Styl Życia

Zielarki, nie czarownice. Tragiczna historia polskiego Salem

"Polskie Salem", reporter: Alicja Myśliwiec.

Styl Życia

Zielarki, nie czarownice. Tragiczna historia polskiego Salem

"Polskie Salem", reporter: Alicja Myśliwiec.

Gorzuchowo, niewielka wieś w województwie Wielkopolskim. Prawie 260 lat temu spalono tam na stosie, niesłusznie oskarżone zielarki. Ich legenda żyje jednak do dziś. Zobaczcie sami!

Zielarki z Gorzuchowa

Rok 1761. Bracia Szeliscy, ówcześni dziedzice Gorzuchowa, oskarżają grupę ośmiu niewinnych kobiet i dwóch dziewczynek o uprawianie czarów. Wyrok jest jasny i nieodwracalny. Czeka je kara śmierci.

Kobietom zastosowano niestety trzykrotne tortury. Wydano dekret sądu kiszkowskiego i spłonęły na stosie

- mówi Krzysztof Gronikowski, przewodnik w organizacji turystycznej „Szlak Piastowski”.

Spalono je na jednym z ostatnich stosów w Polsce. Według pomówień zielarki miały kraść hostię, wyciskać z niej krew i potem mazać nią różne miejsca i przedmioty. Miały to być swoiste klątwy rzucane na mieszkańców, którzy na ich skutek chorowali. Do dzisiaj krąży wiele legend na ten temat. 

Legendy o zielarkach

Historia spalonych na stosie kobiet cały czas wraca do Gorzuchowa. Większość mieszkańców twierdzi, że one były ofiarami i niczemu nie zawiniły.

W miejscowej tradycji przeszło to, że te kobiety niewinnie poniosły śmierć

- mówi Dawid Jung, regionalista i badacz kultury.

Mimo to wciąż mówi się, że zielarki rzuciły czar na okolicę i szukają zemsty, a miejsca ich śmierci nie można odwiedzać po zmroku.

Przede wszystkim mówi się, że tragedia tych dwóch dziewczynek, trzynastoletniej i piętnastoletniej, wywarła ogromny wpływ na to miejsce, że słychać ich płacz

- tłumaczy Iwona Olszewska, mieszkanka wsi.

Gasną silniki, gasną kombajny, inny sprzęt i ci, którzy tu mieszkają wiedzą, że po prostu trzeba to zostawić na godzinę, dwie i wrócić. Po tym czasie wszystko ruszy

- dodaje.

Krąży także legenda listonosza, który bał się wracać przez las, bo miał w nim widzieć lewitujące, unoszące się kobiety, szukające przebaczenia.

Kuś – miejsce pamięci

Wyrok śmierci został wykonany na wzgórzu zwanym "Kuś”. Stworzono tam pomnik zielarki, z czarnym kotem, plączącym się u jej stóp i krukiem we włosach upamiętniający tragiczne wydarzenia. W miejscu spalenia kobiet stoi teraz krzyż, a przy nim tablica z dekretem, który skazywał kobiety na śmierć. Wokoło leży 10 symbolicznych kamieni.

To właśnie w tym miejscu znaleziono zwęglone kamienie, które zalegały pod warstwą mchu i zostały potem wyeksponowane

- tłumaczy Bartosz Borowiak, z Towarzystwa Miłośników Kłecka i Ziemi Kłeckiej

Mieszkanki Gorzuchowa odwiedzają to miejsce, zanoszą znicze. Chcą oddać hołd niesłusznie skazanym kobietom i pokazać, że ich historia nadal jest żywa.

Zobacz też:

Co sądzisz o tym artykule?
80
7
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
1
18.05.2020
A
Warto dodać kilka słów o Panu Heni który wspomagał cała organizację odnowienia pamięci o zielarkach...