Wdowa po Tomaszu Mackiewiczu: "Powrót do emocji boli, ale jestem ogromnie wdzięczna Revol za tę książkę"

- Ona zrobiła dla niego wszystko, co mogła, a nawet więcej – mówi o Elisabeth Revol wdowa po Tomaszu Mackiewiczu – Anna Solska-Mackiewicz, która nie znając jeszcze szczegółów wydarzenia, od początku broniła Francuzki w medialnej nagonce. Dziś, dwa lata po tragicznej śmierci Mackiewicza, wspominamy himalaistę.

Druga rocznica śmierci Tomasza Mackiewicza

Himalaista Tomasz Mackiewicz zginął tragicznie w 2018 roku. Dwa lata po jego śmierci ukazała się książka Elisabeth Revol „Moja tragedia na Nanga Parbat”, która w bardzo szczegółowy sposób przedstawia wydarzenia z tamtego okresu.

Ta książka była dla mnie potwornym bólem, ponieważ wracam do tych sytuacji, emocji, które już minęły. Natomiast ja jestem jej za tę książkę ogromnie wdzięczna. Jest to bardzo szczegółowy, bardzo intymny obraz tamtych wydarzeń. Wolę wiedzieć, nawet jak to rozdziera serce, niż cały czas się domyślać i cały czas mieć te obrazy przed oczami

- wspomina Pani Anna.

Uratowanej Elisabeth Revol zarzucano, że zostawiła polskiego himalaistę w górach. Francuzka oskarżenia te przypłaciła zdrowiem.

Nie wiem, które piekło było dla Revol gorsze. To na Nanga Parbat, czy na dole, kiedy musiała odpierać wszystkie zarzuty. Spotkała ją straszna nienawiść i ogromna niesprawiedliwość. Jeszcze nie znając szczegółów bardzo ją broniłam, a potem tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że było odwrotnie. Ona zrobiła dla niego wszystko, co mogła, na nawet więcej. Ona naprawdę myślała, że schodząc, zostawia mu szansę. kiedy helikopter nie nadlatywał, w pewnym momencie chciała do niego wracać

-zaznacza Anna Solska-Mackiewicz, która dodała, że razem z Elizabeth przymierzają się do wybudowania wodociągu w dolinie Diamir. Marzył o tym Tomasz Mackiewicz.

Dla Tomka Mackiewicza niemożliwe nie istniało

Tomasz Mackiewicz wielokrotnie wychodził z opresji. Podczas swojej wizyty w Dzień Dobry TVN opowiadał między innymi o swojej wygranej walce z heroiną.

Wyjście z heroiny jest bardzo trudne, ponieważ ono bardzo szybko ściąga w dół. niewielu osobom udaje się z tego wylizać

-opowiadał w 2016 roku w naszym studiu.

Jak wspomina przyjaciel Tomasza i były pracownik Monaru – Wiktor Kurczak, w końcowych etapach pobytu w ośrodku, Mackiewicz budował jacht.

Wielu się śmiało, że to jakaś łupina. A on tym jachtem pływał po Mazurach

Bartek Sulikowski dodaje, że Tomasz miał taki pomysł, żeby kupić terenowy samochód i pojechać w podróż do Afryki. Po zakończonej terapii Tomek wyjechał do Indii, by pomagać trędowatym. Kochał podróżować, a w górach odnajdywał wolność.

Mackiewicz miał duży szacunek do Nanga Parbat. Uważał, że to góra, która zmienia ludzi. Jednak Tomasz był człowiekiem bardzo upartym i dążył do postawionego sobie celu.

Ośmiotysięcznik stał się obsesją Tomka. Dwa lata temu postanowił zaatakować szczyt. Towarzyszyła mu wówczas Elisabeth Revol. Oboje zdecydowali, że wejdą pod górę w stylu alpejskim i sportowym – bez wspomagania tlenem z butli.

Po zdobyciu ośmiotysięcznika, podczas schodzenia, Tomasz nabawił się choroby wysokościowej. Polak utknął poniżej szczytu. Revol zdecydowała się ruszyć po pomoc. Zaangażowali się w nią polscy himalaiści z narodowej wyprawy na K2. Czteroosobowej grupie pod dowództwem Denisa Urubki i Adama Bieleckiego udało się uratować Francuzkę. Do Mackiewicza już nie dotarli.

>>>Dramat pod Nanga Parbat. Polacy wyruszyli na pomoc

Dwa lata od tragedii pod Nanga Parbat

.

Autor: Magdalena Gudowska

podziel się:

Pozostałe wiadomości