Śmierć Agnieszki Kotlarskiej wstrząsnęła Polską. Mąż modelki wspomina tragedię: "Do tej pory mam to wszystko przed oczami"

Śmierć Agnieszki Kotlarskiej poruszyła Polskę. Mąż modelki wspomina tragedię
Historia, która poruszyła całą Polskę
Źródło: Dzień Dobry TVN
W sierpniu 1996 roku media obiegła wieść o nagłej śmierci Agnieszki Kotlarskiej. Modelka poniosła śmierci z rąk psychofana. Do zabójstwa doszło na oczach męża i córeczki. Po latach wracamy do tamtych tragicznych zdarzeń, ponieważ na platformie HBO Max pojawił się serial dokumentalny "Zabić Miss", który opowiada nie tylko o kulisach fatalnej zbrodni, ale też o mrocznych mechanizmach stalkingu. Więcej na ten mówili w Dzień Dobry TVN Jarosław Świątek, mąż Agnieszki Kotlarskiej oraz Ewa Wilczyńska, reporterka, autorka książki "Miss. Zabójstwo Agnieszki Kotlarskiej" i współautorka scenariusza serialu.

Stalking i historia Agnieszki Kotlarskiej

Agnieszka Kotlarska była ikoną lat 90. i jedną z pierwszych Polek, które zrobiły międzynarodową karierę w świecie mody. W nowym serialu dokumentalnym HBO "Zabić Miss" twórcy wracają do jej historii, pokazując kulisy sławy, ale też tragiczne skutki stalkingu i systemowych zaniedbań.

Jarosław Świątek, mąż Agnieszki Kotlarskiej, zdecydował się wziąć udział w tym projekcie, choć, jak podkreślił, po mimo upływu blisko 30 lat, wciąż odczuwa wielkie emocje związane ze śmiercią ukochanej.

- Spotkałem ludzi, którzy zaproponowali, że może już po tylu latach jakieś wspomnienie o Agnieszce można zrobić, napisać książkę, zrobić film. Długo się zastanawiałem nad tym. Po konsultacjach z córką stwierdziliśmy, że skoro już minęło tyle lat, no to może spróbujmy - powiedział Świątek.

Agnieszka padła ofiarą stalkingu, choć w latach 90. nie posługiwano się tym terminem. Zabójca Kotlarskiej, Jerzy L., został skazany na 15 lat więzienia.

- Prawda jest taka, że nie było wtedy pojęcia stalkingu, ale to też nie jest tak, że nie byłoby za co skazać Jerzego L. nawet przed zabójstwem, bo były groźby karalne. (...) Problem w tym, że i wtedy, i teraz stalking jest trudny do stwierdzenia. Niestety organy ścigania wciąż mają zbyt małą świadomość. No bo przecież stalker tylko się zakochał, no bo te listy tylko pisze, więc ofiary są zbywane. Przy pracy nad książką i serialem bardzo nam zależało, żeby zwiększyć świadomość problemu stalkingu. Po pierwsze osoby poszkodowane się nie zgłaszają, bo strach, bo czasem mają poczucie winy, że może ja na niego spojrzałam i dałam mu jakąś nadzieję - wskazała Ewa Wilczyńska.

Biegli psychiatrzy i psychologowie, którzy pracowali przy sprawie zabójstwa Agnieszki Kotlarskiej, uznali, że Jerzy L. był częściowo niepoczytalny w chwili popełnienia czynu, co wpłynęło na obniżenie kary.

- Tamten kodeks karny nie uwzględniał czegoś takiego jak przymusowe leczenie. Czyli stwierdziliśmy, że ten człowiek jest zaburzony, ma jakieś problemy, ale go nie terapeutyzowaliśmy ani w warunkach więziennych, ani później. Teraz jest już taka możliwość, żeby kogoś przymusowo poddać terapii - wyjaśniła autorka książki "Miss. Zabójstwo Agnieszki Kotlarskiej".

Stalking - dlaczego warto o nim mówić?

To bardzo istotne, by osoby, które doświadczają stalkingu, zgłosiły sprawę na policję, powiadomiły o tym bliskich. Agnieszka Kotlarska nie chciała martwić męża tym, czego doświadczała ze strony Jerzego L.

- To była taka sytuacja, że ja się dowiedziałem dopiero w momencie, kiedy on do nas pod dom przyszedł i wtedy jak ta cała sytuacja się wydarzyła. Agnieszka jakoś skrywała to w sobie, stwierdziła, że ja mam dużo innych problemów, więc tego mi nie będzie mówić. Chociaż ludzie jej mówili, powiedz Jarkowi na wszelki wypadek, żeby wiedział. Ona odpowiadała, że mieszkamy w Stanach Zjednoczonych i w zasadzie nic nam nie grozi. No i ja dowiedziałem się dopiero w momencie, kiedy ta tragedia nastąpiła - powiedział Jarosław Świątek.

Jak wspomina mąż Agnieszki Kotlarskiej, nic nie zwiastowało, że może dojść do tak koszmarnego zdarzenia.

- Byliśmy szczęśliwi, prowadziliśmy normalne, swobodne życie. Było cudownie. (...) Do tej pory analizuję to wszystko i do tej pory mam to wszystko przed oczami. Zastanawiałem się, czy może gdybym odjechał wtedy, nic by się nie stało - mówił Świątek.

Po śmierci Agnieszki mężczyzna skupił się na wychowywaniu córki. W Dzień Dobry TVN wyznał, jak trudne dla niego były pierwsze lata bez żony.

- Zostałem z dwuletnim dzieckiem, które musiałem wychować, ale dzięki temu, że miałem Patrycję, to jakoś się ogarnąłem. Ja nie wiem, co by to było, gdyby nie było Patrycji, co by się ze mną stało. Dla mnie najważniejsza była Patrycja. Wiedziałem, że będę musiał ją wychować. Te pierwsze trzy lata, które były po śmierci Agnieszki, to były bardzo ciężkie. Ja próbowałem zapomnieć w jakiś sposób, zająłem się Patrycją, wyjeżdżaliśmy za granicę. Nawet rok mieszkaliśmy w Afryce. (...) Praktycznie dopiero po trzech latach w stu procentach wziąłem się w garść. A tak to było bardzo ciężko, naprawdę - podkreślił Jarosław Świątek.

Mąż Kotlarskiej założył Fundację AGA, która zajmuje się pomocą osobom, które mierzą się ze stalkingiem.

- Wiemy, jakim psychicznym gnębieniem ludzi jest stalking. Mamy cel i chcemy stworzyć taką oazę spokoju, w której ludzie, którzy są po takiej traumie stalkingu, mogliby spokojnie odpocząć, porozmawiać z psychologami, z różnymi innymi osobami, które mogłyby im pomóc przejść to wszystko, ponieważ w tej chwili to jest na porządku dziennym. Tego jest bardzo dużo - podsumował Świątek.

Całą rozmowę można znaleźć w materiale wideo.

Zobacz także: