Wasze historie

    Wasze historie

    • 30 lat doświadczenia
    • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
    • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
    • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

    Małgorzata Wojtyniak na co dzień pracuje na uniwersytecie, a po godzinach działa jako wolontariuszka. Gdy wybuchła wojna w Ukrainie, od razu ruszyła z pomocą. Dziś możemy ją spotkać na jednej z hal, w której przebywa tysiące osób uciekających przed inwazją rosyjską. – Przez ostatnie trzy tygodnie docierali do nas uchodźcy, którzy jakimś cudem wydostali się z rejonów wojennych - mówi w cyklu "Siła jest kobietą".

    Od chwili wybuchu wojny w Ukrainie Polacy zjednoczyli się i pomagają uchodźcom. W naszym kraju są już bezpieczni. Mogą tutaj liczyć na wyżywienie, transport czy tymczasowe miejsca pobytu. Jednak co się dzieje z tymi, którzy zostali w swoich domach, a niedaleko nich padają bomby? Fundacja Studio Wschód jeździ za wschodnią granicę i przekazuje Ukraińcom pomoc humanitarną. - Kiedy widzi się uciekających uchodźców i twarze przerażonych dzieci, to jak można siedzieć w miejscu? - mówi nam Artur Sułkowski.

    Mówi się, że noc to ślepy zaułek, że w nocy jest zimniej i ciemniej. Noc to czas, kiedy świat zapomniał o wieczorze, a świt jest jeszcze obietnicą. Nasze losy splotły się nocą, kiedy liczyłam na świt, na jakąkolwiek obietnicę i światło, a oni na wygodne łóżko i niebo bez bomb. To prawdziwa historia nastolatków uciekających z Ukrainy, zagubionego 15-latka z Polski i osobisty dramat matki.

    Władimir Putin i jego obsesja na puncie zamierzchłej idei imperializmu to tylko jedna strona medalu. Po drugiej są zwykli obywatele, których coraz mocniej dotykają nakładane przez zachód sankcje. Rosjanie stają się jednak nie tylko ofiarami szaleństwa swojego prezydenta, ale też społecznych samosądów. O hejcie skierowanym w ich stronę rozmawiamy z socjologiem dr. Tomaszem Sobierajskim z Uniwersytetu Warszawskiego. 

    W polskich placówkach medycznych pracuje wiele lekarek i lekarzy z Ukrainy. Jedną z nich jest dr Iryna Barancewicz, która nad Wisłę przyjechała 10 lat temu. W cyklu "Siła jest kobietą" opowiedziała o inwazji rosyjskiej i bliskich, którzy zostali w Ukrainie. - Mój tato w wieku 70 lat jako lekarz-ortopeda wciąż operuje. Jego ręce na pewno będą potrzebne, by pomóc rannym - mówi.