Newsy

Tragiczny wypadek na Warmii: 18-latka i 16-latek nie żyją. Kierowca nie miał prawa jazdy

Newsy

Canon_77/Getty Images

Około godziny 2:00 na drodze powiatowej z Barczewka do Biedowa doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Kierowca samochodu stracił panowanie nad autem i wypadł z jezdni, uderzając na stojący na poboczu słup energetyczny. W wyniku tragicznego zdarzenie dwoje nastolatków straciło życie.

Dwie ofiary śmiertelne

W wypadku zginęła 18-letnia dziewczyna i 16-letni chłopak zginęli w poniedziałek nad ranem w wypadku drogowym na Warmii. - Siła uderzenia była tak duża, że 31-letni pasażer siedzący z przodu wypadł z auta przez czołową szybę. Niestety, dwojga pasażerów jadących z tyłu nie udało się uratować. Zginęli na miejscu zdarzenia - powiedział PAP podkomisarz Rafał Prokopczyk z olsztyńskiej policji.

Kierowca i pasażer przewiezieni do szpitala

Jako pierwszy, w kilka minut po wypadku, na miejsce zdarzenia przyjechał oznakowany policyjny radiowóz. Funkcjonariusze wydobyli z auta nieprzytomnego kierowcę skody i udzielili mu pomocy przed przyjazdem karetki.

Kierowcę i najstarszego z pasażerów z obrażeniami ciała przewieziono do olsztyńskich szpitali. Według policji 19-latek siedzący za kierownicą nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami i istnieje duże prawdopodobieństwo, że w chwili zdarzenia był nietrzeźwy. Pobrano od niego krew do badań. Na miejscu przebadano natomiast 31-letniego pasażera, który miał ponad 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

Niewiele wcześniej skoda minęła się na drodze z radiowozem, który jechał w przeciwnym kierunku. Policjanci zauważyli, że pojazd porusza się z nadmierną prędkością. Na ich widok kierowca osobówki jeszcze bardziej przyspieszył. Funkcjonariusze zawrócili za nim i po przejechaniu dwóch kilometrów natknęli się na rozbite auto, nad którym jeszcze unosił się kurz. -Należy zaznaczyć, że nie był prowadzony żaden pościg - dodał Prokopczyk.

Jak przekazał PAP st. kpt Karol Sadłowski z warmińsko-mazurskiej straży pożarnej, osoby, które zginęły, były zakleszczone w rozbitym pojeździe, żeby je wydobyć, użyto sprzętu hydraulicznego. Na miejscu wypadku pracowało pięć zastępów straży, zespoły ratownictwa medycznego i policjanci.

Przyczyny i okoliczności wypadku będzie wyjaśniać policja pod nadzorem prokuratora.

Zobacz wideo: Uwaga! TVN: Sąd skazał maszynistę. Kolejarze: Nie jesteśmy mordercami

Zobacz więcej:

Autor: Katarzyna Lackowska

Źródło: PAP

Pozostałe wiadomości