Metan z Arktyki uwalnia się do atmosfery. Prof. Szymon Malinowski ostrzega: "Wszystko jest w naszych rękach"

Gorące tematy

Aktualizacja:

Według najnowszych badań metan, który znajduje się w okolicach Oceanu Arktycznego, zaczyna uwalniać się do atmosfery. O tym, co to znaczy dla nas i dlaczego powinniśmy zacząć troszczyć się o nasz klimat opowiedział fizyk atmosfery prof. Szymon Malinowski.

Metan w atmosferze

Wstępne badania zespołu naukowców dowodzą, że na Arktyce dochodzi do dużych emisji metanu. Profesor Szymon Malinowski wyjaśnił nam to skomplikowane zjawisko.

Metan był przez długie lata gromadzony i są dwa miejsca, gdzie tego metanu, który może dostać się do atmosfery jest bardzo dużo. Jedne to są tak zwane klatraty metanu na dnach oceanów i one są stabilne w momencie, kiedy temperatura wody na danym ciśnieniu, na danej głębokości jest odpowiednio niska. Ponieważ mamy coraz mniej lodu w Arktyce, coraz więcej słońca ogrzewa Ocean Arktyczny, ta woda staje się coraz cieplejsza. W związku z tym mamy taką sytuację, że powoli te klatraty metanu się destabilizują. Metan bąbelkami ucieka z wodą do atmosfery, a metan jest gazem cieplarnianym

- tłumaczył.

Drugie miejsce w okolicach Oceanu Arktycznego, w którym występują duże ilości metanu to tak zwana "Wieczna Zmarzlina".

- Tamte złoża są jak zamrożona materia organiczna w lodówce. Jak wyjmiemy materię organiczną z lodówki, to ona cuchnie, bo się rozkłada. A tamta materia organiczna, jak jest mokro i wilgotno, rozkłada się beztlenowo, czyli też zamienia się w metan, który dostaje się do atmosfery - powiedział naukowiec.

Klimat

Na całym świecie organizowane są strajki klimatyczne. Wzrasta nasza świadomość, ale to wciąż zbyt mało. Profesor Malinowski tłumaczy, że czeka nas niebezpieczeństwo, jeżeli nie zatrzymamy globalnego ocieplenia.

- Mamy kiepskie wyobrażenie naszej planety , bo nam się wydaje, że ona jest taka wielka. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w statku kosmicznym, który mknie przez przestrzeń kosmiczną. Wokół jest pustka. I nagle w tym statku kosmicznym zaczyna nam się psuć system podtrzymywania życia. Klimat to jest system podtrzymywania życia na ziemi. Wszystkie procesy są ze sobą związane - mówi.

W momencie, kiedy klimat zacznie się psuć - mechanizmy spowodują bardzo poważne konsekwencje dla mieszkańców. Kiedy dojdziemy do krytycznego momentu?

- Wszystko zależy od nas, wszystko jest w naszych rękach. Ponieważ my psujemy ten system, to im prędzej przestaniemy psuć ten system, tym większa jest szansa, że tego punktu nie osiągniemy (…) Koło lat 50 (...) na całym świecie zaczniemy bardzo boleśnie odczuwać skutki zmian klimatu. To już nie jest długa perspektywa stuleci. To jest perspektywa dziesiątek lat - dodaje.

Polskie badaczki na Spitsbergenie

Z Arktyki wróciły około dwóch miesięcy temu. Trzy naukowczynie Politechniki Gdańskiej pobierały próbki do badań mikrobiologicznych i chemicznych. Posłuchajcie niezwykle ciekawej rozmowy Agaty Zjawińskiej z Klaudią Kosek, Małgorzatą Szopińska i Joanną Potapowicz. Jak wygląda dzień na Spitsbergenie? Zobacz wideo poniżej:

Zobacz też:

Polka wymyśliła, jak pozyskać wodę pitną z oceanu. "Czysta woda to nowe złoto"

Ratuje świat przed zagładą. "Trochę będzie boleć, chodzi o to, żeby nie doszło do kompletnej katastrofy"

Ile lat zostało do katastrofy klimatycznej? Zegar w Nowym Jorku zaczął odliczanie

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Autor: Anna Korytowska

Reporter: Natalia Górska