Marita Collin-Urbański, czyli czarny charakter Złotopolic
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów serialowej Marity Collin-Urbański ze "Złotopolskich" był jej specyficzny sposób mówienia - połączenie polszczyzny z wyraźnym amerykańskim akcentem. Choć dla widzów stał się on znakiem rozpoznawczym bohaterki, niewielu wiedziało, że wcielająca się w bohaterkę Grażyna Strachota-Szpakowska nie wypracowała go na planie, lecz podczas teatralnych wojaży.
- Tak się złożyło, że razu któregoś z Teatrem Ateneum, w którym wtedy pracowałam, pojechaliśmy na tak zwane gościnne występy. Miałam okazję obserwować na różnych spotkaniach, bankietach, jak to autentycznie funkcjonuje. Zdumienie moje było wielkie. Bardzo mi się to podobało. Te wszystkie zabawne historie, przejęzyczenia, to zlepianie polskiego z amerykańskim było tak fantastyczne. Chłonęłam to wszystko na tyle, na ile było możliwe - opowiada aktorka.
Grażyna Strachota-Szpakowska miała obiekcje przed graniem w serialu
Grażyna Strachota-Szpakowska wielokrotnie podkreślała, że jej zawodowe korzenie tkwią w teatrze. To właśnie scena była dla niej najważniejszym miejscem rozwoju, a środowisko teatralne naturalnym kontekstem pracy.
- Jestem pokoleniem wychowanym w teatrze i teatr to była matka. Bez teatru nie ma zawodu - w takim poczuciu wychowywałam się. Zresztą Ateneum to wówczas były same gwiazdy, więc nazywany teatrem XIX-wiecznym - wspomina gościni Dzień Dobry TVN.
To przywiązanie do teatru sprawiło, że aktorka długo nie była przekonana do udziału w serialach. W latach 90. telewizyjne produkcje dopiero zaczynały zdobywać popularność, a w środowisku teatralnym często patrzono na nie z dystansem.
Choć dziś rola Marity Collin-Urbański uchodzi za jedną z najbardziej pamiętnych kreacji w historii polskich seriali, Strachota-Szpakowska początkowo nie była entuzjastycznie nastawiona do tego typu produkcji.
- Wzbraniałam się przed serialami, rzeczywiście. To był wtedy te pierwsze seriale: "Klan" i "Złotopolscy". Doszła do mnie tak propozycja i przyznam, że mówię: "No dobra, niech tak będzie. Obsada jest dobra, ale to serial. Nie, to taki gorszy gatunek" - opowiada aktorka.
Dopiero z czasem, dzięki pozytywnym reakcjom kolegów po fachu, artystka zaczęła inaczej patrzeć na swoją pracę na planie. Szczególnie zapamiętała słowa Mariana Opani, który docenił jej kreację.
- Po paru latach grania Marian Opania mówi: "Słuchaj, dobrze ty grasz w tym serialu". (...) Pieczątka mistrza była. I rzeczywiście przez 8 czy 10 lat z małą przerwą funkcjonowałam - zaznacza Grażyna Strachota-Szpakowska.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Katarzyna Glinka świętuje ważne wydarzenie. "Otoczona dobrocią i miłością"
- Jana Nagyová, czyli kultowa księżniczka Arabela. "Pozostanę tą nieśmiertelną postacią"
- Szalała za nią cała Polska. Co słychać u Renaty Pękul? "Mój zawód nie był zawsze dla mnie łaskawy"