Tętniak w jej głowie może w każdej chwili pęknąć. Operacja ratująca życie kosztuje 2 mln zł
Życie z tykającą bombą w głowie - historia Angeli Post
Angela Post jeszcze dwa lata temu prowadziła zwyczajne życie. Pracowała, planowała przyszłość, nie spodziewając się, że w jej głowie rozwija się wada naczyniowa, która może zakończyć jej życie w ułamku sekundy. Pierwsze sygnały pojawiły się niepozornie: uporczywe bóle głowy, zaburzenia widzenia, krótkie epizody utraty świadomości. Z czasem objawy zaczęły się nasilać, aż w końcu kobieta trafiła do neurologa.
Badania - rezonans i angiografia - przyniosły diagnozę, która wywróciła jej świat do góry nogami. Angela usłyszała, że ma tętniaka tętniczo‑żylnego (AVM), niezwykle skomplikowaną malformację naczyniową. W jej przypadku to połączenie tętnicy głównej z żyłą, otoczone gniazdem patologicznych naczyń. Lekarze wyjaśnili jej, że żyła nie jest przystosowana do ciśnienia, jakie pompuje tętnica. Jeśli dojdzie do pęknięcia, nie ma szans na ratunek.
Gościni Dzień Dobry TVN diagnozę usłyszała w sierpniu 2024 roku, miesiąc przed 46. urodzinami.
- Ponad półtora roku temu stwierdzono u mnie tętniaka żylnego mózgu, który opleciony jest patologicznymi naczyniami. Brzmi to bardzo surrealistycznie, skomplikowanie, jest to bardzo poważna choroba mózgu, która niestety prowadzili do śmierci, jeżeli nie znajdziemy odpowiednich metod leczenia. Miałam permanentne bóle głowy, chwilowe odcięcia świadomości i odcięcia wzroku. Lekarz zlecił mi rezonans magnetyczny, po tym badaniu wyniki wskazały, że jest jakaś patologia. Następnie wykonano tomograf komputerowy głowy z kontrastem. Na cito przekierowano mnie do szpitala, aby jeszcze pogłębić tę diagnostykę i podjąć próby operacyjne - opowiadała Angela Post w studiu Dzień Dobry TVN.
Operacja w USA - jedyna szansa na ratunek
Angela przeszła w Polsce dwie próby operacyjne. Obie zakończyły się tym samym: lekarze rozkładali ręce. Ryzyko wylewu podczas zabiegu było tak wysokie, że neurochirurdzy wycofali się, nie chcąc doprowadzić do natychmiastowej śmierci pacjentki.
- Ostatnia operacja była rok temu. Lekarz, który ją wykonywał, musiał ją przerwać, ponieważ doszłoby do krwotoku wewnątrzczaszkowego, czyli wylewu i śmierci pacjenta. W Polsce nie jesteśmy przygotowani do tego typu operacji, nie mamy technologii, sprzętu. Mamy fantastycznych lekarzy, ale nie są oni wykwalifikowani w tej dziedzinie. Osoby dorosłe, które zmagają się z tak ciężką chorobą, są poddawani jedynie obserwacji, jak choroba postępuje. W każdym momencie tętniak może pęknąć - powiedziała gościni.
W Polsce nie wykonuje się operacji tego typu AVM. Pacjenci z taką diagnozą są jedynie obserwowani. W praktyce oznacza to czekanie na moment, w którym naczynie pęknie.
Angela zaczęła więc szukać pomocy za granicą. Konsultowała się ze specjalistami w Szwecji, Norwegii, Szwajcarii, Niemczech i Portugalii. Wszyscy kierowali ją do jednego człowieka - dr. Michaela Lawtona ze Stanów Zjednoczonych, światowej klasy neurochirurga, który wykonał już ponad 1500 operacji AVM i 25 tysięcy zabiegów neurochirurgicznych ogółem.
To właśnie on dysponuje technologią, która daje Angeli realną szansę na życie: zaawansowanym obrazowaniem kwantowym pozwalającym zobaczyć korę mózgową i układ naczyniowy w czasie rzeczywistym. Dzięki temu może precyzyjnie odciąć patologiczne połączenie i zamknąć wadliwe naczynia.
Ryzyko operacyjne? Zaledwie 5 procent - mniej niż przy cesarskim cięciu. Cena? Dwa miliony złotych.
- To jest operacja ratująca życie. Stany Zjednoczone już od roku mają moje wyniki badań, jednak tu chodzi o gigantyczne pieniądze, których sami nie jesteśmy w stanie zgromadzić - powiedziała gościni.
Aktor Jacek Rozenek wspiera Angelę, jest ambasadorem Ambasady Mózgu, a 7 lat temu sam przeszedł udar.
- Wspieram ją bardzo mocno, wiem, co to znaczy być na krawędzi odejścia i to jest bardzo trudna sytuacja. To wszystko, czego dowiedziałem się o jej jednostce chorobowej, było przerażające - tłumaczył aktor w Dzień Dobry TVN.
Straciła pracę, gdy powiedziała o diagnozie. Trudna sytuacja pacjentów z AVM w Polsce
Diagnoza zmieniła wszystko. Angela Post, gdy poinformowała pracodawcę o swojej chorobie, w krótkim czasie otrzymała wypowiedzenie. W sądzie wygrała sprawę, ale odszkodowanie było symboliczne. Utrzymuje ją mąż, a każdy dzień podporządkowany jest chorobie i walce o środki na operację.
Nie może liczyć na refundację. NFZ nie finansuje zabiegów w USA w tej kategorii, bo nie ma podpisanej umowy. Angela próbowała odzyskać swoje składki, ale usłyszała, że to niemożliwe.
Jej przypadek nie jest odosobniony. W Polsce nie ma systemu leczenia pacjentów z AVM, których są tysiące. Nie ma interdyscyplinarnych zespołów, nie ma technologii. Są jedynie badania kontrolne i oczekiwanie na to, co nieuchronne, czyli na śmierć.
Ostatnie badania wykazały, że zmiana w mózgu Angeli powiększyła się o 2 milimetry w ciągu 10 miesięcy. Lekarze, którzy wcześniej dawali jej pięć lat życia, dziś skracają prognozy. Każdy dzień to ryzyko, że naczynie pęknie.
Angela mówi wprost: w jej przypadku nie ma szans na przeżycie w razie wylewu. Nie będzie rehabilitacji, nie będzie powolnego powrotu do sprawności. Będzie koniec. Dlatego kosztowna operacja w Stanach Zjednoczonych jest konieczna, by do wspomnianego wylewu i przedwczesnej śmierci nie doszło.
W tym celu została założona zbiórka pieniędzy. Jeżeli chcesz wesprzeć Angelę Post i pomóc jej w walce o zdrowie i życie, wejdź TUTAJ.
Zobacz całą rozmowę w materiale wideo.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Kim Kardashian ma tętniaka mózgu. "Dlaczego to się dzieje?"
- Aktorka Alina Kamińska cudem przeżyła: "Nie poznawałam swojego ciała, nie poznawałam siebie"
- Pionierska operacja pacjenta z tętniakiem aorty. Profesor Nowakowski: "Bohaterami są pacjenci, którzy oddają nam swoje życie"
Źródło zdjęcia głównego: East News/Michał Woźniak