Szalona niespodzianka urodzinowa dla Doroty Wellman od kulis. "Denerwuję się"

Krzysztof Skórzyński
Kulisy niespodzianki dla Doroty Wellman
Źródło: Dzień Dobry TVN
Plan był ryzykowny, emocje ogromne, a stawka jedna, uśmiech Doroty Wellman. Redakcyjna trójka Dzień Dobry TVN z Krzysztofem Skórzyńskim na czele postanowiła przebrać się za trupę El Mariachi i złożyć jej urodzinowe życzenia w Hiszpanii, relacjonując wszystko na żywo.
Kluczowe fakty:
  • Redaktorzy przebrali się za trupę El Mariachi i polecieli do Hiszpanii.
  • Cała akcja była relacjonowana jako antenowe wejście na żywo.
  • Misja zakończyła się sukcesem i wzruszającym finałem.

Przygotowania do urodzinowej niespodzianki dla Doroty Wellman

Od spontanicznego pomysłu do realizacji prowadziła droga pełna żartów, przymiarek i nerwów. Wszystko zaczęło się od odważnej deklaracji jednego z redaktorów Dzień Dobry TVN. - Panowie mam plan. Wydaje się szalony. Nasza Dorotka Wellman za kilka dni ma urodziny. Wiem, gdzie jest. Jedziemy zrobić jej niespodziankę. Składamy życzenia. Przebieramy się za trupę El Mariachi - zapowiedział Krzysztof Skórzyński.

Postanowiliśmy, że urodzinową niespodziankę dla Doroty zrelacjonujemy w naszym programie w postaci antenowego wejścia na żywo. Więcej możecie zobaczyć także tutaj.

Jak przedsięwzięcie wyglądało od kulis? W redakcji ruszyły intensywne przygotowania: sombrera, marynarki, wąsy i profesjonalny klej do zarostu. W tle nie brakowało humoru i drobnych wątpliwości, które tylko podkręcały atmosferę. - To jest tak misternie utkany plan, że jeżeli on się uda, to zgłaszamy siebie i Pawła do wszelkich nagród tego świata szpiegowskich - powiedział Krzysztof Skórzyński.

Lot do Hiszpanii i finał misji El Mariachi

Kiedy kostiumy były gotowe, przyszedł czas na podróż i realizację planu. Emocje rosły wraz z kolejnymi kilometrami, a zmęczenie mieszało się z ekscytacją. - Za dziesięć piąta wstałem o trzeciej, więc czuję się na razie niewyspany. Przed nami kawał drogi, bo mam jeszcze międzylądowanie we Frankfurcie. Poziom ekscytacji nasz jest równy poziomowi Kamila Stocha, który siedzi na progu skoczni w Kulmi. Zaraz poleci 211 metrów, czyli dość spory - opowiadał Krzysztof Skórzyński.

Po wylądowaniu w Hiszpanii przyszedł czas na ostatnie ustalenia i oczekiwanie na jubilatkę. Napięcie było wyraźnie odczuwalne. - Denerwuję się, powiem wam. Naprawdę. Wydawało mi się, że nie będę się denerwował, a się denerwuję - dodał nasz prowadzący.

Kulminacją był muzyczny finał i tradycyjne życzenia, które wybrzmiały w pełnym składzie trupy El Mariachi. - Całujemy, słuchajcie, misja się udała. Mamy to - podsumował Krzysztof.

Zobacz także: