"Tutaj Kiler odbierał złoto". Cezary Pazura oprowadza po miejscu, w którym nagrywano film Machulskiego

Cezary Pazura
To tu nagrywano kultową scenę "Kilera". Cezary Pazura wrócił na miejsce po latach
Źródło: kckate16/Getty Images, Instagram/@czarekpazura
Cezary Pazura ponownie zabrał fanów w świat "Kilera", a dokładniej w miejsce, gdzie powstała jedna z najbardziej pamiętnych scen kultowej komedii Juliusza Machulskiego. Aktor opublikował na Instagramie nagranie, w którym z detalami opowiada o kulisach pracy na planie w latach 90. i zdradza anegdoty, które do dziś nie przestają go bawić.

Dalsza część tekstu poniżej.

Edyta i Cezary Pazurowie
Edyta i Cezary Pazurowie: razem w życiu i w pracy
Źródło: Dzień Dobry TVN

Powrót do miejsca, gdzie narodziła się legenda "Kilera"

Choć od premiery "Kilera" minęło już wiele lat, film wciąż pozostaje jednym z najważniejszych tytułów polskiej komedii. Scena odbioru złota na lotnisku, w której tytułowy bohater pojawia się w charakterystycznym samochodzie, należy do najbardziej rozpoznawalnych momentów produkcji. To właśnie tam Cezary Pazura postanowił wrócić z kamerą, by pokazać, jak dziś wygląda przestrzeń, która kiedyś była niemal pusta i wykorzystywana wyłącznie do celów specjalnych.

Aktor już na początku nagrania, które opublikował na Instagramie, przypomniał fanom przebieg legendarnej sekwencji filmowej.

- Tam właśnie Waldemar wyciągnął hajs, połączył dwa tysiące peset kolumbijskich. Mam w domu kilka, dostałem od fanów. No i wydał hajs, z którym Kiler wiedział, co zrobić - zażartował gwiazdor.

Miejsce, o którym wspomniał Cezary Pazura, to zlokalizowany przy lotnisku terminal cargo. Dawne, niemal opustoszałe zaplecze lotniska, stało się dziś nowoczesną, funkcjonującą na pełnych obrotach przestrzenią.

- Tu nie było tyle pojazdów. Tu było pusto. Cargo to cargo. To było dla wybranych, nie wiem, jakichś instytucji państwowych. A teraz, proszę bardzo, to jest terminal - porównuje aktor.

"Kiler" - kulisy kręcenia sceny z samolotem

Jednym z najciekawszych fragmentów nagrania udostępnionego na Instagramie jest opowieść Cezarego Pazury o tym, jak udało się uchwycić w kadrze samolot lądujący za plecami filmowego Kilera. Dziś takie ujęcie można by zaplanować z dokładnością co do sekundy, ale w latach 90. wyglądało to zupełnie inaczej.

- Historia polega na tym, że jak wjeżdżałem na cargo tamtym asfaltem, to Grzesiek Kuczeriszka mówi tak: "Dobrze by było pokazać, że to jest lotnisko, żeby się pokazał samolot w kadrze". Ja mówię: "No to jak to zrobimy?". On mówi: "Między godziną piętnastą a piętnastą trzydzieści ląduje samolot ze Stanów Zjednoczonych. Tylko jeden samolot ląduje z tej strony, wszystkie lądują z tamtej". I co? Czekamy. Nie było komórek wtedy, nie było nic. Jakąś mieli tutaj łączność panowie w budce i powiedzieli, że leci, że już się zgłosił do lądowania. I ja jechałem tym asfaltem cały czas, Grzesiek ustawił kamerę i mówi: "Dobrze by było, żeby raz ten samolot się zarejestrował za plecami samochodu". Podjeżdżałem, tu mijałem kamerę i tam był wjazd na platformę, i wtedy na niebie pokazał się samolot dwa razy. Drugi raz złapałem go już pod dachem, jak byłem. Ten sam samolot - relacjonuje odtwórca głównej roli "Kilera".

Cezary Pazura przypomniał również, że terminal cargo pojawił się nie tylko w pierwszej części filmu, ale i w kontynuacji.

- Tutaj staliśmy samochodem i w pierwszej, i w drugiej części. W drugiej z gitarrrrrą. A w pierwszej też tu z Kożuchowską siedzieliśmy i otwieraliśmy hajs - opowiada na nagraniu.

Zobacz także: