Gwiazdy

"To była dla mnie ogromna lekcja pokory". Ewa Kraka wspomina swój udział w "Ślubie od pierwszego wejrzenia"

Gwiazdy

Autor:
Justyna
Piąsta
Ewa Kraka "Ślub od pierwszego wejrzenia"
"Ślub od pierwszego wejrzenia"Ewa Kraka "Ślub od pierwszego wejrzenia"

1. edycja programu "Ślub od pierwszego wejrzenia" była przełomem w historii polskiej telewizji. Nigdy wcześniej nieznajomi ludzie nie pobierali się na oczach widzów. Jedną z uczestniczek premierowego sezonu była Ewa Kraka. Eksperci połączyli ją w parę z Dariuszem Stanuchowskim. Jak Ewa po latach wspomina udział w show? Co poczuła, gdy pierwszy raz zobaczyła przyszłego męża?

"Ślub od pierwszego wejrzenia"

W 2016 roku w jesiennej ramówce TVN pojawił się program, który był absolutną rewolucją. Telewizyjny eksperyment "Ślub od pierwszego wejrzenia", oparty na duńskim formacie, polega na łączeniu w pary obcych ludzi, którzy nie widząc siebie nigdy wcześniej, mają wziąć ślub. Zadaniem ekspertów jest tak dopasować przyszłych małżonków, by jak najbardziej odpowiadali sobie pod względem m.in. charakteru i wyglądu. Później nowożeńcom towarzyszą kamery, które dokumentują rozwój ich relacji a po miesiącu mąż i żona muszą podjąć decyzję - czy chcą pozostać w małżeństwie, czy jednak chcą się rozwieść.

"Ślub od pierwszego wejrzenia"

Ach, co to był za ślub
Ach, co to był za ślub Dzień Dobry TVN
wideo 2/4

Do tej pory powstało już 6. edycji "Ślubu od pierwszego wejrzenia". Show cieszy się dużą popularnością wśród widzów, którzy z zaciekawieniem śledzą losy uczestników. Dzięki programowi poznali się, zakochali i założyli rodziny m.in. Anita Szydłowska i Adrian Szymaniak (3. edycja), Agnieszka Łyczakowska-Janik i Wojciech Janik (4. edycja) czy też Aneta i Robert Żuchowscy (6. edycja). Są też pary, którym nie udało się nawiązać głębszej relacji i postanowili nie kontynuować znajomości.

W 1. edycji "Ślubu od pierwszego wejrzenia" jedną z uczestniczek była Ewa Kraka, a eksperci dopasowali do niej Dariusza Stanuchowskiego. Ewa w rozmowie z Justyną Piąstą z dziendobry.tvn.pl wróciła wspomnieniami do czasów programu. Opowiedziała też, jak potoczyło się jej życie już poza telewizyjnymi kamerami.

Justyna Piąsta, dziendobry.tvn.pl: Jesienią 2016 roku wyemitowano w Polsce 1. edycję "Ślubu od pierwszego wejrzenia". Jak teraz, z perspektywy czasu, wspomina pani swój udział w programie? Ewa Kraka: To było już 6 lat temu, więc dość dawno, ale mimo tego część z tych rzeczy pamiętam jeszcze tak dobrze, jakby to było wczoraj. Wywołały we mnie sporo emocji. Na pewno długo będę te wspomnienia w sobie nosiła. Była to szalona przygoda. Bardzo dużo mnie nauczyła. To była dla mnie ogromna lekcja pokory.

Dlaczego lekcja pokory?

Hejt, który wylał się w internecie, to było coś, z czym nigdy wcześniej nie miałam do czynienia. Stresujące też było dla mnie oczekiwanie na emisję. Nie wiedziałam, jak to zostanie pokazane w telewizji, jak to będzie odebrane przez widzów. Ciężko było czytać niektóre komentarze w sieci. Ludzie rozpisywali się na mój temat, myśląc, że wiedzą lepiej, jaka jestem albo jaki jest Darek, czy inni uczestnicy. A tak naprawdę nikt prócz nas nie wiedział, jakie towarzyszyły nam emocje i jak to wszystko wyglądało na żywo podczas nagrywania programu. To było trudne, ale były też miłe momenty, które to równoważyły. Zdarzało się, że ludzie na ulicy mnie zaczepiali i mówili, że bardzo mi kibicowali i że byłam ich ulubioną bohaterką. 

Co sprawiło, że zgłosiła się pani do tego programu? Wcześniej można było oglądać jedynie zagraniczne edycje "Ślubu od pierwszego wejrzenia". W Polsce w tamtym czasie to była zupełna nowość.

To był całkowity przypadek. Autentycznie jestem osobą, która nie oglądała telewizji. Pewnego dnia byłam znudzona, usiadłam na kanapie i włączyłam na chwilę telewizor. Akurat trafiłam na reklamę nowego programu, wtedy jeszcze nie było w ogóle wiadomo, co to za program. Była mowa, że jest to format dla singli, były wymienione kryteria, do kogo jest kierowany i właściwie spełniałam wszystkie te kryteria. Byłam wtedy singielką i myślałam, że to będzie show, w którym będzie grupa ludzi, będą wyzwania, żeby się sprawdzić, wykazać. Czegoś takiego się spodziewałam. W tej reklamie zainteresowała mnie część, która mówiła o tym, że eksperci pomagają dobrać partnera i to może zwiększyć nasze szanse w przyszłości na stworzenie udanego związku. Myślałam, że czegoś ciekawego się nauczę. W pierwszych odcinkach programu, było widać, że dopiero w trakcie castingu powiedziano nam, na czym to ma polegać, że to będzie pewnego rodzaju eksperyment i poinformowano kandydatów, że celem programu jest to, żeby wziąć ślub z nieznajomym. Pomyślałam wtedy, że właściwie jest to ciekawa koncepcja, nietypowa, mimo że jednocześnie trochę bulwersująca. Jestem osobą, która lubi robić nietypowe i lekko szalone rzeczy, a poza tym myślałam, że prawdopodobieństwo tego, że zostanę z kimś sparowana, jest znikome.

Ale nieoczekiwanie została pani wybrana i eksperci dopasowali dla Pani męża.

To było ogromne zaskoczenie. W pierwszym momencie, kiedy przyjechała do mnie ekipa i powiedzieli, że dobrano mi męża i wezmę ślub, to byłam w szoku. Nawet przez chwilę pomyślałam, że może robią sobie żarty. Nie mogłam w to uwierzyć. A później to potoczyło się tak szybko, że nie zdążyłam tego przeprocesować. Właściwie od momentu, kiedy się dowiedziałam, do dnia ślubu minęły niecałe 2 tygodnie. Wszystko działo się tak szybko, że czułam, jakbym lewitowała trochę nad ziemią. Ogromny rollercoaster emocji. To była i ekscytacja, i lęk przed tym, jak to będzie, kto to będzie. Obawiałam się, że może się zakocham, a ktoś mnie odrzuci. Chyba każdy z nas się tego obawia. Szczególnie w takiej sytuacji, kiedy wchodzimy tak głęboko w relację, że musimy od razu wziąć ślub. To był poważny krok, któremu towarzyszyła huśtawka nastrojów. Pozytywne emocje mieszały się z obawami.

Aż nadszedł dzień ślubu. Co pani poczuła, kiedy zobaczyła mężczyznę, który ma za chwilę zostać pani mężem?

Myślałam, że nie dotrwam do ślubu, ucieknę gdzieś i się wymknę. Emocje sięgały zenitu. Ale udało się wytrwać. Darek zrobił sympatyczne pierwsze wrażenie. Ślub i wesele było bardzo przyjemne i do tej pory, kiedy ktoś mnie o to pyta, to mówię, że to było najlepsze wesele na jakim byłam. To były bardzo miłe chwile. Darek jest sympatyczną osobą i nigdy nie miałam do niego żadnych osobistych pretensji czy żali. Natomiast bardzo szybko zorientowałam się, że nie do końca zrozumieliśmy się z ekspertami.

Kiedy wiedziała pani, że prawdopodobnie Darek nie będzie mężczyzną pani życia, decyzja o rozwodzie przyszła naturalnie?

Tak. Oboje mieliśmy świadomość, że raczej nic z tego nie będzie i będziemy musieli się rozstać. Z Darkiem nigdy nie robiliśmy sobie żadnych przykrości nawzajem. Mieliśmy taki normalny, dobry kontakt, dogadywaliśmy się na pewnym poziomie, więc nie było problemu z tym, żeby kulturalnie się rozejść. W czasie trwania programu miałam też przez cały czas wielkie wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół. Dzięki temu było łatwiej przez to przejść.

Ma pani kontakt z Darkiem?

Nie, kontakt się urwał, kiedy się wyprowadził. Ostatni raz widzieliśmy się na rozprawie rozwodowej.

Ogląda pani nowe edycje "Ślubu od pierwszego wejrzenia"?

Nie oglądam, ponieważ nadal nie oglądam telewizji. Jeszcze może 2. i 3. sezon gdzieś tam śledziłam, ale moje życie toczy się swoimi torami, mam swoje priorytety, więc nie mam na to czasu.

Czy pani zdaniem kolejnym parom w następnych edycjach było już nieco łatwiej? Mieli przetarte szlaki, wiedzieli, że zgłaszają się do programu, w którym eksperci dobiorą im przyszłego męża lub żonę.

Teraz na pewno jest łatwiej, bo mają świadomość, jaka jest formuła i co ich może czekać. Pod tym względem jest prościej. Ale gwarantuję, że każda z tych osób, mimo, że wie czego się spodziewać, to nigdy tak naprawdę nie jest przygotowana na to, co ją w programie spotyka. Jest to szalona przygoda, każda historia, każdy uczestnik programu jest inny. Moim zdaniem jest to dla ludzi o mocnych nerwach, twardo stąpających po ziemi. 

Wzięłaby pani jeszcze raz udział w tym programie?

Wiem, że jestem osobą, która lubi różnego rodzaju wyzwania, które wymagają odrobiony szaleństwa i odwagi. Na pewno z perspektywy czasu była to niesamowita przygoda, którą będę opowiadać moim wnukom. To było bardzo pouczające doświadczenie, nie cofnęłabym czasu, więc z tej perspektywy mogłabym powiedzieć, że wzięłabym ponownie udział w takim programie, ale całe szczęście, nie podróżujemy jeszcze w czasie, więc nie będę musiała tego robić drugi raz.

A jak dalej potoczyło się pani życie, to, którego nie widzieli już widzowie?

Potoczyło się w dobrym kierunku. Założyłam rodzinę, mam córkę. Staram się skupiać na pracy zawodowej, zajęłam się ubezpieczeniami, głównie dla dzieci i psów. Mam pieska i bardzo go kocham, stąd też ten pomysł. Żyjemy w czasach, w których trzeba być widocznym w internecie, dlatego założyłam kanał na Youtubie, na którym dzielę się swoją wiedzą. To bardzo miłe uczucie, gdy ludzie odzywają się do mnie bo obejrzeli moje nagrania i szukają pomocy lub porady w sprawie ubezpieczeń. 

W przyszłości opowie pani swojej córce, że wzięła pani udział w telewizyjnym programie i wyszła za mąż za nieznajomego?

Tak, bo pewnie i tak w jakiś sposób by się o tym dowiedziała. Zawsze miałam w głowie wizję, że to, co przeżyłam, to będą historie, które będę opowiadała w przyszłości moim wnukom. Dzieciom niekoniecznie chce się pewne rzeczy mówić, ale wnukom dobrze będzie takie historie opowiedzieć. Z jednej strony ku przestrodze, a z drugiej strony, żeby wzmagać w nich tę odwagę, żeby żyły po swojemu i robiły to, na co mają ochotę. Do tej pory udało mi się tak przeżyć moje życie, że czuję, że naprawdę w pełni żyłam. Jak rozmawiam z niektórymi osobami, to odnoszę wrażenie, że pozwalają na to, by okazje im uciekały. Z różnych powodów - boją się, co ludzie powiedzą, czy dadzą sobie radę. Ja często robiłam rzeczy, mimo tego że się bardzo bałam. Wiem, że w moim przypadku takie podejście bardzo się sprawdza, to jest moja droga. Jestem w pełni usatysfakcjonowana, że nie przegapiłam żadnej okazji. 

Zobacz także:

Autor:Justyna Piąsta

Źródło zdjęcia głównego: "Ślub od pierwszego wejrzenia"

Pozostałe wiadomości