Sport i fitness

Karolina Kowalkiewicz walczy o powrót do zdrowia: "Dochodzę do siebie i z dnia na dzień jest coraz lepiej"

"Walka Karoliny Kowalkiewicz o powrót do zdrowia", prowadzący: Robert Stockinger

Sport i fitness

Karolina Kowalkiewicz walczy o powrót do zdrowia: "Dochodzę do siebie i z dnia na dzień jest coraz lepiej"

"Walka Karoliny Kowalkiewicz o powrót do zdrowia", prowadzący: Robert Stockinger

Mija miesiąc od ostatniej walki Karoliny Kowalkiewicz. Polka podczas gali UFC w Nowej Zelandii przegrała z Xiaonan Yan. Rywalka uderzyła naszą zawodniczkę tak mocno, że złamała jej kość oczodołu. Teraz Karolina walczy o powrót do zdrowia. Jak obecnie się czuje? Czy jeszcze zobaczymy ją na ringu? 

Walka o powrót do zdrowia

Pod koniec lutego 2020 roku Karolina Kowalkiewicz stoczyła walkę na gali UFC w Nowej Zelandii.  Polska zawodniczka w starciu z Xiaonan Yan doznała poważnej kontuzji prawego oka, a dokładnie doszło do złamania kości oczodołu.

Jak się obecnie czuje? 

Teraz już czuję się dobrze. Nie ma już śladu po walce, po operacji, bo też przeszłam operację rekonstrukcji tego oczodołu. Także dochodzę do siebie i z dnia na dzień jest coraz lepiej

- mówi Kowalkiewicz, która w czasie walki została uderzona prosto w gałkę oczną.

Ja dostałam prosto w oko i to gałka oczna złamała tą dolną ścianę oczodołu

- wspomina zawodniczka w rozmowie z Robertem Stockingerem.

Polka jeszcze w Nowej Zelandii przeszła zabieg rekonstrukcji oka. Polegał on na podniesieniu gałki ocznej i wstawieniu tytanowej płytki.

Przy okazji wyczyścili mi zatoki, bo nie miałam ujścia

- dodaje Karolina.

To, czy oko wróci do pełnej sprawności okaże się niebawem, za 2-3 miesiące. Obecnie Kowalkiewicz jest w trakcie intensywnej rehabilitacji.

Kiedy patrzę prosto, widzę dobrze, ale kiedy próbuję patrzeć do góry lub do dołu, to jeszcze widzę podwójnie. Jeżeli to nie minie, będę musiała przejść kolejną operację, już na mięśniu samego oka

- tłumaczy zawodniczka.  

Co dalej z karierą?

Przez kontuzję kariera sportowa Karoliny Kowalkiewicz zawisła na włosku. Jeżeli konieczna będzie kolejna operacja oka, czas rekonwalescencji wydłuży się o kolejny rok. Co wtedy? 

W tej chwili mam 35 lat. Planowałam zawodowo walczyć do 37. roku życia. Też myślę o przyszłości poza MMA. Chcę założyć rodzinę. Chociaż bardzo kocham MMA i jest to bardzo duża część mojego życia, ale nie podporządkuję wszystkiego pod ten sport, bo to jest tylko etap w moim życiu

- zaznacza sportsmenka.

Czas kwarantanny

Z powodu przebytej operacji Karolina Kowalkiewicz jest w grupie podwyższonego ryzyka w związku panującą pandemią koronawirusa. Polka jeszcze przed operacją, ale też i po, musiała przyjmować leki immunopresyjne (które obniżają odporność - przyp. red).

Dlatego nie ryzykuję, jeżeli nie muszę, nie wychodzę z domu. Nie nudzę się, ciągle znajduję sobie jakieś zajęcia. Teraz cieszę się tym wolnym czasem. Trzy miesiące były dla mnie bardzo ciężkie, zarówno fizycznie, jak i psychicznie, bo okres przygotowania to jest wiele kryzysów. Teraz wstaję, o której chcę, chodzę spać, o której chcę, jem to, co chcę i to jest naprawdę fajny czas

- zapewnia Karoliny Kowalkiewicz w rozmowie z Dzień Dobry TVN.  

Zobacz też:

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Co sądzisz o tym artykule?
77
5
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
1
06.04.2020
gosc
Mało inteligentni ludzie powiedzą że to nie jest sport dla kobiet - dlaczego? bo ma buzię poobijaną , a jak facet ma poobijaną to jest ok?
Każdy sport powinien być dla kobiet tak samo jak dla mężczyzn.Np. może w nogę większe sukcesy odnosiły by kobiety z rywalkami niż nasza drużyna.Odnośnie Karoliny Kowalkiewicz to lekarz powinien bezwzględnie przerwać walkę skoro miała złamany oczodół.Sam zawodnik chce wygrać za wszelką cenę ,nie chce pokazać że jest słabeuszem przed publiką ,a że jest twardy do końca co udowodniła Karolina.Do tego dochodzi jeszcze stres i adrenalina i dla tego są potrzebni ludzie którzy patrzą na to obiektywnie z zewnątrz żeby się zawodniczki czy zawodnicy nie pozabijali.Tutaj zespół zawiódł. W ogóle w tych walkach rękawice są mniejsze niż w boksie a chcą się bić i bez rękawic .Tu fizyki się nie oszuka kto ma więcej siły to będzie łamał kości szczególnie bez rękawic a przecież to są zawodowcy. To może od razu przejdźmy jak w średniowieczu do tasaków ,noży, mieczy i przegrany oczywiście umiera a zwycięzca ucina mu głowę w ramach triumfu.Pewnie tej publiczności by się to spodobało a przecież z tego byłby pieniążek.