Użyczyła głosu pszczółce Mai, ale jej życie nie przypominało bajki. Ewa Złotowska zwierzyła się z choroby

Gwiazdy

Aktualizacja:

Gdy myślimy o pszczółce Mai, od razu słyszymy jej niezwykły głos, który wychował kilka pokoleń dzieci. Jego właścicielką jest Ewa Złotowska. Losy aktorki dalekie były jednak od bajki – najpierw wypadek samochodowy, w wyniku którego straciła zdrowie i bezpieczeństwo, potem alkoholizm męża, a teraz choroba neurologiczna. Ewa Złotowska opowiedziała w Dzień Dobry TVN, jak dzisiaj wygląda jej życie.

Ewa Złotowska - czym się dziś zajmuje?

Aktorka zasłynęła nie tyko tym, że użyczyła głosu pszczółce Mai. Na koncie ma wiele innych dubbingowych ról. Sprawdzała się także w roli reżyserki. Nie jest już tak aktywna zawodowo, jak niegdyś. Czas upływa jej w towarzystwie zwierząt, którym pomaga od lat. W domu ma 3 koty i 4 psy.

- Jestem zapracowana, bo mam całe stadko podopiecznych. Miłość do zwierząt jest w moim krwioobiegu. Zrobił się u mnie dom wesołej starości. Mam jedno młode zwierzątko, sunię. Kiedy ją brałam, ona była kompletnie dzika. Całe swoje 3 lata spędziła w klatce. Na wszystko reaguje wrzaskiem - czy się cieszy, czy denerwuje - powiedziała Ewa Złotowska w Dzień Dobry TVN.

- Nie mieszkam sama, są osoby, które u mnie siedzą, więc nie jestem osamotniona. Zaczyna się wiosna i uświadamiam sobie, że pół hektara, które obrabiałam dość szybko, to teraz ten ogród zrobił się dla mnie dużo większy i zastanawiam się, jak dam sobie radę z kwiatami i krzewami - dodała.

Ewa Złotowska: nie dawali jej szans na karierę

Dubbing pszczółki Mai przyniósł jej w latach 80. ogromną popularność, ale aktorka chciała sprawdzić się na ekranie. Kiedy ubiegała się o rolę w filmach, usłyszała, że jest za niska. Nikt nie dociekał jej talentu.

- 150 cm to wykluczone. Słyszałam: a jakich partnerów my dla ciebie znajdziemy? Nie zaproponowali mi, żebym pokazała, czy coś potrafię, tylko od razu pełna dyskryminacja - zwierzyła się nam Ewa Złotowska.

- Dodatkowo śpiewałam dobrze swojego czasu, ale choroba mi skomplikowała wszystko - opowiadała.

Ewa Złotowska o życiowych tragediach, które zmieniły wszystko

Aktorka zaczęła ciężko chorować jeszcze za życia swojego męża Marka Frąckowiaka. Jak wspominała, mężczyzna miał problem alkoholowy, a ona ignorowała swoje zdrowie. Wszystko zmieniło się, kiedy pewnego dnia zobaczyła się w telewizji i zorientowała się, że jej głowa dosłownie "lata".

- To się nazywa drżenie samoistne postresowe. To wszystko mówi, jakie miałam życie - same katastrofy i kataklizmy . Ja z tym walczę, staram się. Zmienił mi się głos, bo nie trzymam przepony, wszystko dygoce we mnie. Raz jest lepiej, a raz gorzej - powiedziała nam Ewa Złotowska.

- Za parę dni pojadę zrobić na sobie eksperyment, który powstrzyma we mnie niepokoje w organizmie. Choroba wyłącza mnie do pewnego stopnia, np. jeśli chodzi o pracę, bo mnie to samą krępuje. Choć na scenie tego nie widać za bardzo - stwierdziła.

Ewa Złotowska marzy o roli w filmie

Aktorka od dłuższego czasu praktycznie pozostaje wyłączona z życia zawodowego, nie licząc spektakli. Choroba i przeciwności losu odebrały jej sprawność, ale ciągle chętna jest do podejmowania nowych wzywań.

- Niewiele robię, jeśli chodzi o sprawy zawodowe. Nie pracuję już w dubbingu, swoje zrobiłam. Reżyserowałam 10 lat. Wróciłam na scenę, choć na początku po wypadku nie mogłam chodzić. Pomalutku doszło do tego, że na obcasach od wielu lat już tańczę - mówiła Złotowska.

- Bardzo chętnie zagrałabym w filmie, ale nikt mi tego nie proponuje. Mam sporo wolnego czasu - przyznała nasza rozmówczyni.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.pl

Zobacz też:

Autor: Oskar Netkowski

Tagi:
Prowadzący:
Tagi:
Prowadzący: