Dlaczego kupowanie dziecku prezerwatyw to błąd? Nieoczywiste podpowiedzi edukatorki seksualnej

Styl życia

Projekt bez tytułu - 2021-06-21T125343.152_Easy-Resize.com.jpg

Kupowanie prezerwatyw jest błędem, ale jeszcze większym jest mówienie dziewczynkom, że seks jest czymś złym. Mało kto wie, jakie może to mieć konsekwencje. - Nastolatce, której seks jawi się jako coś złego, bo tak mówili jej rodzice, nie wyda się dziwne łamanie jej woli, kiedy doświadczy nadużyć - zapewnia Joanna Keszka, edukatorka seksualna i autorka książki "Potęga zabawnego seksu".

Ewa Podleśna-Ślusarczyk, dziendobry.tvn.pl: Kiedy jest właściwa pora na rozmowę z nastolatkiem o seksie?

Joanna Keszka, edukatorka seksualna: Im wcześniej, tym lepiej. Małe dzieci są bardziej otwarte i mniej krytyczne, więc to bardzo pomaga rodzicom w rozmowach o seksie. Często jest tak, że wydaje nam się, że to syn/córka nie są gotowi na dyskusję, a okazuje się, że to rodzic ma jakieś problemy i nieprzepracowane rzeczy. To dla niego tematy związane z ciałem i seksem są trudne. Tym lękiem zarażamy swoje potomstwo, więc żeby pomóc dzieciom, dorośli sami muszą się edukować.

16-latkowie jadą na obozy letnie, kolonie, zielone szkoły. Mówi się, że to jest ta graniczna data, kiedy wielu z nich podejmuje pierwsze kontakty seksualne. Jak zagaić rozmowę przed takim wyjazdem?

Wielu rodziców powtarza: "bo on/ona nie chce rozmawiać". No, ale jeśli do tej pory rodzice nie podejmowali takich działań, tematu ciała i seksualności, to trudno się dziwić, że dziecko jest zaskoczone.

Wietrzą jakiś podstęp?

Tak, wydaje im się, że rodzic szykuje jakąś dramę zapewne. Bywają jednak takie momenty, które są dobrą okazją do rozmów o zdrowiu, bezpieczeństwie, seksie, np. wyjazd na obóz. Warto przy pakowaniu spytać nastolatka, czy zamierza zabrać ze sobą prezerwatywę.

Rodzice w tej kwestii są podzieleni. Niektórzy mówią, że powinno się kupić dziecku pierwszą prezerwatywę. Inni wręcz przeciwnie, kto ma rację?

Nie kupujemy dzieciom prezerwatyw. Uczymy, że gotowość na seks polega na tym, by zadbać o wszystkie potrzebne do tego rzeczy. Jeśli dziecko wstydzi się kupić prezerwatywę, to oznacza, że nie jest gotowe na świadomy i bezpieczny seks. To jest podstawa. Jak się rozmawia z młodzieżą, to warto zadać im pytanie – czy są w stanie bez wstydu kupić gumki w sklepie i czy potrafią bez wstydu rozmawiać ze swoim chłopakiem/dziewczyną o tym, co będzie się działo w czasie stosunku.

Czy rozmowa o seksie z nastolatkami sprawi, że odbiorą to jako przyzwolenie i zachętę? Może to jest powód, że rodzice milczą zbyt długo?

Ostatnią rzeczą, o której marzą rodzice, to zachęcić dziecko do seksu. To tak się nie dzieje, dzieci i tak prędzej czy później dowiedzą się i będą chciały spróbować. Warto więc, by wiedzę mieli od nas.

Mówi Pani, że dzieciom, szczególnie dziewczynkom, od początku trzeba mówić, że seks to przyjemność. Jakie budzi to emocje wśród rodziców?

Są bardzo zaskoczeni takim podejściem. No bo jak to, mówić dziecku, że seks jest fajny, przecież to "zachęta do rozwiązłości". Boją się, że rzucą dzieci w paszczę seksualnych praktyk. To są przestarzałe idee, oparte na tym, co było kiedyś. Na naszych dorosłych, podszytych lękiem obrazach seksualności.

Mówienie, że seks jest czymś złym, ma swoje konsekwencje?

Tak, wiąże się z tym mnóstwo nieprawidłowych odruchów i zachowań.

Jak więc mówić o seksie młodym ludziom?

Musimy mówić, że seks to przyjemność, bo będziemy chronić w ten sposób nastolatków. Zwłaszcza tyczy się to dziewczyn. Jeśli będziemy straszyć dzieci, to kiedy zostaną zmanipulowane, wykorzystane lub doświadczą przemocy, to może być tak, że one nie przyjdą do nas po pomoc, bo będą wiedziały, że rodzice ostrzegali, więc sami sobie są winni.

Jeśli będą wiedzieli, że seks to zabawa, która ma być przyjemna dla obu stron, to kiedy dojdzie do jakiegoś nadużycia, one pomyślą: zaraz, rodzice mówili, że to ma być przyjemne, ciekawe i bezpieczne, a ja się tak nie czuję. Nastolatce, której seks jawi się jako coś złego, bo tak mówili jej rodzice, nie wyda się dziwne łamanie jej woli, kiedy doświadczy nadużyć. Nie będzie umiała postawić granic, bo nie wie, nie została nauczona, że seks ma być przyjemny dla dwóch stron. Wchodzi w życie seksualne z listą strachów. Ma nie wyjść na puszczalską, ma nie zajść w niechcianą ciążę itp. Część z tych spraw jest ważna i musimy o tym rozmawiać, o zabezpieczeniach i chorobach wenerycznych. To jest must have. Ale podstawową sprawą jest informowanie o prawie do przyjemności dla obu stron w seksie.

O seksie konsensualnym za rzadko mówi się w Polsce. Czy właśnie to powinno być podstawą edukacji seksualnej dzieci?

O seksie możemy mówić tylko i wyłącznie wtedy, kiedy obie strony miały możliwość wyrażenia swojej zgody na seks. Jeżeli jedna strona mówi: nie chcę, odsuń się, a druga naciska i w końcu ona ulega, to nie jest to zgoda na seks. Zgoda musi być entuzjastyczna, obie strony muszą bardzo tego chcieć. Nie może tu być nacisku, wykorzystania niepewności, wstydu czy zakłopotania. Powinien wstydzić się zawsze ten, kto wykorzystuje seks do zaspokojenia tylko swoich potrzeb. Chłopcy i dziewczynki powinni wiedzieć, że zawsze musi być zgoda na seks, ale zgoda na pocałunek, to nie jest to samo, co ochota na seks. Nawet przyzwolenie na zdjęcie bielizny, nie oznacza nadal automatycznie zgody na seks. Tego trzeba uczyć młodych.

Jak nauczyć nastoletnią dziewczynę, żeby zadała sobie pytanie, czy na pewno jest gotowa na seks?

To jest dość duże wyzwanie, by taka refleksja nastąpiła, bo seks, na który dziewczyna lub kobieta nie jest gotowa, jest niestety częstym doświadczeniem. Powodów do seksu jest wiele. Jest to oczywiście miłość, ale też: bo chłopak namawia, bo koleżanka już to zrobiła, jest presja rówieśnicza. A w seksie, zarówno u dziewczyn, jak i chłopców chodzi o pożądanie, o to, czy mają ochotę, czy nie, czy czują się podnieceni, czy tylko zaspokajają cudze żądanie. I tu warto z dzieckiem rozmawiać, że seks ma być tym, czego ono samo tak naprawdę chce. Nieważne, co mówią koleżanki, chłopak, a nawet rodzice. Nie ma znaczenia, co robią inni. Młoda osoba przed rozpoczęciem współżycia musi zadać sobie pytanie: czy czuję się bezpiecznie, czy naprawdę tego chcę, czy czuję się akceptowana/ny? Czy ten kontakt z drugą osobą sprawia, że czuję się lepiej, a nie gorzej?

Rzadko mówi się tej akceptacji partnera, zwłaszcza gdy mówimy o relacjach młodych ludzi.

Tak, a jest to niezwykle ważne. Jeśli partner/partnerka krytykuje, zawstydza, przymusza do czegoś, mówiąc: "co, nie zrobisz tego?", "ale z ciebie cnotka", albo wręcz przeciwnie – "zachowujesz się jak rozwiązła puszczalska", to młody człowiek musi wiedzieć, że taka osoba nie jest i nie powinna być jego partnerem seksualnym. Trzeba ją zostawić i koniec. Do dobrego seksu potrzebny jest dobry partner, z którym czujemy się bezpieczni.

Jakich najgorszych argumentów rodzice używają w czasie rozmów z dziećmi na temat seksu?

Gdy dziecko przychodzi do rodzica i zadaje pytania, często słyszy: "jesteś za młoda/młody", "nie interesuj się", "na to będziesz mieć jeszcze czas". I to są największe błędy, bo jeśli dziecko pyta, to znaczy właśnie, że się interesuje i to jest właściwy czas na rozmowę.

Rodzice mogą nie czuć się gotowi na rozmowę, nie znać odpowiedzi na pytanie, mogą spanikować. Co wtedy?

Trzeba powiedzieć – zadałeś dobre pytanie, daj mi chwilę na zastanowienie się. Mamy być partnerami w tej rozmowie, więc nie oszukujmy ich. Oni oczekują też od nas prostych informacji, a nie elaboratów. Prostych, ale szczerych. Nie okłamujmy dzieci w sprawach seksu. Mówmy im, że seks to normalna sprawa w życiu i dotyczy każdego człowieka. Niech to nie będzie temat tabu. Jak poczują się oszukani, to stracą do nas zaufanie. Zadaniem rodziców jest wspieranie dzieci, także w kontekście seksu. Mówmy im: róbcie to, ale z głową i z gumką i wyjaśnijmy, co to oznacza.

Joanna Keszka - edukatorka seksualna www.Barbarella.pl, autorka książki "Potęga zabawnego seksu".

Zobacz także:

Nastolatki i ich wiedza o seksie. Jaka jest rola rodziców? "Rozmowa - to jest tylko tyle i aż tyle"

Nastolatkowie nic nie wiedzą o seksie, a porad szukają na TikToku. Magdalena Chorzewska: "Te pytania to są podstawy"

Co czwarty nastolatek doświadczył co najmniej jednej formy krzywdzenia w czasie epidemii

Obejrzyj również: Magdalena Chorzewska: Polski nastolatek nie ma z kim porozmawiać o swoich problemach, boi się iść do rodziców

Autor: Ewa Podleśna-Ślusarczyk