- Uczestnicy pokonują nocą dystans ponad 40 kilometrów w ciszy.
- W wydarzeniu bierze udział ponad 100 tysięcy osób w Polsce i na świecie.
- To połączenie wysiłku fizycznego, psychicznego i duchowego przeżycia.
Uczestnicy przyznają, że w świecie pełnym bodźców i technologii taka forma wyciszenia staje się coraz bardziej potrzebna. Ekstremalna Droga Krzyżowa to dla wielu nie tylko test wytrzymałości, ale przede wszystkim okazja do spotkania z samym sobą i głębszego przeżycia wiary.
Ekstremalna Droga Krzyżowa. Na czym polega nocne wyzwanie wiernych?
Choć dla wielu droga krzyżowa kojarzy się z krótkim nabożeństwem w kościele, są osoby, dla których ta forma nabiera zupełnie innego wymiaru. Dlatego raz do roku pokonują własne słabości, razem z tłumem wiernych.
- Ekstremalna droga krzyżowa polega na tym, że idziemy nocą, zaczynamy mszą świętą o godzinie 20. I ruszamy. Ekstremalna droga krzyżowa odbywa się zgodnie z zasadami drogi krzyżowej, czyli rozważamy 14 stacji. To są większe odległości - powyżej 40 kilometrów w sumie całej drogi krzyżowej – wyjaśnia Piotr Ardanowski, uczestnik wydarzenia.
Wbrew pozorom nie jest to jedno zbiorowe wydarzenie w jednym miejscu. Trasy są rozproszone po całej Polsce i świecie, a uczestnicy często idą samotnie lub w niewielkich grupach, zachowując skupienie i ciszę.
- Stacje są oznaczone i przy tych stacjach rozważamy mękę Jezusa Chrystusa. Mi zajmuje około 10-11 godzin to 40 kilometrów. Są też Ekstremalne Drogi Krzyżowe dłuższe, o dłuższych dystansach – dodaje Karol Wardakowski, także uczestnik .
Cisza, wysiłek i duchowość. Dlaczego Ekstremalna Droga Krzyżowa przyciąga ludzi?
Najważniejszym elementem tej formy nabożeństwa nie jest sam dystans, lecz jego sens. - To jest jeden z głównych elementów drogi krzyżowej, tej ekstremalnej, czy zwykłej, że to nie jest wyjście turystyczne, to nie jest wyjście, żeby się sprawdzić. Przede wszystkim jest to ćwiczenie duchowe. I ważnym elementem tego jest przejście w ciszy, nawet jeżeli idziemy w grupie ludzi - podkreśla Piotr Ardanowski.
- My tu wchodzimy w noc. Czyli odłączamy się od tych wszystkich naszych świecidełek. Jedynie służą nam maksymalnie do używania ich jako mapy. Natomiast idziemy w ciszę. Idziemy w ciszę, żeby w niej właśnie spotykać Zmartwychwstałego - mówi Karol Wardakowski.
Zobacz także:
- Raz w marcu, a raz w kwietniu. Dlaczego Wielkanoc jest ruchoma?
- Wielkanoc na świecie. Jakie tradycje panują w innych krajach? "W Wielki Piątek idziemy na cmentarze"
- Jak wysiać owies na Wielkanoc? Kiedy to zrobić, by zdążyć przed świętami?