Poszukiwane newsy

Rosyjska dziennikarka na wizji zaprotestowała przeciwko wojnie. "Wstydzę się, że kłamałam"

Poszukiwane newsy

Autor:
Adam
Barabasz
Źródło:
rp.pl
Studio telewizyjne

Marina Owsiannikowa, dziennikarka rosyjskiego "Pierwego Kanału", wtargnęła na wizję z antywojennym transparentem. Swoje wystąpienie poprzedziła publikacją nagrania na Twitterze. - Dziesięć pokoleń nie wystarczy, by zmyć z nas hańbę tej bratobójczej wojny - powiedziała. Wideo z jej udziałem obiegło sieć.

Rosyjska dziennikarka protestuje przeciw wojnie

Marina Owsiannikowa nieoczekiwanie pojawiła się na wizji podczas emisji wieczornego programu informacyjnego. Gdy prezenterka zapowiadała materiał o rosyjsko-białoruskiej współpracy, w tle pojawiła się Marina, trzymająca w dłoni baner z napisem "Stop wojnie", "Nie wierzcie propagandzie", "Oni was okłamują".

Wojna w Ukrainie

Ewakuacja dzieci z Charkowa
Ewakuacja dzieci z Charkowa Dzień Dobry TVN
wideo 2/16

Dziennikarka została zatrzymana i przewieziona na komisariat policji. Przed wystąpieniem Owsiannikowa opublikowała na Twitterze krótkie nagranie. Dziennikarka przeprosiła za uprawianie "kremlowskiej propagandy" i zachęciła do organizowania antywojennych demonstracji.

Protesty w Rosji przeciw wojnie

Demonstracje antywojenne w Rosji są agresywnie rozpraszane przez policję. Jak mówiła Krystyna Kurczab-Redlich w studiu Dzień Dobry TVN, w państwie Władimira Putina tłumione są wszystkie przejawy nieposłuszeństwa wobec reżimu.

- Każdy z tych młodych ludzi zaraz po wtrąceniu do więźniarek zostaje straszliwie bity - podkreśliła w rozmowie z Dorotą Wellman i Marcinem Prokopem. - Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że na każdym posterunku policji rosyjskiej ludzie są torturowani. Nie mówię, że każdy, ale bywają torturowani prądem, bici tak, że opuszczają te miejsca kalekami - dodała.

Wystąpienie dziennikarki wymagało więc niemałej odwagi. Na nim jednak się nie skończyło. Na Twitterze pojawiło się nagranie, w którym Marina Owsiannikowa zaapelowała do swoich rodaków.

- To, co dzieje się na Ukrainie, jest zbrodnią - podkreśliła. - Rosja jest agresorem, a odpowiedzialność należy do jednej osoby: Władimira Putina. Mój ojciec jest Ukraińcem, moja matka jest Rosjanką i nigdy nie byli wrogami. Naszyjnik, który noszę, jest symbolem tego, że Rosja musi natychmiast zakończyć tę bratobójczą wojnę i że nasze bratnie narody mogą się jeszcze pojednać - tłumaczyła.

Kobieta przeprosiła za pracę w rządowych mediach.

- Niestety, pracowałam ostatnio w Kanale Pierwszym, szerząc kremlowską propagandę, i bardzo się teraz za to wstydzę. Wstydzę się, że kłamałam w telewizji, wstydzę się, że pozwoliłam na pranie mózgów rosyjskiego narodu. Milczeliśmy w 2014 roku, kiedy to wszystko się zaczęło. Nie wyszliśmy na protesty, gdy Kreml otruł Nawalnego. Po prostu w milczeniu obserwowaliśmy ten antyludzki reżim, a teraz cały świat się od nas odwrócił. Dziesięć pokoleń nie wystarczy, by zmyć z nas hańbę tej bratobójczej wojny. My, myślący i inteligentni Rosjanie, mamy jedyną siłę, aby powstrzymać to szaleństwo. Wychodźcie na protesty, nie bójcie się. Nie mogą nas wszystkich wsadzić do więzienia - podsumowała.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Adam Barabasz

Źródło: rp.pl

Źródło zdjęcia głównego: Colorblind Images LLC / Getty Images

Pozostałe wiadomości