Najnowsze

Zdenerwowała się, że urodzi kolejnego syna. "Mam dość chłopaków. Biją się i krzyczą"

Najnowsze

Autor:
Nastazja
Bloch
smutna kobieta w ciąży

Macierzyństwo to sprawa piękna i równie skomplikowana. Wiedzą o tym panie, które pierwszy, drugi, a może i trzeci poród mają już za sobą. Stres, zmęczenie, do tego szalejąca burza hormonów. W niektórych przypadkach szczęście potrafi zakłócić informacja o płci dziecka. Z psychologiem Zuznanną Butryn rozmawiałam o kobietach, które żałują macierzyństwa, bo nie dostały tego, czego oczekiwały.

"Marzyłam o córce, będę mieć kolejnego syna"

Dwie kreski, chwilowe szczęście, a następnie wielkie rozczarowanie. W takiej sytuacji znalazła się jedna z internautek. Gdy po raz trzeci zaszła w ciążę, liczyła, że tym razem urodzi dziewczynkę. Od zawsze marzyła o córeczce, z którą będzie mogła wybrać się na zakupy, do kina, czy porozmawiać o "kobiecych" sprawach. Na kontrolnym USG usłyszała: "Gratulacje to chłopiec!". Słowa lekarza sprawiły jej wielki zawód.

- Cieszę się, ale... Ile z was jest rozczarowanych płcią dziecka? Od razu mówię, że nie dochodzą do mnie żadne argumenty, które wciska się na co dzień. Mam chłopaków 4 i 5 lat i mam dość. Biją się, krzyczą, nie potrafią bawić się cicho! Ryczą, jak bawią się w dinozaury. Zawsze marzyłam o córce, chciałam dać jej to, czego nie miałam ja. Być jej podporą, słuchać, rozmawiać, płakać jak chłopak rzuci, wybrać z nią sukienkę, plotkować, mieć kogoś, kto zrozumie cię podczas tych dni..., nie zabraniać się malować itp. – napisała kobieta.

ciąża

Jak stres wpływa na kobietę w ciąży i jej dziecko?
Jak stres wpływa na kobietę w ciąży i jej dziecko?Dzień Dobry TVN
wideo 2/8

W dalszej części przyznała, że nie potrafi cieszyć się z kolejnej ciąży. I choć stara się myśleć pozytywnie, nie zawsze jej to wchodzi.

Jak kupuję ciuchy dla chłopaków, to biorę byle się rozmiar zgadzał. I tak facet ma gdzieś, co nosi. Dużo czasu spędzam przy stoisku z ubraniami dla dziewczynek, tam czuję się szczęśliwa. Sukienki, opaski, kwiatuszki sprawiają, że się uśmiecham. Staram się myśleć pozytywnie... Mówili, że to przejdzie... Nie przechodzi... Tak bardzo chcę córkę, że nie czerpię radości z tego, że mam dwóch synów. Bo jak czerpać radość z tego, że jedyne co będzie się im kupowało, to durne gry komputerowe za kilka lat... a nie piękne kolczyki czy ubrania...

Pod postem pojawiło się wiele komentarzy. Niektóre z pań zdradziły, że znalazły się w podobnej sytuacji. Mimo wszystko dla większości sprawa ta okazała się bulwersująca. - "Polecam udać się do terapeuty", "Uwaga, dziewczynki też krzyczą, nie zawsze chcą plotkować z mamą i ubierać opaski. Chcą bawić się w rycerzy, a nie księżniczki" – pisały. Co więcej, internautki dodały, że spełnianie swoich ambicji nie jest dobre dla dziecka. - "Sprowadzanie na świat małego człowieka po to, żeby spełniało Twoje oczekiwania i wypełniało osobiste pustki w konkretnych sytuacjach, jest przeraźliwie egoistyczne" – czytamy w postach.

Jak przyszła mama może radzić sobie z emocjami i oczekiwaniami?

Ciąża, szczególnie ta, o którą para bardzo długo walczyła, jest wielkim szczęściem. W głowach rodziców bardzo często przewija się jednak pytanie: "syn, czy córeczka?". Każde z rodziców ma inną, skrytą wizję. Co zatem robić, jak poradzić sobie w sytuacji, gdy oczekiwania rozmijają się z rzeczywistością? O tym porozmawiałam z psychologiem, psychoterapeutą Zuzanną Butryn.

Nastazja Bloch: Planowana ciąża, wielkie szczęście, a potem rozczarowanie płcią dziecka. Jak z tym żyć, gdy na świecie zamiast córeczki pojawi się syn, bądź odwrotnie? Jak poradzić sobie z emocjami?

Zuzana Butryn: Najpierw warto przyjrzeć się temu, dlaczego tak bardzo chcemy, aby nasze dziecko miało konkretną płeć. Skąd biorą się takie oczekiwania i emocje z nimi związane. Wielu rodziców twierdzi, że ważne, aby dziecko tylko było zdrowe, chociaż w ich głowie pojawia się konkretny scenariusz co do płci. Czasami warto przyznać się przed sobą, co do swoich oczekiwań, aby móc je zweryfikować i uniknąć rozczarowania, przygotować się na różne opcje.

NB: Dlaczego w głowach matek pojawiają się wizje dotyczące płci? Czy wpływ na to mogą mieć powszechne stereotypy? Często mówi się, że dziewczynki są grzeczne, ułożone, chłopów zaś ciężej okiełznać, a wszystko tak naprawdę zależy chyba od wychowania?

ZB: To mogą być stereotypy, dotyczące tego, kogo łatwiej wychować - ja bym się ich nie trzymała. Powodem tego mogą też być nasze własne relacje z rodzicami. Z mamą mam bliską więź, a więc zakładam, że podobnie będzie w mojej relacji z córką. To samo dotyczy relacji z ojcem. Powodem oczekiwania u dziecka konkretnej płci może być także chęć podtrzymania rodu, jednak pamiętajmy, że takie pisanie scenariuszy może być krzywdzące dla dziecka. Dziecko nie rodzi się po to, aby nam coś dać, rola jest odwrotna. Rodzi się nowy człowiek, którego dopiero musimy poznać, a nie zakładać, jaki będzie oraz co zrobi.

NB: A może kobiety przelewają swoje niespełnione ambicje na dziecko? Pragną dziewczynki, bo chcą jej dać to, czego same nie otrzymały, bądź chłopca, by wychować go na mężczyznę, jakim nigdy nie był ich ojciec? Próbujemy naprawiać błędy naszych rodziców?

ZB: To niestety dzieje się często. Widzę, jak wielu rodziców traktuje swoje dzieci jak ich "przedłużenie" - ja jeździłam figurowo na łyżwach, to moja córeczka też będzie. Nie. To tak nie działa. Być może dziecko polubi ten sam sport, pasje, wybierze podobną życiową drogę, ale gwarancji nie ma. Potrzebujemy więcej uważności na nasze dzieci. A na pewno rolą naszych dzieci nie jest naprawianie naszych własnych błędów. Jeśli będziemy uważni na tego młodego człowieka, damy mu przestrzeń i uszanujemy, że ma prawo mieć odmienne od nas zdanie czy potrzeby - jest szansa, że wychowy fajną osobę. Ale ten scenariusz nie zakłada tego, że wiem za moje dziecko, czego potrzebuje, a to, że pytam się o te potrzeby od najmłodszych lat.

NB: Czy takie zachowanie może być niebezpieczne dla dziecka?

ZB: Oczywiście. Mały człowieczek, który najpierw czuje, że mama czy tata są rozczarowani jego płcią, następnie tym, że być może nie spełnia ich oczekiwań naukowych lub tych z obszaru zainteresowań, może czuć się odrzucony. A to generuje uwewnętrznieniem w sobie schematu odrzucenia lub emocjonalnej deprywacji. "Nie czuję, że rodzic mnie kocha" lub uważam, że ta miłość jest warunkowa. Wspierajmy dzieci, pokazujmy im świat, dajmy przestrzeń do eksplorowania rzeczywistości, ale niech samo wybiera, co jest odpowiednie dla niego. To, że dziecko zmieni na przykład obszar zainteresowań to nie tak zwany "słomiany zapał", a być może właśnie potrzeba eksploracji, doświadczania i poznawania świata po swojemu. Bądźmy dobrymi i wyrozumiałymi towarzyszami w tej drodze naszego dziecka.

Zobacz także:

Autor:Nastazja Bloch

Źródło zdjęcia głównego: gpointstudio/GettyImages

Pozostałe wiadomości