Ciąża

Jak lekarze traktują ciężarne kobiety plus size? Kasia usłyszała: "Pani żartuje?". Potem było gorzej

Ciąża

Aktualizacja:
petrunjela/Getty Images

Na pozytywny wynik testu ciążowego wiele kobiet czeka z utęsknieniem. Nic dziwnego - to zwiastun spełnionych marzeń. Niestety, w przypadku kobiet, które zmagają się z nadwagą czy otyłością, często oznacza to początek problemów i nie tylko tych wynikających ze wskazań medycznych. Nieprzychylne spojrzenia, przytyki, złośliwe komentarze - to jedynie część nieprzyjemności, które spotykają kobiety plus size ze strony... lekarzy. Poznajcie wstrząsającą historię Kasi.

"Jak to w ciąży? Pani żartuje? Z taką nadwagą?"

Złośliwości, ostentacyjne spojrzenia, głupie uśmieszki - to rzeczywistość, do której kobiety plus size są już, niestety, przyzwyczajone. Większość nauczyła się z tym żyć i ignorować. I choć ruch bodypositive powoli wpływa na świadomość społeczną, w tej kwestii nadal mamy do odrobienia lekcje z człowieczeństwa i empatii.

- Kiedy podjęliśmy z partnerem decyzję o tym, że chcemy zostać rodzicami, od razu poszliśmy do mojej pani ginekolog, żeby dobrze się do tego przygotować. Zespół policystycznych jajników i "zajedzony" rozwód rodziców zrobiły swoje, mieliśmy więc świadomość, że może być trudno - zaczyna swoją historię Kasia. - Na szczęście trafiłam do cudownej pani doktor, która, choć uprzedzała, że może to nie być łatwe, dodała nam otuchy. Powiedziała, że spróbujemy. Z gabinetu wyszliśmy jak na skrzydłach, pełni nadziei, że jest szansa, że nasze marzenie o rodzicielstwie uda się spełnić - wspomina.

Zrobili niezbędne badania, zaczęli brać suplementy i rzeczywiście udało się. Zaledwie trzy miesiące później Kasia i jej partner zobaczyli upragnione dwie kreski na teście ciążowym. - To było jak cud, skakaliśmy, płakaliśmy, krzyczeliśmy ze szczęścia. Owładnęła nami radość tak wielka, że dosłownie nie potrafiliśmy jej ogarnąć. Jeszcze tego samego dnia umówiłam się na wizytę. I to był początek problemów - opowiada Kasia. Para dowiedziała się, że muszą znaleźć innego położnika, bo pani doktor wyjeżdża za granicę.

Trafili do lekarza, którego poleciła znajoma. Fachowiec, wzorowy przebieg ciąży, bezproblemowy poród - to wydało się im wystarczającą rekomendacją. Pierwsze wątpliwości pojawiły się już chwilę po przekroczeniu progu gabinetu. - Lustrujące spojrzenie, widoczna odraza, charakterystyczny ruch brwiami. Kobiety, które mają dodatkowe kilogramy doskonale znają te zachowania - mówi Kasia. Później było niestety tylko gorzej. - Kiedy lekarz usłyszał, że jestem w ciąży, przestał kryć swoją niechęć i oburzenie: "Jak to w ciąży? Pani żartuje? Z taką nadwagą?" - wspomina Kasia.

- Po pierwszym szoku z delikatnym wstydem zaczęliśmy tłumaczyć, że rzeczywiście tych kilogramów jest nieco więcej, ale pani doktor zapewniała, że to może się udać, że wiemy o ryzyku - kontynuuje. Nowy lekarz nie chciał ich jednak słuchać. Odmówił badania, na odchodne usłyszeli, że szanse na donoszenie są i tak znikome. Do domu wrócili w ciszy, ale jeszcze tego samego wieczoru podjęli decyzję, że się nie poddadzą w walce o marzenia. Udało się znaleźć innego lekarza, który podjął się prowadzenia ciąży. I to mógłby być właściwie koniec tej historii.

Po poronieniu usłyszała: "To i tak był cud, że w ogóle udało się w tę ciążę zajść"

W 12. tygodniu Kasia poczuła przeszywający ból. Od razu pojechali do szpitala, żeby sprawdzić, co się dzieje. Na miejscu usłyszeli najgorsze - płód obumarł. To był cios. Nie byli w stanie opanować płaczu. Lekarz dyżurujący na izbie przyjęć nie krył natomiast swojego zdziwienia. - Powiedział, że to było do przewidzenia, że to i tak był cud, że w ogóle udało się w tę ciążę zajść - wspomina Kasia ze łzami w oczach. Konieczny był zabieg łyżeczkowania. Kiedy Kasia na niego czekała, usłyszała rozmowę lekarzy. - Stali dosłownie obok mnie i zastanawiali się, jak to możliwe, że zaszłam w ciążę. Żartowali, że pewnie ktoś musiał trzymać mi brzuch - opowiada. - Leżałam tam sama, wiedząc, że moje dziecko, które zdążyłam już pokochać całym sercem, nie żyje i coraz bardziej wierzyłam w to, że to moja wina - kontynuuje.

Utrata ciąży negatywnie odbiła się na ich związku. Kasia wpadła w depresję, jej partner nie mógł sobie poradzić z tym, co się wydarzyło, obwiniał ją o to, że nie potrafiła zadbać o ich nienarodzone dziecko, w końcu się rozstali.

Historii takich, jak ta Kasi jest wiele

Jakiś czas temu poruszaliśmy w programie temat problemów, z jakimi zmagają się kobiety plus size u lekarza. Dyskusja, która wywiązała się w komentarzach na Facebooku dobitnie pokazuje skalę zjawiska.

- Zrobiłam test, wyszły dwie kreski, zapisałam się do ginekologa. Jak weszłam do jego gabinetu powiedział mi, że mnie nie zbada, nawet stwierdził, że do 2 tygodni zapewne poronię... zasugerował, że moja waga nie pozwoli mi utrzymać ciąży - opowiada jedna z internautek. - 8 lat temu, będąc w ciąży, trafiłam na SOR (Szpitalny Oddział Ratunkowy - przyp. red) z powodu krwawienia i tam raz, że byłam badana jak "krowa", bez jakiejkolwiek krzty delikatności, to na koniec usłyszałam, że nie powinnam zachodzić w ciążę, bo to i tak kwestia czasu i to dziecko poronię - napisała inna. - Będąc w pierwszej ciąży w 9. miesiącu, pojechałam do ginekologa, żeby zrobić dodatkowe USG. Lekarz od progu zaczął mnie obrażać, jaka jestem gruba, spasiona itp... Udałam, że nie słyszę, ale w trakcie badania ciągle powtarzał, że nie może nic zobaczyć, bo jestem za bardzo spasiona - wspomina kolejna. Takich wpisów znajdziecie mnóstwo.

Ciąża kobiet plus size z medycznego punktu widzenia

Skontaktowaliśmy się z doktorem Łukaszem Durajskim, żeby porozmawiać na temat rzeczywistej sytuacji medycznej kobiet w ciąży, które zmagają się z nadwagą czy otyłością. - Otyłość jest czynnikiem ryzyka niemalże wszystkich powikłań ciążowych. U kobiet otyłych jest większe ryzyko:

  • poronienia,
  • porodu przedwczesnego,
  • nadciśnienia (zarówno przedciążowego, jak i indukowanego ciążą),
  • cukrzycy ciążowej,
  • stanu przedrzucawkowego i rzucawki,
  • przedwczesnego oddzielenia się łożyska,
  • wad wrodzonych płodu (w szczególności wad cewy nerwowej i wad serca),
  • hipotrofii płodu (czyli gorszego wzrastania),
  • makrosomii płodu (czyli zbyt dużej masy płodu, utrudniającej poród)
  • wewnątrzmacicznego obumarcia płodu.

Świadomość tego stanu rzeczy jest bardzo ważna, niemniej jednak istotne jest samopoczucie pacjentki, która właśnie przechodzi przez najważniejszy etap w swoim życia. Ciąża u kobiet z nadwagą czy otyłością, wiąże się z podwyższonym ryzykiem, ale wciąż nie oznacza to, że jest niemożliwa.

Co zatem należy zrobić, aby zminimalizować zagrożenie?

Ciężarna z otyłością powinna być prowadzona przez lekarza doświadczonego w takich ciążach, a poród powinien odbyć się w ośrodku II lub III stopnia referencyjności (w takich placówkach personel dysponuje odpowiednim sprzętem, aby zajmować się ciążami zagrożonymi - przyp. red.). Zalecenia Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników mówią o:

  1. 1Wykonaniu testu obciążenia glukozą OGTT (75g) już na pierwszej wizycie, aby szybko rozpoznać ewentualną cukrzycę ciążową i wprowadzić leczenie poprawiające rokowanie dla matki i płodu.
  2. 2Zastosowaniu heparyny drobnocząsteczkowej przez cały okres ciąży jako profilaktykę przeciwzakrzepową u każdej ciężarnej z BMI powyżej 35.
  3. 3Wykonaniu dodatkowych badań wzrastania płodu, w szczególności w późnym trzecim trymestrze, aby ocenić masę płodu okołoporodową i ustalić optymalną drogę porodu dla pacjentki.
  4. 4Zaleceniach dietetycznych oraz aktywności fizycznej.

- Kobieta z otyłością w ciąży powinna być pod opieką dietetyka i stosować zbilansowaną dietę do 2000 kcal. Dodatkowo u kobiet, u których nie ma przeciwwskazania do aktywności fizycznej (krwawienia, plamienia, przedwczesne skurcze, niewydolność cieśniowo-szyjkowa), zaleca się umiarkowaną, codzienną aktywność fizyczną, np. chodzenie (minimum 10 000 kroków dziennie) oraz aktywność aerobową, np. pływanie na basenie 3 razy tygodniu po minimum 15 minut - podsumowuje dr Durajski.

Potrzebna empatia

W tym miejscu warto zaznaczyć, że większość kobiet plus size zdaje sobie sprawę z ograniczeń związanych z ich wagą. Nie chodzi o specjalne traktowanie czy ignorowanie tematu. Chodzi o normalne, ludzkie podejście. O kulturę i empatię, których wielu lekarzom po prostu brakuje.

Co zrobić, kiedy lekarz poniża pacjentkę?

Warto pamiętać, że nie jesteśmy bezbronne w sytuacji, kiedy lekarz nas obraża i poniża. To, co mu wolno w ramach wykonywania zawodu, a co jest zakazane, reguluje prawo: Konstytucja, ustawy, umowy międzynarodowe oraz Polska i Europejska Karta Praw Pacjenta. W tych dokumentach zapisane jest, że każdemu, kto korzysta z pomocy medycznej przysługuje prawo do:

  • intymności i poszanowania godności,
  • korzystania ze świadczeń zdrowotnych,
  • informacji o stanie własnego zdrowia,
  • równego dostępu do świadczeń finansowanych ze środków publicznych,
  • wyrażenia zgody (lub nie) na wykonanie zabiegów,
  • ochrony informacji o naszym stanie zdrowia,
  • dodatkowej opieki bliskiej osoby, opieki duszpasterskiej.

Jeżeli zdarzyło się, że któryś z tych punktów nie został uszanowany, można (a nawet trzeba), zgłosić taką sytuację do odpowiednich organów - zaskarżyć szpital, przychodnię, lekarza albo pielęgniarkę - osobę, która pogwałciła prawa pacjenta. Jak to zrobić? Przygotuj skargę - pamiętaj, że powinna ona zawierać dane skarżącego (imię, nazwisko, adres, numer telefonu) i świadczeniodawcy, którego skarga dotyczy, opis zdarzenia (dobrze, gdyby był maksymalnie precyzyjny). Dokument powinien trafić do oddziału wojewódzkiego NFZ. Możesz go złożyć bezpośrednio w siedzibie oddziału lub jego delegaturze; wysłać pocztą, faksem, e-mailem lub za pośrednictwem platformy ePUAP.

Zobacz wideo: Czy otyłość jest chorobą? jak możemy ją sami rozpoznać?

Zobacz więcej:

Autor: Katarzyna Lackowska

Pozostałe wiadomości