Gwiazdy

Hanna Lis doświadczyła przykrej straty. "To nie jest zwykłe odejście, to jakby ktoś wyrwał kawałek serca"

Gwiazdy

Autor:
Oskar
Netkowski
Hanna Lis

Hanna Lis z niezwykłą czułością opowiada o swoim adoptowanym psie Ramenie. Wyimki z ich wspólnego życia możemy śledzić na Instagramie dziennikarki. Ostatnio zasmucona właścicielka czworonoga poinformowała, że jej psi przyjaciel stracił najlepszego kumpla z osiedla. - Kto kiedyś miał psa, kto miał zwierzę, które kochał, ten wie - napisała w mediach społecznościowych.

Hanna Lis adoptowała psa

Dziennikarka od jakiegoś czasu ze swoim czworonożnym przyjacielem. Od roku, oprócz kotów, w jej domu gości kundelek ze schroniska. Podopieczny gwiazdy otrzymał dość oryginalne imię - Ramen. Taki wybór podyktowany był nieco azjatycką urodą psa.

Zwierzęta

Jak pomagać zwierzętom, żeby nie szkodzić
Jak pomagać zwierzętom, żeby nie szkodzić Dzień Dobry TVN
wideo 2/27

Hanna Lis nie miała pojęcia, jakich rozmiarów będzie jej pies. Okazuje się, że maluch szybko urósł. Zaledwie pół roku wystarczyło mu, by dobić do wagi 25 kg. To właśnie z Ramenem spędza teraz najwięcej czasu. Jak sama przyznała, opieka nad czworonogiem, to czasami dla niej jazda bez trzymanki.

Hannna Lis w żałobie

Odkąd dziennikarka ma pod swoim dachem kundelka, często zabiera go na długie spacery i zabawy na psim placu zabaw. Ramen poznał tam wielu czworonożnych przyjaciół. Niestety, jeden z nich odszedł. Hanna Lis pożegnała pieska wzruszającym wpisem.

- Jeden z dwóch najlepszych kumpli mojego Ramena, Ruby, podreptał dziś przez Tęczowy Most. Niespodziewanie sobie podreptał (jeszcze niecałe 2 tygodnie temu hasali sobie z Ramenidłem po zaśnieżonej łące). Kto kiedyś miał psa, kto miał zwierzę, które kochał, ten wie - czytamy.

Wpis dziennikarki niezwykle rozczulił fanów. W komentarzach przeczytamy mnóstwo słów wsparcie, ale i osobistych historii. - Receptą jest kolejna miłość, którą można dać nowemu zwierzakowi. To nie jest zwykłe odejście, to jakby ktoś wyrwał kawałek serca. Chociaż mimo czasu, który i tak upłynie będzie nadal bolało, warto zapamiętać to co najlepsze - napisał jeden z internautów. - Tego smutku, bólu i rozpaczy nie da się opisać - dodał ktoś inny.

- Moja Niunia odeszła półtora miesiąca temu. Zachorowała nagle, walczyła, a my walczyliśmy o nią dwa tygodnie... Serce pęka każdego dnia. Nie ma cudownego, najwierniejszego przyjaciela - zwierzyła się jedna z kobiet.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Oskar Netkowski

Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA

Pozostałe wiadomości