Parenting

Błędy wychowawcze. "Nasze dzieci są najbardziej namacalnym i bolesnym dowodem"

Parenting

Autor:
Patrycja
Sibilska
Smutny nastolatek
Getty ImagesKartki z pamiętnika matki

Pod dom podjechał listonosz, czekałam na ten dzień. Dzień kiedy przyjdzie wiadomość, że machina ruszyła. Pismo z sądu w sprawie mojego syna - sądowy nakaz leczenia. Boję się, ale wiem, że muszę działać zanim będzie za późno. Zanim sięgnie po narkotyk, który nie pozwoli mu już wrócić do dzieciństwa. Teraz jeszcze może, jeszcze jest szansa. Tylko dlaczego czuję się jak zdrajca?

Rozmowa w poczekalni

Przytoczę wam dziś fragment rozmowy z mamą narkomana. Być może tak jak mi, komuś z was, kto staje w obliczu takiej sytuacji, pozwoli to na podjęcie decyzji, doda odwagi i otworzy oczy.

Problemy nastolatków

Tajemnica mózgów nastolatków
Tajemnica mózgów nastolatków Dzień Dobry TVN
wideo 2/6

Syn Ani jest narkomanem. Pomimo tego, że od kilku lat nie ma z nim kontaktu, wciąż przychodzi na spotkania dla rodziców dzieci uzależnionych. Mówi, że tylko to trzyma ją z dala od obłędu. Jej historia nie ma dobrego zakończenia, nie jest filmową produkcją z happy endem, jest życiem.

- Czego żałujesz? - zapytałam.

- Wiesz, chyba najbardziej tego, że za bardzo wierzyłam, ufałam kiedy mówił, że już nie sięgnie po narkotyki, że wszystko się zmieni. Przysięgał, obiecywał, błagał, mijało kilka dni i sytuacja się powtarzała. Spadał coraz głębiej, a ja nie zrobiłam nic, żeby to zatrzymać - łza spłynęła jej po policzku, kiedy sama usłyszała swój głos wypowiadający te słowa.

- Zaczęło się od marihuany, tak? - pytam.

- Tak, początkowo była marihuana, ale zanim zaczął palić w pewien sposób przyzwyczajał mnie do wielu zachowań, których nie akceptowałam w naszym domu, tym bardziej, że mam młodszą córkę i nie chciałam, żeby tym przesiąkła - opowiada mi swoją historię Ania.

- Wiem o czym mówisz... Coraz późniejsze powroty do domu, coraz mniej rozmów, wietrzenie pokoju w środku nocy, wzrok utkwiony w podłodze, ubrania przesiąknięte zapachem papierosów i trawy, awantury - przywoływałam głośno stop klatki z wydarzeń w moim życiu.

- Tak, nie wiedziałam jak z nim o tym rozmawiać. Próbowałam, ale zawsze kończyło się kłótnią, po której jeszcze bardziej się oddalał. Nie umiałam wyznaczyć mu granic. Nie potrafiłam go chyba wychować, potrafiłam tylko kochać i chronić. Ale teraz wiem, że tym właśnie pogrążałam go jeszcze bardziej - wyznała szczerze moja rozmówczyni.

- Co byś zmieniła z perspektywy czasu? - kolejne pytanie, które zadałam chyba po to, żeby ktoś zdjął ze mnie ciężar poczucia winy.

- Byłabym czujniejsza i podjęłabym decyzję o leczeniu już wtedy, kiedy pierwszy raz nie dotrzymał obietnicy - powiedziała ze smutkiem.

- Co się dziś z nim dzieje? - bardzo bałam się odpowiedzi na to pytanie, ale musiałam je zadać.

- Nie wiem. Ostatni raz kiedy się ze mną kontaktował, to było rok temu. Po tym jak nas zaatakował, miał sprawę, po wyjściu z więzienia nie wrócił już do domu - mówiła cicho Ania.

Spotkania rodziców współuzależnionych

Było mi bardzo przykro, ale jednocześnie czułam, że ja postępuję słusznie, że to jest właśnie miłość. Nie chcę nigdy czuć tego, co ona, nie chcę stracić dziecka. Sama nie dam rady go z tego wyciągnąć, już nie. Swoją szansę przegapiłam. Teraz potrzebuję pomocy z zewnątrz. Od Ani wiem, że nie uniknę oceny ludzi, że usłyszę wiele przykrych słów, które ją sparaliżowały, nie pozwoliły jej działać, zmusiły ją do zacierania śladów i zamiatania wszystkiego pod dywan. Kiedy jej syn wołał o pomoc, ona wstydziła się tego co ludzie powiedzą, dziś wie, że to był błąd, za który zapłaciła najwyższą cenę.

Spotkania w grupie współuzależnionych rodziców nie należą do najprzyjemniejszych doświadczeń, ale pozwalają wejść w rolę obserwatora, nie tylko czyjegoś problemu, ale także własnego. Terapeuci uczą nas, jak patrzeć na problem, jak radzić sobie ze wstydem, z poczuciem winy, wskazują błędy i dają narzędzia, dzięki którym my, rodzice, uczymy się, jak wygląda zdrowa miłość do dziecka. Uczymy się też czegoś, co chyba jest najtrudniejszą częścią terapii - przyznawać się do błędów. Bo to, że je popełniliśmy jest pewne, a nasze dzieci są najbardziej namacalnym i bolesnym tego dowodem.

Mam na imię Patrycja, jestem częścią internetowej redakcji Dzień Dobry TVN. Mój syn jest uzależniony od marihuany, ma za sobą kilka prób samobójczych. Cykl "Kartki z pamiętnika" powstał dla was i dla mnie. Przeczytacie tu historię moją i mojego syna. Historię kobiety i matki wyjątkowego nastolatka. Chcę, aby była to nasza wspólna droga do domu pełnego miłości i spokoju. Ufam, że tę drogę znajdziemy razem, dzięki doświadczeniom, rozmowom i spotkaniom ze specjalistami, lekarzami i terapeutami, które codziennie będę opisywała na kartkach tego pamiętnika, z ciepłą myślą o was.

Jeśli jesteś w podobnej sytuacji i chcesz o tym porozmawiać, opowiedzieć nam swoją historię - napisz do mnie na adres redakcji: ddtvnonline@tvn.pl

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Patrycja Sibilska

Źródło zdjęcia głównego: Getty Images/Elva Etienne

Pozostałe wiadomości