O tym pocałunku było głośno. Tylko nam Marta Warchoł z TVN24 mówi: "Nie zamierzamy się przed nikim ukrywać"

Gorące tematy

Projekt bez tytułu - 2021-08-05T151305.544_Easy-Resize.com.jpg

Pocałunek Marty z Iwoną wywołał istne medialne tornado, choć żadna z dziewczyn nigdy nie ukrywała łączącej ich relacji. Otrzymały później wiele wiadomości, w których ludzie dziękowali im za otwartość, szczerość i przełamywanie stereotypów, które nadal mocno zakorzenione są w wielu środowiskach. - Zamykanie się na świat, ukrywanie, na dłuższą metę na pewno nie przynosi niczego dobrego. To otwartość daje siłę – zapewnia Marta Warchoł w rozmowie z dziendobry.tvn.pl.

"Zdjęcie poszło viralem - nie planowałyśmy tego"

Ewa Podleśna-Ślusarczyk, dziendobry.tvn.pl: Marta, nigdy nie ukrywałaś, że jesteś w związku z Iwoną. Wasze wspólne zdjęcia zamieszczasz na Instagramie bardzo często i każdy mógł je odnaleźć. Dlaczego akurat teraz wybuchła taka wrzawa wokół was?

Marta Warchoł, reporterka TVN24: Nam samym ciężko rozwikłać tę zagadkę, rzeczywiście zdjęcie poszło viralem. Nie planowałyśmy tego. Może zadziałała magia miesiąca dumy, a może za rzadko widać dwie dziewczyny, które są parą. Do tej pory czasami wrzucałyśmy wspólne zdjęcia, chociażby na walentynki, wówczas nikogo to nie zaskoczyło. Przyznaję - zasięg naszego zdjęcia nas przerósł, miałyśmy wrażenie, że jest ono wszędzie. W pewnym momencie na fotografii przestałyśmy widzieć siebie, widziałyśmy jedynie chwilowy trend internetowy. Trochę nas to wszystko zszokowało.

A może to efekt tego, że to pierwsze zdjęcie, na którym się całujecie? Dwie kobiety na fotografiach, nawet jeśli się przytulają, śpią razem i spędzają wspólne wakacje, nie zwracają aż takiej uwagi. Pocałunek to jednak dla niektórych złamanie pewnego tabu. To było celowe działanie z Waszej strony, by rozwiać wątpliwości obserwatorów?

Nie uważamy, że musiałyśmy rozwiewać czyjekolwiek wątpliwości, bo nigdy naszego związku nie ukrywałyśmy. Dla naszych bliskich, a nawet dalszych znajomych byłyśmy po prostu parą. Może dla szerszej publiczności zdjęcie mogło się wydawać przełomowe i dosadne, ale wrzucając je na pewno nie myślałyśmy o tym, że dokonujemy coming outu.

Pamiętasz, jak zareagowali Twoi rodzice, gdy powiedziałaś im o swojej orientacji?

Rodzice potrzebowali trochę czasu, żeby się z tą myślą oswoić, ale nie usłyszałam nigdy w życiu od nich słowa krytyki na temat mojej orientacji, jedynie zapewnienie, że kochają mnie bez względu na wszystko. Dziś w moim domu nie ma mowy o tym, że nasz związek jest "tolerowany", czy "akceptowany". Jest po prostu szanowany i traktowany jak normalna część życia. Iwonka dla moich rodziców i dziadków jest częścią rodziny, ale zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ma takie szczęście jak my.

Polacy coraz bardziej tolerancyjni?

"Kocham inną kobietę". Czy czujesz, że dziś w Polsce można to powiedzieć głośno i nie niesie to za sobą żadnych konsekwencji? Nie będzie hejtu, nienawiści, złośliwości?

Niestety wychodzi na to, że nawet w kwestii miłości, ostrożności nigdy za wiele, bo nie wiadomo jak zupełnie obca osoba może zareagować. Mimo to, nie zamierzamy się przed nikim ukrywać - nienawiść czy brak zrozumienia jest wkalkulowana w życie, ale nie widzę powodów, dla których mamy się dopasowywać do kogoś, kto ma takie, a nie inne poglądy. To najwyższy czas, żeby ludzie zrozumieli, że związki jednopłciowe istniały, istnieją i będą istnieć, a powtarzanie w kółko, że "jest to nienaturalne" niczego nie zmieni. Zamykanie się na świat, ukrywanie, na dłuższą metę na pewno nie przynosi niczego dobrego, to otwartość daje siłę.

Jak ludzie odebrali zdjęcie? Przeważały pozytywne reakcje, czy jednak więcej było niezrozumienia i nienawiści?

Skala pozytywnych reakcji i wiadomości nas zaskoczyła. Począwszy od artykułów, po komentarze. Oczywiście nie zabrakło nienawiści, a nawet skrajnie obelżywych słów. Jednak staramy się skupić na pozytywach. Wiele osób po prostu życzyło nam wszystkiego dobrego, byli też tacy, którzy nam dziękowali za to, że zdjęcie wrzuciłyśmy. Przeczytałyśmy też kilka wiadomości o tym, że komuś pomogłyśmy, dałyśmy nadzieję. Z niedowierzaniem otwierałam kolejne wiadomości, gdzie ludzie pisali o tym, że jesteśmy odważne. Wydaje nam się jednak, że to nie kwestia odwagi, a chęć życia własnym życiem sprawiła, że wrzucenie zdjęcia na którym się całujemy nie było dla nas problemem. Z perspektywy czasu, wydaje nam się, że pewne osoby zobaczyły w nas swoich sprzymierzeńców i zauważyły, że można kochać osobę tej samej płci, być lesbijką i jednocześnie żyć normalnie, po swojemu.

Planujecie z Iwoną wspólną przyszłość? Rozmawiacie o ślubie za granicą, a może dziecku?

Nie widzimy przyszłości bez siebie nawzajem, ale ślub nierespektowany w naszym kraju nas nie zadowala. W niektórych kwestiach nie lubimy aż tak daleko wybiegać w przyszłość, a na dzieci na pewno nie jesteśmy gotowe.

Zobacz także:

Zobacz wideo: Pałac Kultury podświetlony na tęczowo. Międzynarodowy Dzień Tolerancji w polskich miastach

Autor: Ewa Podleśna-Ślusarczyk