Styl życia

Czy dzielić się z drugą połówką liczbą poprzednich kochanków? "Nikt nie ma prawa nam mówić, co możemy"

Styl życia

Autor:
Magdalena
Brzezińska
zoranm/Getty ImagesTajemnice alkowy

Umiejętność szybkiego rachowania może okazać się bardzo przydatna podczas planowania domowego budżetu, ale nie jest niezbędna tym, którzy pragną zbudować romantyczny związek. Przy rozliczaniu się z dotychczasowego życia seksualnego, nadmierne przywiązywanie wagi do cyfr może przyczynić się do powstawania nieporozumień, a nawet oziębić relację. Nie zmienia to jednak faktu, że wiele kobiet i mężczyzn prędzej czy później pragnie dowiedzieć się, jakie doświadczenia ma za sobą ukochana osoba. Czy liczba partnerów seksualnych z przeszłości powinna mieć dla nas znaczenie?

Matematyka określana jest mianem królowej nauk. Zawdzięczamy jej rozwój naukowy całej ludzkości i idący z nim w parze postęp technologiczny. Nie dziwi zatem fakt, że liczby wkradają się także do bardziej przyziemnych dziedzin naszego życia. Jeśli pojawiają się w rozmowach par, zwykle stanowią miarę seksualnych podbojów. Czy suma intymnych doświadczeń to odpowiedni temat do rozmowy z ukochaną osobą? Zapytaliśmy o to psychiatrę i seksuologa, Macieja Klimarczyka.

Czy kobiety lubią rozmawiać o tajemnicach alkowy?

Dla mężczyzn pokaźna suma partnerek seksualnych stanowi zwykle powód do dumy. Panowie lubią przypisywać sobie ponadprzeciętne umiejętności związane z pożyciem, a długa lista podbojów dla wielu z nich pełni niejako funkcję wyznacznika atrakcyjności. Debaty dotyczące łóżkowych doświadczeń zwykle nie przysparzają im zatem większych problemów, choć w tym miejscu warto podkreślić, że nie dotyczy to każdego z nich. Co ciekawe, kobiety rzadziej chwalą się swoimi doświadczeniami, ponieważ obawiają się niesprawiedliwej stygmatyzacji i krytyki ze strony otoczenia. Nie oznacza to jednak, że pragną za wszelką cenę unikać rozmów na ten temat. Przedstawicielki płci pięknej coraz chętniej dyskutują z mężczyznami o swojej przeszłości, lubią także zagłębiać się w historię poprzednich związków swoich wybranków. Jeśli to robią, zwykle kierują nimi określone pobudki.

- Ja zawsze lubiłam takie rozmowy. Nie jestem zazdrosna o przeszłość, a dużo mi mówi o mężczyźnie to, jak się wypowiada o swoich byłych. Liczbę partnerów lubię znać, ale nie muszę, jest dla mnie bardziej ciekawostką. Jeśli partner chce mi powiedzieć, to fajnie, jeśli nie, to nie robię z tego problemu. Zazwyczaj okazywało się, że ja miałam sporo więcej na tak zwanym koncie. Moim zdaniem niemała suma partnerów nie świadczy o rozwiązłości, stanowi raczej dowód bogatych doświadczeń. Nie widzę problemu w żadnym z wyników, nieważne czy jest wysoki czy też niski. Problem dostrzegam wtedy, gdy dana osoba spotykała się z zajętymi albo zdradzała. To jest dla mnie rozwiązłość - wyznaje 42-letnia Natalia.

Rozmowy na temat doświadczeń seksualnych to naturalne zjawisko także dla 30-letniej Agnieszki. Kobieta chętnie podejmuje ten wątek, pod warunkiem, że intymne zwierzenia nie niosą za sobą negatywnych emocji.

- Należy odpowiedzieć sobie na pytanie: po co nam ta wiedza? Na ile jesteśmy pewne siebie, swojej seksualności? Jeśli pytamy z ciekawości, to jak najbardziej możemy rozmawiać, będzie to interesujące doświadczenie. Jeśli natomiast pytanie jest podszyte zazdrością o poprzednich partnerów, to lepiej go unikać, bo same siebie skrzywdzimy. W dzisiejszych czasach kobiety stają się coraz bardziej świadome swojego ciała, swoich potrzeb i to jest cudowne! Bo łatkę "rozwiązłej" da nam facet, a z mężczyzną możemy odkrywać nieznane lądy. I nikt nie ma prawa nam mówić co możemy, a czego nie - zauważa nasza rozmówczyni.

Zobacz wideo: Edukacja seksualna według Anji Rubik

Edukacja seksualna według Anji Rubik
Edukacja seksualna według Anji Rubik
Dzień Dobry TVN

Rozmowa o byłych kochankach - co wnosi do nowej relacji?

Liczba parterów seksualnych to bardzo indywidualna sprawa. Każdy człowiek samodzielnie wyznacza ramy swoich doświadczeń i dlatego nikt nie powinien być oceniany przez pryzmat swoich wyborów. Co więcej, nie istnieje optymalna suma kochanków, trudno więc ustalać standardy, które pozwoliłyby nam krytykować bądź chwalić łóżkowe podboje innych osób.

- W seksuologii nie ma narzuconych norm co do ilości partnerów, bo kto by je wymyślał? Najważniejsze, żebyśmy akceptowali swoje wybory, zachowywali się odpowiedzialnie i nie popełniali błędów. Jeżeli je popełniamy, to wyciągajmy z nich wnioski. Określona liczba partnerów nie jest ani dobra, ani zła - pod warunkiem, że my sami nie mamy z tym problemu ani nikogo nie krzywdzimy. Najczęściej ludzie mają kilku partnerów w życiu. Zdarzają się jednak osoby ze znacznie bogatszymi doświadczeniami i jeśli uważają swoje życie za harmonijne, nie ma w tym nic złego. Problem pojawia się wtedy, kiedy liczne relacje są źródłem cierpienia dla pacjenta lub innych osób. Powody mogą być różne: uzależnienie od seksu, głębokie zaburzenia osobowości, nieumiejętność nawiązania głębszej relacji, instrumentalne traktowanie seksu, zaspokajanie przy pomocy seksu innych potrzeb lub frustracji i inne - zauważa Maciej Klimarczyk.

Ocena liczby partnerów ma ścisły związek ze światopoglądem. Osoby bardziej konserwatywne będą negatywnie oceniać ludzi, którzy mieli w życiu więcej partnerów. Częściej będą też zaniżały liczbę partnerów, pytane o to na przykład w gabinecie u seksuologa lub w jakiejś ankiecie, obawiając się nieprzychylnej oceny. Z kolei osoby o liberalnym podejściu będą chętniej przyznawać się do swojego życia seksualnego, czasem nawet zawyżając statystyki, co może wiązać się z potrzebą pokazania siebie jako osoby doświadczonego, dobrego kochanka czy kochanki.

Specjalista zauważa jednak, że zadawanie pytań dotyczących byłych partnerów nie sprzyja budowaniu nowej relacji. Jego zdaniem, informacja o przekroju poprzednich doświadczeń może przyczynić się do powstania niepotrzebnych sporów, a nawet zniechęcić jedną ze stron do kontynuowania znajomości.

- Uważam, że nie powinniśmy szczegółowo omawiać tematu były parterów w nowym związku. Oczywiście, informacja o tym, że ktoś jest bardziej lub mniej doświadczony, jest zupełnie naturalna, zwłaszcza jeśli decydujemy się na zbliżenie po raz pierwszy. Prawda jest jednak taka, że opowiadanie o związkach z przeszłości zwykle budzi negatywne emocje i najczęściej nie wychodzi na dobre. Odradzałbym zagłębianie się w szczegóły relacji, które minęły. Zdarza się, że obie strony popełniają ten błąd i raczą się nawzajem opowieściami o byłych partnerach. Osoby z niską samooceną zaczynają porównywać się ze swoimi poprzednikami i zatruwają tym samym nową relację. Radzę nie wchodzić w tę pułapkę. Obecny partner zawsze powinien być dla nas tym najlepszym - podsumowuje Maciej Klimarczyk.

Zobacz także:

Autor:Magdalena Brzezińska

Źródło zdjęcia głównego: zoranm/Getty Images

Pozostałe wiadomości