, z czasem klienci przestali je odwiedzać: - Kiedyś to miejsce tętniło życiem. Było tych imprez, wesel, tego wszystkiego – przyznał właściciel Marek. Nie brakowało również imprez zrzeszających pasjonatów rzutków. Chociaż wszystko szło jak z płatka, nagle przestało "się kręcić".

Właściciele pracują w restauracji sami, co sprawia, że Marek siedzi w niej od 5:00 do 20:00. Pali w piecu, sprząta, gotuje i podaje do stołów. Nie ma możliwości wzięcia dnia wolnego, bo brakuje kogoś, kto zastąpiłby go w wykonywaniu licznych obowiązków.

- Niestety, psychicznie człowiek jest w stanie wiele wytrzymać, ale wszystko ma swoje granice. Ja już ich nie mam – powiedziała właścicielka Dorota. – To się tak nie da. Człowiek się wypala. I po co wstawać? Żeby tylko pracować, pracować, pracować i nic więcej? To nie jest życie.

Małżeństwo z nadzieją czekało na rewolucję Magdy Gessler.

- Tu tak śmierdzi, że ja nie mogę wejść. Acetonem albo butaprenem. Co za świństwo – zauważyła tuż po wejściu do restauracji Magda Gessler, po czym poprosiła o pozostawienie otwartych drzwi i wywietrzenie pomieszczenia. Następnie poprosiła o ciastko, ale okazało się, że restauracja mimo swojej nazwy nie ma w menu nic kawiarnianego, a jedynie zestawy obiadowe. W takim wypadku restauratorka poprosiła o pierogi ruskie, kotleta schabowego, placki ziemniaczane oraz zapiekankę. Jednak mimo wielkiego banneru, reklamującego to ostatnie z dań, okazało się, że w Marysieńce nie można go zjeść. - Co za idiotyzm – skwitowała Gessler.

W trakcie oczekiwania na posiłek, restauratorka złożyła jeszcze jedno zamówienie. Tym razem poprosiła o śrubokręt i młotek, po czym zabrała się za odkręcanie tablicy znajdującej się tuż obok wejścia do budynku. Właściciel pośpieszył jej z pomocą i wspólnie odczepili nieaktualny baner.

Kiedy przyszła kolej na pierogi, Magda Gessler bardzo się rozczarowała: - Jeszcze jedna bylejakość. Schabowy nie uratował reputacji Marysieńki. Sytuacje poprawił placek ziemniaczany, który został uznany za smaczny.

Rewolucja Magdy Gessler

Magda Gessler postanowiła porozmawiać z właścicielami kawiarenki. W trakcie dyskusji wyszło na jaw, że restauracja tonie w długach, a małżonkowie przechodzą kryzys spowodowany brakiem czasu dla siebie oraz problemami finansami. Okazało się, że Dorota, jako szef kuchni i pracownik restauracji, nie otrzymuje żadnej pensji, a jest zmuszona prosić męża o pieniądze, jeśli chce coś kupić. Magda Gessler uznała tę sytuację za niedopuszczalną.

Kuchnia, znajdująca się w piwnicy restauracji, okazała się niebywale czysta i zadbana, co zdecydowanie zdziwiło restauratorkę.

Kawiarnia Marysieńka zmieniła się w bistro "Tajemniczy staw"

Następnego dnia po kawiarni nie było już śladu, a jej miejsce zastąpiło bistro "Tajemniczy staw", w którym oprócz ryb, dziczyzny, placków ziemniaczanych, gulaszu i grzybów kupić można również produkty regionalnych przedsiębiorców. Wystrój lokalu zmienił się diametralnie, a ściany z ponurych beży, zyskały kolor pogodnych błękitów, które naturalnie przywodzą na myśl wodę, a tym samym kojarzą się ze stawami.

Praca z Magdą Gessler wiele nauczyła personel bistra: - Nie ukrywam, że było ciężko, ale mam nadzieję, że poprawimy te wszystkie błędy, które Pani Magda nam powiedziała. Człowiek uczy się na błędach – przyznał w programie Marek.

Zgodnie z oczekiwaniami zmiany oczarowały gości, którzy doceniali nie tylko wygląd lokalu, ale przede wszystkim smaczne jedzenie. Po dwóch miesiącach Magda Gessler odwiedziła ponownie "Tajemniczy staw" i była pozytywnie zaskoczona. Mimo drobnych niedociągnięć przy gulaszu z dziczyzny, nie miała żadnych uwag. Szczególnie jednak ucieszyła ją relacja właścicieli, którzy zaczęli w końcu żyć jak prawdziwe małżeństwo, ceniąc się przy tym wzajemnie.

Zobacz także:

Autor:Milena Jaworska

Źródło zdjęcia głównego: Player.pl

Pozostałe wiadomości