Newsy

Zarobić na chorych na raka - wstrząsający proceder w klinice medycyny niekonwencjonalnej. "Uważam, że jest to głęboko nieetyczne"

Newsy

Zarobić na chorych na raka - wstrząsający proceder w klinice medycyny niekonwencjonalnej. "Uważam, że jest to głęboko nieetyczne"

Osoby chore na raka walczą o życie, ale medycyna niekonwencjonalna może w tej walce nie pomóc. Są metody, które wymagają ogromnych pieniędzy i kończą się ogromnym bólem oraz rozczarowaniem. Większość z nich nie ma udowodnionej skuteczności. 

"Zarobić na chorych na raka" -  reportaż "Superwizjera"

Śmiertelna choroba wzmaga instynkt przeżycia. Pacjenci onkologiczni i ich rodziny często zrobią wszystko, by ratować zagrożone życie. Zdarza się, że uciekają się do najbardziej dramatycznych posunięć i nieracjonalnych decyzji. Właśnie o takich wyborach na granicy życia i śmierci opowiada najnowszy reportaż Michała Fuji "Zarobić na chorych na raka". Reporter "Superwizjera" od kilku miesięcy przyglądał się praktykom klinik tzw. medycyny integralnej, działających równolegle do klasycznych przychodni. Jedną z nich jest mieszcząca się w mieszkaniu na warszawskim Mokotowie klinika Immunomedica.

Immunomedica to istna mekka dla osób chorych na raka, którzy szukają w niej uzdrowienia z choroby nowotworowej. Do kliniki przyjeżdżaj pacjenci z całej Polski. W większości tacy, u których medycyna konwencjonalna zawiodła luba okazała się niewystarczająco skuteczna. Klinika oferuje terapie wspomagające walkę z nowotworem, najczęściej z wykorzystaniem tzw. wlewek dożylnych, a także preparatów z grzybów i ziół. 

Immunomedica - klinka, która budzi wątpliwości

Jednym z stałych klientów kliniki był Marcin Królikowski, który przywoził do Immunomedici nieuleczalnie chorą matkę.

- Początek był taki, że mama zaczęła chrypieć. Zignorowała to. W 2017 roku zrobiła sobie rentgen, gdzie już było widać, że ten rak jest wielki, wielkości piłki ping-pongowej, i był już nieoperacyjny. Dostała chemię paliatywną na podtrzymanie. Wtedy pojawiła się moja koleżanka. Opowiedziała mi o specjaliście, który ma zakład "chemioterapii alternatywnej". Na pierwszej wizycie lekarz z werwą tenisisty poprosił o papiery, wyniki badań. Nagle teatralnie zamarł, ale po chwili mówi: "Jest wola walki? Pacjentka będzie walczyć?". Powiedziała, że będzie walczyć. Odpowiedział: "No to jedziemy" – wspomina Królikowski.

Lekarzem tym był doktor Norbert Szaluś, dziś jeden z najpopularniejszych "specjalistów" od niekonwencjonalnej terapii chorób nowotworowych i przewlekłych.

Wlewki dożylne - wyjątkowo kosztowna terapia

Z czasem okazało się jednak, że zaproponowana przez Norberta Szalusia terapia w ogóle nie pomaga, a nakłady finansowe na nią są coraz większe. Pan Michał przyznaje dziś, że na przestrzeni całej terapii zostawił w klinice Immunomedica ok. 60 tys. złotych. (Inni pacjenci szacują, że wydali nawet 200 tys. złotych.) Dziś czuje się oszukany. Jego mama zmarła. W ostatnim stadium choroby sama przestała wierzyć w uleczaną moc wlewek dożylnych zaproponowanych przez doktora Szalusia.

Zrozpaczonych, zawiedzionych, rozgoryczonych i wciąż niewyleczonych pacjentów jest jednak znacznie więcej. Jak choćby pani Magda, która cierpi na nieoperacyjny nowotwór wewnątrz rdzenia kręgowego. Osiem lat temu jej życie zamieniło się w piekło. Jest sparaliżowana, a jej stan systematycznie się pogarsza, podobnie jak rokowania na przeżycie. Do terapii przekonało ją to, że miała do czynienia z onkologiem. Dopiero potem okazało się, że doktor Szaluś specjalizacji onkologicznej nigdy nie zrobił.

Selol - lek bez testów klinicznych

- Doktor robił przemiłe wrażenie. Powiedział, że wyleczy, że pomoże, że nie trzeba chemioterapii używać ani żadnej radioterapii, że on wyleczy naszego raka. Najgorsze było to, że doktor nie potrzebował żadnych moich wyników, wziął tylko histopat (badanie histopatologiczne - red.) mojego raka i o nic więcej nie zapytał, tylko od razu wcisnął Selol i koniec – opowiada pani Magda.

Wiele kontrowersji w terapiach kliniki wzbudzają nie tylko wlewki dożylne, lecz także wspomniany Selol. Wielu ekspertów utrzymuje, że substancja te nie ma nic wspólnego z leczeniem.

- Wiemy, jak duży jest zasięg oddziaływania i sprzedaży tego Selolu. To jest taka prawda, że lepiej jest tę legendę karmić fałszywymi informacjami, niż rzeczywiście zrobić rzetelne badanie kliniczne. Uważam, że jest to głęboko nieetyczne – ocenia wypowiadający się w reportażu naukowiec, prof. Cezary Szczylik.

"Zarobić na chorych na raka" 

Pacjentów niezadowolonych z praktyk kliniki zaczęło pojawiać się coraz więcej. W warszawskiej prokuraturze prowadzone są obecne dwa postępowania dotyczące praktyki doktora Norberta Szalusia. Obydwa dotyczą narażenia pacjentów na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia poprzez nieprawidłowo przeprowadzone procedury medyczne. Jeden z pacjentów zmarł kilka dni po tym, jak w ramach terapii onkologicznej przepisano mu niezarejestrowany w Polsce lek antymalaryczny.

Dziennikarze "Superwizjera" dotarli też do orzeczenia Naczelnego Sądu Lekarskiego, którym ukarano doktora Szalusia za stosowanie preparatu Conium, opartego na trującej roślinie. To ta sama substancja, którą przepisał nieżyjącej już Teresie Królikowskiej, matce Marcin Królikowski.

Cały reportaż Michała Fuji "Zarobić na chorych na raka" zostanie wyemitowany we wtorek, 2 marca na antenie TVN, a już teraz można go obejrzeć na TVN24 GO i na player.pl.

Zobacz też: 

10-letni Leon walczy o każdy oddech. Czym jest Klątwa Ondyny? 

Jako pierwsza stanęła do walki z COVID-19. Kim jest „Jadzia z Sanepidu”?

Szczepionka Johnson&Johnson zatwierdzona do użycia. Czym różni się od pozostałych?

Reporter: Michał Fuja / Superwizjer
Co sądzisz o tym artykule?
70
12
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0