Gwiazdy

Mija 40 lat od pierwszego koncertu T. Love. "To jest moje życie, mój pamiętnik"

Gwiazdy

Autor:
Katarzyna
Oleksik
Reporter:
Magda Nabiałczyk
40 lat minęło od pierwszego koncertu T.Love
40 lat minęło od pierwszego koncertu T.Love Dzień Dobry TVN
wideo 2/5

T. Love to jeden z najpopularniejszych polskich zespołów. Cieszy się uznaniem zarówno wśród fanów muzyki, jak i krytyków. W tym roku mija 40. lat od pierwszego koncertu grupy. Z tej okazji kapela wydała nowy album. Jak zespół i muzycy zmienili się przez te cztery dekady? Jak wyglądała praca nad nową płytą?

T. Love. 40 lat temu grupa zagrała pierwszy koncert

Zespół T. Love 40 lat temu zgrał swój pierwszy koncert. Z okazji rocznicy kapela zdecydowała się wydać nowy album. - T. Love to jest moje życie, mój pamiętnik. T. Love sam w sobie, jako zespół to jest moje najstarsze dziecko 40-letnie, bo mam 29-letnią córkę i 32-letniego syna - mówił Zygmunt Staszczyk, wokalista zespołu T. Love.

Muzyk dodał, że relacje między członkami zespołu są bardzo dobre. - Koledzy dochodzą 50., ja 60. Jest pewna dorosłość i nie sądzę, żeby doszło do jakichś sparingpartnerskich sytuacji - dodał. - Jakiejś przemocowej sytuacji to ja nie miałem z kolegami, ale miałem chęć - dodał ze śmiechem Jacek Perkowski, gitarzysta. - Wszystko wygląda lepiej, bo wszyscy dojrzeli do tego faktu, że musimy iść na kompromisy. Też chyba bardziej się polubiliśmy - mówił Jan Benedek.

Warto dodać, że Jan Benedek po latach wrócił do grania w zespole. - Jak się okazuje, można drugi raz wejść do tej samej rzeki i w niej pływać - przyznał artysta.

Zespół T. Love powstał w 1982 roku. - W stanie wojennym, na ulicach wojsko, czołgi. My jesteśmy w IV liceum i zakładam zespół T. Love Alternative, też z moimi kumplami z klasy. Pierwszy koncert na studniówce - wspominał Zygmunt Staszczyk. Artysta wyznał, że kiedy zespół stawał się coraz bardziej popularny każdy koncert to była zabawa i nikt nie myślał o pieniądzach. - To był styl życia, który później stał się zawodem - dodał.

T. Love wraca z nową płytą

Najnowszy album "Hau, hau" został nagranym dokładnie po 30 latach, w tym samym składzie co kultowy "King" z Jankiem Benedkiem. - Janek mnie zna. Doskonale wie, co do mnie pasuje. W przypadku tej płyty było podobnie, jak 30 lat temu, [...], Janek w tej całej pandemii, zarazie przyniósł mi 5 piosenek. Co podniosło mnie na duchu - mówił w Dzień Dobry TVN Zygmunt Staszczyk. Wokalista dodał, że otrzymał od gitarzysty również specjalną odezwę. - Nagrał taką odezwę [...]: Muniek, nie możemy jeszcze umierać. Trzeba żyć, wstać z kolan, [...], życie zawsze zwycięża ze śmiercią - dodał.

Album "Hau, hau" to rock and roll w najlepszym wydaniu. - Chcieliśmy, żeby ta płyta była czymś dla starych fanów i czymś, co nie będzie anachroniczne. Oczywiście jest rock and roll, ale są też wpływy tego, co się dzieje. Jest Wojtek Sokół i numer hip-hopowy, który zrobiliśmy z nim i DJ Brzydalem - mówił Benedek.

Kogo jeszcze można usłyszeć na najnowszej płycie zespołu T. Love? Dowiecie się tego z dalszej części rozmowy.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki zobaczysz na Player.pl.

Zobacz także:

Autor:Katarzyna Oleksik

Reporter: Magda Nabiałczyk

Źródło zdjęcia głównego: Jerzy Dudek/East News

Tagi:
Prowadzący:
Tagi:
Prowadzący:
Pozostałe wiadomości