Edyta Herbuś o ukochanej babci Toli
Edyta Herbuś od wielu lat pokazywała w mediach społecznościowych swoją niezwykłą więź z dziadkami, a przede wszystkim z babcią Otylią, którą wszyscy nazywali Tolą. Seniorka zmarła jakiś czas temu, pozostawiając wielką pustkę w sercu Edyty. Mimo to znana tancerka odczuwa też wdzięczność za tyle pięknych chwil, które mogła przeżyć wraz z babcią.
- Potrzebowałam trochę czasu, żeby podjąć decyzję, czy jestem gotowa na taką rozmowę przed kamerami dzisiaj tutaj z wami. Tak naprawdę ja czułam babci zgodę, a właściwie babci doping w tym, żeby jednak przyjść i się dzielić dalej tą miłością, która tak naprawdę tak mocno mnie ukształtowała. Mam wrażenie, że ta miłość była tak karmiąca, że obdarowała bardzo wiele osób. Ja czuję, że ta miłość nadal jest - wyznała Edyta.
Jak Herbuś słyszy imię Tola, to co pierwsze przychodzi jej do głowy?
- Miłość. Ale od razu też robi mi się ciepło. Nawet dzisiaj ubrałam to w słowa, że to jest taki dowód na istnienie Boga, że to jest takie poczucie, które powoduje, że nie masz wątpliwości, że to jest takie źródło miłości bezwarunkowej. To powoduje u ciebie poczucie komfortu bezpieczeństwa, przyjemności, lekkości. (...) Chciałabym, żeby to wybrzmiało, że my relację z drugim człowiekiem tworzymy każdego dnia. Nasza relacja nie byłaby tak cudowna, gdybyśmy obie nie miały na to takiej uważności. Że to ten wspólnie spędzony czas buduje tę więź, relację - podkreśliła gwiazda.
Edyta Herbuś wspomina babcię
Edyta Herbuś kiedy tylko mogła, spędzała czas z babcią i pomagała jej spełniać marzenia. Między innymi zabrała ją w podróż do Watykanu.
- Jak ja zobaczyłam w oczach mojej babci wyraz takiego największego pragnienia, że ona by chciała tam być, to do mnie w ogóle dotarło, że to jest jakiś jest pomysł. Mnie wcześniej to nie przyszło do głowy, bo ona była trochę wycofana i przestraszona tym wielkim światem, do którego ja należałam. Wtedy po raz pierwszy powiedziała, że ona to chociaż raz w życiu do tego papieża by chciała polecieć. I kiedy ta podróż się udała, ja widziałam tę radość dziecka w jej oczach. Stała jak zahipnotyzowana, będąc w tym miejscu, które oglądała w telewizji. (...) Wtedy zrozumiałam, że ja mogę ją zapraszać tego do tego świata i ona była odważna, taka głodna życia, doświadczeń. Ona podróżowała już później ze mną - mówiła Edyta w Dzień Dobry TVN.
Dalszą część rozmowy można znaleźć w materiale wideo.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- W co dziadkowie bawili się z nami w dzieciństwie? "Nauczył mnie grać w pokera"
- Jak pokonać różnicę pokoleń? "Dziadkowie mogą wykorzystać technologię"
- Pomoc dziadków przy wnukach i stawianie granic. "Chodzi o to, żeby nie było dysonansu"
Autor: Justyna Piąsta
Źródło zdjęcia głównego: Wojciech Olkuśnik/East News