Spór o konie na trasie do Morskiego Oka. "Pracują w przeciążeniu, oddechy i tętno nie wracają im do normy"

Autor:
Dominika
Czerniszewska
Reporter:
Agnieszka Reczek-Bogacka
Spór o konie nad Morskim Okiem
Spór o konie nad Morskim Okiem Dzień Dobry TVN
wideo 2/16

Debata, czy zakazać przewozu turystów do Morskiego Oka z użyciem koni, powróciła na początku maja br. Wtedy zwierzę ciągnące wóz znów przewróciło się na szlaku. O dalszym losie koni, w Dzień Dobry TVN porozmawialiśmy z Anną Plaszczyk z Fundacji VIVA!, Katarzyną Topczewską, adwokatką, aktywistką i autorką podręczników o ochronie zwierząt oraz Władysławem Nowobilskim, prezesem Stowarzyszenia Fiakrów z Morskiego Oka.

Morskie Oko. Jakie zmiany ws. koni wprowadzono? 

Pod koniec lat 80. na trasie do Morskiego Oka zlikwidowano ruch samochodowy ze względu na uszkodzenie drogi przez osuwiska. To wtedy fiakrzy zaczęli oferować turystom swe usługi.

Wóz ciągnięty przez parę koni rusza z Palenicy Białczańskiej i pokonuje trasę 7 kilometrów. Kończy kurs na Polanie Włosienica. Z biegiem lat zmieniały się przepisy i zmniejszała się liczba przewożonych osób. Od 1 czerwca br. wynosi ona 10 dorosłych osób, co nie zmienia faktu, że wóz z pasażerami i fiakrem waży ponad tonę.

Każdy koń zgłoszony do pracy musi mieć: skończone cztery lata, paszport i czip. Co roku przechodzi badania weterynaryjne, a odpowiednie służby sprawdzają stan zdrowia i warunki pracy zwierząt. Według najnowszych ustaleń konie po wjeździe na górę muszą mieć godzinną przerwę, a po zejściu - dwugodzinną. Z uwagi na zapewnienie należytego odpoczynku para koni może co najwyżej odbyć dwa pełne kursy góra-dół w ciągu dnia.

Koń przewrócił się na drodze do Morskiego Oka

Przypomnijmy, że kilka dni po majówce internauci lawinowo udostępniali nagranie, na którym widać leżącego konia, którego woźnica uderza w pysk, by się podniósł. To zachowanie oburzyło społeczeństwo, ale nie fiakrów.

- Uderzenie konia, czyli pobudzenie go jakimś impulsem, żeby koń wstał, trudno nazwać tłuczeniem. Myślę, że jest to przesadne słowo. Konia trzeba jakoś pobudzić. [...] Jak cucimy człowieka, to też uderzamy go i to pewnie o wiele mocniej, więc nie widzę jakiegoś tam problemu - mówił Władysław Nowobilski, prezes Stowarzyszenia Fiakrów z Morskiego Oka. - On nie upadł z wycieńczenia, tylko się potknął. To jest wyjaśnione, tylko ludziom nie chce się patrzeć na ekspertyzy - dodał.

Zdaniem Anny Plaszczyk, prezes Stowarzyszenia Fiakrów z Morskiego Oka czyta tylko te raporty specjalistów, lekarzy weterynarii, które mu pasują. - Natomiast przez lata w raportach weterynaryjnych lekarki Bożeny Latochy, która bierze udział w badaniach koni z Morskiego Oka, jest napisane, że te konie pracują w przeciążeniu, że oddechy i tętno nie wracają im do normy przez te 20 minut regulaminowej przerwy. Dlatego teraz zmieniono tę przerwę na 60 minut, ale to i tak nie jest wystarczające, bo konie ciągną o tonę za dużo, więc bez względu na to, jak długo będą odpoczywały, to i tak będą pracowały w przeciążeniu - tłumaczyła.

Co się dzieje z końmi po ich służbie? Ile trafia do rzeźni? Jak wypadły testy elektrycznego busa na trasie do Morskiego Oka? Posłuchaj całej rozmowy z naszymi gośćmi w materiale wideo:

Wątpliwości dotyczące transportu konnego nad Morskim Okiem
Wątpliwości dotyczące transportu konnego nad Morskim Okiem Źródło: Dzień Dobry TVN

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki oraz Dzień Dobry TVN Extra znajdziesz też na Player.pl.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Dominika Czerniszewska

Reporter: Agnieszka Reczek-Bogacka

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN

Tagi:
Prowadzący:
Pozostałe wiadomości