Znana tenisistka wyznała, że ma depresję. Psycholog: "Kobiety w sporcie zawodowym przeżywają dysonans"

Newsy

The Good Brigade/Getty Images

Sportowcy coraz częściej mówią o depresji w swoim środowisku. Niestety, ta choroba może dotknąć każdego, nawet osobę, która odnosi sukcesy na skalę światową. O kulisach walki z tym wyjątkowo trudnym przeciwnikiem rozmawiamy z psycholożką sportu, Sandrą Kalinowską.

Naomi Osaka wyznała, że cierpi na depresję

Wielu sportowców postanowiło głośno opowiedzieć o swojej chorobie. Kilka dni temu Naomi Osaka wywołała niemałe poruszenie w środowisku. Tenisistka wycofała się z wielkoszlemowego turnieju im. Rolanda Garrosa. Wcześniej, 23-latka unikała pomeczowych konferencji z dziennikarzami. Za unikanie wywiadów, organizatorzy nałożyli nawet na nią karę grzywny w wysokości 15 tysięcy euro.

Wówczas, w jej obronie stanął Mistrz Świata Formuły 1, Lewis Hamilton. - Osoba, która mówi głośno o swoim zdrowiu psychicznym, zostaje za to ukarana. To naprawdę niefajna sytuacja. Organizatorzy mogli poradzić sobie z tym zdecydowanie lepiej. Mam nadzieję, że wyciągną wnioski na przyszłość - zaapelował.

Osace groziła dyskwalifikacja za unikanie konferencji, dlatego postanowiła zamieścić następujący wpis na Twitterze: - Najlepszą rzeczą dla turnieju, dla innych zawodniczek i dla mojego dobrego samopoczucia jest to, że wycofuję się, aby każdy mógł skupić się na tenisie .

Cały świat sportu komentował tę decyzję. Wiele osób wsparło zawodniczkę, ale pojawiły się również kontrowersyjne komentarze, takie jak ten z Polski. Tomasz Iwański, główny trener PZT, określił Osakę jako "rozkapryszoną primabalerinę".

Justyna Kowalczyk walczyła z depresją

Kilka lat temu o swojej depresji opowiedziała także Justyna Kowalczyk. W wywiadach mówiła, że to bardzo ciężka walka z trudnym przeciwnikiem, bieg o życie.

- Od ponad roku mam zdiagnozowane stany depresyjne. Od ponad półtora roku walczę z bezsennością. Może by się zebrało kilkadziesiąt nocy, które w tym czasie normalnie przespałam. Walczę ze swoim organizmem, z ciągłymi nudnościami, zasłabnięciami, gorączkami po 40 stopni, lękami. Z problemami, które mi się wcześniej nie zdarzały. W pewnym momencie byle posiłek bywał wystarczającym powodem do wymiotowania. Teraz jest trochę lepiej. Łączyć to wszystko z treningiem jest bardzo trudno. Bywały takie dni, gdy jedynym moim widokiem był sufit w pokoju. Gdy nie miałam siły ani chęci wstać z łóżka, a jedynym pytaniem było: po co? - powiedziała w 2014 roku w rozmowie ze Sport.pl.

Psycholog: Sportowcy w walce o wygraną bywają osamotnieni

Daria Pacańska, dziendobry.tvn.pl: Jakie cechy charakteru powinien mieć sportowiec?

Sandra Kalinowska, psycholożka sportu: Często jestem pytana, co najpierw wpływa na to, że stajemy się sportowcami. Czy nasza konstrukcja osobowościowa? Czy sport kształtuje nas samych? Prawda leży gdzieś po środku. Nie znaleziono w badaniach jakiegoś magicznego zestawu cech, temperamentu osób, które rywalizują w sporcie.

Możemy jednak powiedzieć, że sport jest taką soczewką skupiającą, szkołą życia, jak pisała w swojej książce Maja Włoszczowska. Tak, jak obserwuje zwłaszcza młodych zawodników, są bardziej zorganizowani, samodzielni, wiedzą czego chcą. Jest to oczywiście jakieś uogólnienie. Poprzez udział w sportowej rywalizacji też lepiej siebie poznajemy, odkrywamy swoje mocne i słabe strony, swój optymalny sposób funkcjonowania.

Jak na sportowca wpływa walka o zwycięstwo?

Nie jesteśmy w stanie określić, jak walka o zwycięstwo wpłynie na konkretną osobę. Możemy coś przypuszczać, dlatego też czasem (ale rzadko), jako psychologowie sportu, robimy kwestionariusze osobowości zawodnikom, aby poznać ich temperament i pewne predyspozycje psychiczne.

Wielu sportowców wspomina, że przez lata sportowej rywalizacji czuli się bardzo osamotnieni. Ciągłe wyjazdy, turnieje, zgrupowania, spowodowały, że przyjaźnie i relacje nie przetrwały tej próby. Mam spostrzeżenia, że kobiety w sporcie zawodowym przeżywają też czasem taki dysonans - "chcę startować, mam poczucie, że tylko to potrafię (niestety), a jednocześnie chcą rozpocząć nowa rolę - matki, żony, założyć rodzinę". To są bardzo trudne momenty i decyzje, zwłaszcza że środowisko zawodnika najczęściej próbuje go zachęcić, żeby został nawet, jeśli czuje inaczej.

Jak można pielęgnować w zawodniku poczucie, że sam decyduje o swojej przyszłości?

Wspomniałam o poczuciu pewności siebie, wiary we własne możliwości pozasportowe, a właściwie ich braku. Przez lata rywalizacji zawodnik może w swojej psychice zbudować przekonanie, że nadaje się tylko do tego. "Przecież nie mam nawet jak i kiedy nauczyć się czegoś innego". Przekonania na szczęście mają to do siebie, że kiedy je sobie uświadomimy, możemy próbować je przeformułować, zmienić na bardziej budujące. A przede wszystkim, tu praca dla trenerów, rodziców, psychologów, aby w zawodniku wspierać poczucie wewnętrznej kontroli i budowania alternatywnych pasji, choćby zainteresowań, umiejętności.

Walka o zwycięstwo, ciągła presja może czasami powodować myślenie zero-jedynkowe i globalne. Czyli, "jak wygram - jestem dobrym sportowcem i wartościowym człowiekiem, jak przegram - przeciwnie". Może to mieć negatywne skutki. Na szczęście wsparcie zespołu, sztabu, rodziny jest tu ogromnie ważne i kluczowe. Co więcej, sportowiec uczy się funkcjonować w takim trybie, wypracowuje swoje sposoby, które będą dla niego wspierające. Jak każdy z nas, tak samo zawodnik, im szybciej nauczy się dbać o siebie, o swój dobrostan i psychiczny, i fizyczny, tym dalej może zajść i tym mniej "poharatany" tam dojść.

Wiadomo też, tutaj nie powiem nic odkrywczego, sport uczy "mocniej, dalej, wyżej", programuje nas na ciągłe dążenie do celu. Ma to pozytywny oddźwięk, bo jak pokazuje życie, osoby ze sportu często świetnie radzą sobie potem w biznesie, umieją wytrwać w dążeniu do celu, odroczyć gratyfikacje, są nastawione na działanie. Z negatywnych skutków, to ta sama determinacja i wytrwałość powoduje, że może szczególnie na początku kariery nie umieją odpuścić. Jako psycholog często powtarzam zawodnikowi, którego widzimy z trenerem, że jest przetrenowany - "twoją pracą jest tak samo trening i wycisk, jak i regeneracja". To musi iść w parze.

Dlaczego osoby, które odnoszą sukcesy, są doceniane, zapadają na depresję, co do tego doprowadza?

Zacznijmy od tego, że niestety depresja jest to choroba, która może dotknąć każdego. Do pewnego stopnia może mieć podłoże genetyczne, dziedziczymy pewne predyspozycje do niej. Za obniżenie nastroju odpowiada tutaj zaburzona dystrybucja neuroprzekaźników. Znaczenie ma też to, jak spostrzegamy sytuacje, które nas spotykają. W pewnym momencie dla osoby doświadczającej depresji, naprawdę, nie ma takiego znaczenia, że ktoś ją docenia i obiektywnie odniosła sukces, jeśli narracja w myślach tej osoby nie jest pozytywna.

Należy pamiętać, że umiarkowany i regularny wysiłek fizyczny działa zapobiegawczo i chroni przed obniżeniem nastroju, depresją. Natomiast, cytując, "przewlekły, podwyższony poziom stresu (wzbudzany przez intensywne lub nadmierne treningi) wywołuje przewlekłe zmiany w reakcji układu immunologicznego, polegające między innymi na wydzielaniu mediatorów stanów zapalnych". Mediatory te pośredniczą między przewlekłym stresem a depresją.

Można więc powiedzieć, że takim czynnikiem ryzyka, który może prowadzić do depresji jest argument czysto biologiczny - zmęczenie i przetrenowanie, które przez dany organizm zostanie odebrane jako czynnik zagrażający. Pamiętajmy jednak, ze nie jest to częsty przypadek, ponieważ z natury w sporcie pozostają raczej osoby, które mają dobrą tolerancję na wysiłek.

Pamiętajmy też, że sportowiec to człowiek, nie tylko "organizm". Wydarzają się w jego życiu też inne ważne, pozasportowe sytuacje. Jest też w innych rolach społecznych, nie tylko jako zawodnik, ale córka, siostra, koleżanka, żona, narzeczona.

Jaki wpływ na zdrowie psychiczne ma adrenalina i później jej brak w trakcie przygotowań?

To trochę jak z tętnem u sportowców. Przyzwyczajeni do wysiłku, zwykle po wielu treningach, tętno spoczynkowe mają niższe niż przeciętna osoba. Tak samo można powiedzieć, że zaprawieni w treningach i turniejach są przyzwyczajeni do adrenaliny, do emocji. Dlatego tak ważne, aby po skończeniu okresu startowego lub w ogóle po skończonej karierze, nadal stawiać sobie wyzwania. Chodzi o cele, które będą dla nas atrakcyjne, nieco trudne, ale realne.

Zawsze podaję przykład Adama Małysza. Chyba trudno o sport z większa dawką adrenaliny niż skoki narciarskie, no i może właśnie… rajdy samochodowe. Może więc była to pewna kontynuacja. Nie wnikając w ten przykład.

Jak nie funkcjonować "od zawodów do zawodów"?

Żadna skrajność nie jest dobra. Funkcjonowanie od turnieju do turnieju na dość wysokich obrotach powoduje, że kiedy zawodnik trafia na parę dni do domu, często musi nauczyć się odpoczywać. Korzystać z tej chwili. Oddzielać stan mobilizacji od relaksu. Z drugiej strony, dłuższy stan bez wyzwań też nie jest dobry. Przyjrzyjmy się, co się działo na początku pandemii, niektórzy zawodnicy bardzo źle znosi przymusowe siedzenie w domu. Mieli problem z rytmem dnia, aby zmobilizować się zrobić trening w domu, ogrodzie, parku. Pojawiał się stan znudzenia. Czyli, albo działam na maksa, albo mogę chodzić do południa w piżamie.

Jak wygląda walka sportowca z depresją i jednocześnie walka o sukces i zwycięstwo?

Wygląda to bardzo różnie. Jeśli jest potrzebne włączenie leczenia farmakologicznego, czasami trening i starty nawet nie są możliwe przez pewien czas. Wymaga to trudnej decyzji od zawodnika i postawienia tego co najważniejsze na pierwszym miejscu, czyli zdrowia. Zwyczajnie jak skręcimy kostkę, najpierw musimy ją wyleczyć, tak samo jest z depresją. Kiedy objawy depresji się nasilają trudno funkcjonować w rytmie startów i treningów. Trzeba wstać o konkretnej porze, zrobić trening, funkcjonować w wyznaczonych ramach czasowych i dać radę kondycyjnie. Osoby chore na depresję, mają często problemy ze spaniem a tutaj trzeba rano wstać, dać z siebie wszystko.

Wiele zależy od danej osoby i decyzji jakie podejmą z lekarzem. Ja jako psycholog sportu, mam wykształcenie psychologiczne oczywiście, ale nie jestem klinicystą, nie pracuję jako terapeuta. Mogę ten proces natomiast wspierać obok. Czasami to jest dobre rozwiązanie, że ten sport jest tym, co jeszcze daje motywację i chęć, a czasem właśnie jest totalna niechęć, żeby wyjść na basen, bieżnię, salę czy kort. Może w takim momencie pojawić się inna aktywność sportowa, która nie jest tą zawodowa działalnością danego sportowca.

Pamiętajmy też, że sportowcy mają we krwi determinację, upór i wytrwałość, bardzo długo potrafią przekonywać samych siebie, że dadzą radę, aż dojdą do punktu w którym już udawać się nie da. Do tego czasu walczą ze sobą, walczą z przeciwnikiem. Może dlatego rzadko słyszymy o depresji w sporcie, a jak już słyszymy to wiele osób jest zdziwionych.

Wskaźniki depresji w populacji sportowców są niższe niż w populacji ogólnej. Dzieje się tak prawdopodobnie, dlatego że osoby cierpiące na zaburzenia nastroju są dość szybko wyłączane z regularnego treningu sportowego i nie trafiają do sportu zawodowego. Na pewno też ogromne znaczenie ma system wsparcia, jaki ma zawodnik oraz, w którym momencie zaczynamy reagować. Jak z wieloma chorobami, im wcześniej zaczniemy działać, tym lepsze i szybsze mogą być perspektywy.

Sportowcy działają na konkretach, dlatego i w tym przypadku warto przygotować sprecyzowany plan działań kierujących do wyjścia z depresji. Nawet, jak nie możemy określić ram czasowych, ale mieć proste codzienne zadania, które pomogą w walce z tą chorobą. Jedocześnie, żeby one były dostosowane do możliwości osoby.

Zobacz wideo: Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją

>>> Zobacz także:

Piękno Podkarpacia, czyli atrakcje w Bieszczadach. "Warto się tu zatrzymać choć na chwilę"

Horoskop dzienny na sobotę. Warto zachować ostrożność i trzymać się przepisów

Czy wczesne wstawanie może chronić przed depresją? Zdaniem badaczy różnicę robi już jedna godzina

Autor: Daria Pacańska