Martyna Wojciechowska szczerze o życiowych kryzysach. "Pewnie cierpiałam na depresję"

Martyna Wojciechowska szczerze o życiowych kryzysach. "Boleśnie wracałam do sprawności"
Martyna Wojciechowska szczerze o życiowych kryzysach. "Boleśnie wracałam do sprawności"
Źródło zdj. gł.: Michał Woźniak/East News
Martyna Wojciechowska przeżyła wiele bolesnych chwil w życiu. Jak przyznała w najnowszym wywiadzie, kiedyś uciekała przed tym, co czuje. Dziś dziennikarka i podróżniczka już wie, co robić, gdy pojawiają się trudne emocje. Jak wyglądała jej droga do zmiany?

Dalsza część tekstu pod wideo:

DD_20251026_Martyna
Martyna Wojciechowska na krańcach świata
Źródło: Dzień Dobry TVN

Martyna Wojciechowska o najtrudniejszych chwilach w życiu

Martyna Wojciechowska jest jedną z najpopularniejszych polskich podróżniczek i dziennikarek. Od lat pokazuje widzom najdalsze zakątki świata i opowiada często bolesne - a jednocześnie ukazujące siłę - historie kobiet.

Sama podróżniczka jest również inspiracją dla wielu osób. Choć doświadczyła w życiu wielu trudnych chwil, z każdego kryzysu potrafi wynieść cenne lekcje, które budują jej sprawczość i dojrzałość.

W nowym wywiadzie Martyna Wojciechowska opowiedziała o najtrudniejszych życiowych chwilach. Dziennikarka wróciła wspomnieniami do wypadku samochodowego z 2004 roku, w którym zginął jej przyjaciel operator Rafał Łukaszewicz. Podróżniczka została ciężko ranna - miała złamany kręgosłup.

- Upadłam na kolana i nie wiedziałam, jak wstać. Zmagałam się z poczuciem winy, choć byłam pasażerką auta, nie ja spowodowałam wypadek, odniosłam wiele obrażeń. Ale przeżyłam i uważałam, że to z mojej strony nielojalne, nieuczciwe wobec Rafała. Wiem już, że wiele osób ocalałych z katastrof doświadcza podobnych uczuć, że pewnie cierpiałam na depresję - tłumaczyła w rozmowie dla "Twojego Stylu".

Martyna Wojciechowska pokonała życiowe kryzysy

Podróżniczka zaznaczyła, że wysiłek i ryzyko, jakie wiązały się z drogą na Everest, miały być "próbą zadośćuczynienia" tym, których straciła.

- Wyprawą w Himalaje próbowałam pokonać siebie. Jakbym nie mogła uwierzyć, że żyję, dopóki nie zrobię czegoś ekstremalnego, nie poczuję fizycznego i psychicznego bólu na granicy wytrzymałości. Jeszcze przed chwilą życie było pasmem sukcesów: wywiady, okładki pism, nagrody. Wszystko nagle się skończyło, ja, dziewczyna z głową pełną marzeń, planów, po wypadku usłyszałam, że mogę ich nie zrealizować. Długo, boleśnie wracałam do sprawności - wyznała Martyna Wojciechowska.

- Wtedy działałam na autopilocie. Zaciskałam zęby i wymagałam od siebie więcej i więcej. Żeby tylko nie słuchać organizmu, który domagał się troski, odpoczynku. Nasze pokolenie nauczono, że w życiu trzeba zasuwać, u mnie to było jeszcze spotęgowane - dodała.

Dziennikarka zaznaczyła, że każdy kryzys powoduje, że ona sama "idzie do przodu". Dziś już wie, że w trudnych momentach może przyjrzeć się emocjom, analizować je, a nie reagować na nie natychmiast.

- To ważna dla mnie umiejętność - gdy ktoś mówi, pisze coś przykrego na mój temat, wiem już, że to świadczy przede wszystkim o tym człowieku, nie o mnie - podsumowała w wywiadzie.

Zobacz także:

Źródło: Twojstyl.pl
Autorka/Autor: Aleksandra Matczuk